Skala zapotrzebowania sektora zwierzęcego jest ogromna. Według danych Komisji Europejskiej zużywa on rocznie około 74 mln ton białka paszowego. Około 70 proc. białka pochodzącego z unijnych zbóż, roślin oleistych i strączkowych trafia do żywienia zwierząt.
W związku z unijnym planem pojawia się pytanie, czy europejska polityka białkowa rzeczywiście zmienia system żywnościowy, czy głównie zabezpiecza potrzeby sektora mięsnego i mleczarskiego.
Strączki trafiają głównie na pasze, a nie na talerze
Komisja Europejska zakłada zwiększenie udziału białka pochodzącego z roślin oleistych i wysokobiałkowych, produkowanego w UE i wykorzystywanego jako pasza, z 25,8 proc. do 35 proc. do 2035 r. Tymczasem europejski sektor zwierzęcy zużywa około 74 mln ton białka paszowego rocznie, a około 70 proc. białka pochodzącego z unijnych zbóż, roślin oleistych i strączkowych trafia do żywienia zwierząt.
Oznacza to, że zwiększenie upraw grochu, bobiku czy soi nie musi prowadzić do większej dostępności żywności roślinnej dla ludzi. Jeśli większość dodatkowych zbiorów zostanie przeznaczona na pasze, głównymi beneficjentami zmian pozostaną hodowcy i producenci mięsa oraz nabiału.
W latach 2023-2027 UE zaplanowała około 3,1 mld euro rocznie na bezpośrednie wsparcie powiązane z produkcją zwierzęcą, głównie bydła, owiec i kóz. To około 15,5 mld euro w ciągu pięciu lat.
Dodatkowo w latach 2023-2025 średnio 47 proc. środków przyznanych na unijne programy promocji żywności przeznaczano na kampanie promujące mięso i nabiał. To udział w budżecie programów promocyjnych, a nie w całości wydatków UE na rolnictwo.
UE stawia na białko roślinne, ale dla zwierząt
Jednym z głównych powodów, dla których UE rozwija uprawy roślin strączkowych, jest zależność europejskiej hodowli od importowanej soi. Rozwijanie krajowych upraw pozwala ograniczyć ryzyko związane z wahaniami cen, zakłóceniami handlu i sytuacją geopolityczną. Wzrasta również możliwość kontrolowania użycia środków ochrony roślin.
Znaczenie ma również istniejąca struktura rolnictwa. Europa dysponuje rozbudowanymi łańcuchami dostaw pasz, hodowli, uboju i przetwórstwa produktów zwierzęcych. Rozwijanie ich w oparciu o europejskie surowce jest łatwiejsze niż przebudowa systemu w kierunku żywności roślinnej, która wymaga inwestycji w przetwórstwo, dystrybucję i nowe produkty.
„Sama decyzja nie przesądza o wzroście cen żywności roślinnej w europejskich sklepach. Jej skutki będą zależały między innymi od dostępności alternatywnych dostawców, możliwości zwiększenia produkcji w UE oraz udziału importowanego białka grochu w kosztach poszczególnych przedsiębiorstw” – podaje organizacja Green Rev Institute.
UE nie pomija całkowicie białka roślinnego przeznaczonego dla ludzi. Wśród proponowanych działań znajdują się promocja roślin strączkowych, rozwój dostępności produktów roślinnych i wykorzystywanie zamówień publicznych. Brakuje jednak równie wyraźnego celu ilościowego określającego, o ile ma wzrosnąć produkcja białka przeznaczonego bezpośrednio do spożycia przez ludzi.
Zastąpienie soi importowanej
Europejska Sieć Wspólnej Polityki Rolnej (EU CAP Network) zwraca uwagę, że system białkowy UE jest kształtowany przede wszystkim przez zapotrzebowanie hodowli na pasze. Wśród możliwych kierunków zmian wymienia rozwój roślinnych alternatyw dla mięsa i nabiału oraz łańcuchów dostaw białka przeznaczonego dla ludzi.
Jednocześnie unijna strategia dotycząca sektora zwierzęcego koncentruje się na jego konkurencyjności, odporności i dostosowaniu do wyzwań środowiskowych. Nie oznacza to więc automatycznego planu ograniczenia hodowli.
Zastąpienie importowanej soi europejskimi strączkami może zmniejszyć zależność handlową, ale nie rozwiązuje samo w sobie problemu wykorzystywania dużych ilości ziemi i upraw do produkcji pasz.
Liczne badania potwierdzają równocześnie, że diety bez produktów odzwierzęcych, a zwłaszcza mięsa obniżają ryzyko niektórych nowotworów. Wyeliminowanie mięsa z diety i prawidłowe bilansowanie niezbędnych, różnorodnych składników odżywczych jest kluczem do zdrowia


