W domu otoczonym kwiatami i drzewami owocowymi Zeljka Sikic mieszka zaledwie kilka minut spacerem od wysypiska w Gospiciu – o którym, jak mówi, mieszkańcy ostrzegali od lat. „Biorąc pod uwagę charakter odpadów, sprzątanie powinno rozpocząć się natychmiast. Nie ma na co czekać” – powiedziała AFP Sikic, 50-letnia nauczycielka.
Już w 2021 r. – mówi – mieszkańcy zauważyli podejrzane ciężarówki kręcące się po górskim miasteczku, nazywanym „płucami Chorwacji” ze względu na bujną przyrodę. Mimo że nielegalne składowanie zostało oficjalnie potwierdzone na początku zeszłego roku, rząd dopiero we wrześniu przedstawił plan oczyszczenia odpadów.
„Nie wywieziono dotąd ani kilograma odpadów” – powiedział AFP Vjekoslav Busic z inicjatywy społecznej „Gospic to nasz dom”. „Nadal stanowi to zagrożenie dla środowiska i zdrowia ludzi” – dodał.
„Znaczne ryzyko” dla ludzi i środowiska
W sierpniu raport ekspertów potwierdził, że „doszło do skażenia gleby” na terenie w Gospiciu, co wpłynęło na otaczający teren i stanowi „znaczne ryzyko” dla ludzi i środowiska.
Nastąpiło to po tym, jak prokuratura ogłosiła w zeszłym roku wszczęcie śledztwa w sprawie 10 osób podejrzanych o wywóz odpadów z Włoch, Słowenii i innych regionów kraju na wysypiska w Chorwacji, m.in. w Gospiciu.
Jednak gdy skala odpadów i potencjalnego skażenia stała się jasna, rosła frustracja wobec reakcji władz, co pobudziło masowe protesty i polityczną burzę. „Rząd traktuje sprawę bardzo poważnie i w żaden sposób nie bagatelizuje problemu” – powiedział premier Andrej Plenković w sierpniu, oskarżając opozycję o „podsycanie histerii” wokół tej kwestii. „Jest problem, dlatego toczy się śledztwo. Osoby odpowiedzialne zostaną ukarane i pociągnięte do odpowiedzialności”.
Mieszkańcy alarmowali o bombie ekologicznej od lat
Na terenie Gospicia, około 200 kilometrów na południe od Zagrzebia, znajduje się ok. 44 tys. ton odpadów, w tym odpady medyczne oraz inne niebezpieczne. Tak mówią dane urzędników.
Część odpadów jest odkryta, jednak większość zakopano na głębokości niemal trzech metrów pod ziemią, co dodatkowo utrudnia prace oczyszczające. Od kiedy śledztwo stało się jawne w lutym 2025 r., mieszkańcy twierdzą, że władze nadal nie informują na temat przyszłości odpadów „dla dobra postępowania”.
Skarżą się również, że nie podjęto żadnych środków bezpieczeństwa dla obywateli, mimo iż już w 2024 r. analizy wykazały, że odpady nie mogą być traktowane jako niegroźne.
W ubiegłym tygodniu rząd przedstawił plan oczyszczenia, który może potrwać ponad rok i kosztować około 55 mln euro. Jednak władze nie zdecydowały jeszcze, czy zakopane odpady zostaną wyciągnięte i przetworzone na miejscu, czy też wywiezione poza Chorwację do utylizacji.
Busic współorganizował protesty, na które we wrześniu przyjechały do stolicy dziesiątki tysięcy osób. „Nie możemy już akceptować niejasnych odpowiedzi” – powiedział.

Nielegalny rynek wart miliardy. „Problem ponad granicami”
Wysypisko stanowi część światowego, dochodowego rynku nielegalnych odpadów, który według szacunków Europejskiego Biura ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych może być w Europie warty 9,5 mld euro rocznie.
Wiele z tych odpadów zawiera materiały trudno i kosztownie usuwalne, w tym tak zwane „wieczne chemikalia” – substancje, które nigdy się nie rozkładają. „To nie jest problem tylko Chorwacji. Chorwacja zmaga się z tym wyzwaniem teraz i to Chorwaci są narażeni na skutki” – powiedział dyrektor World Wide Fund for Nature (WWF) Adria, Loris Palentini.
„Ale wszystkie inne rządy po drodze też powinny działać, bo to ich decyzje na to pozwoliły,” dodał. „To problem ponad granicami”.
Jednak nielegalne składowiska w regionie Lika stanowią szczególne zagrożenie – przez krasowy krajobraz i chłonną ziemię, co budzi obawy, że trujące substancje mogą łatwo przedostawać się do wód gruntowych i dalej, do ludzkich organizmów.
Woda pitna z Liki zaopatruje też część miejscowości i wysp na północnym wybrzeżu Adriatyku. Do tej pory PFAS, jedna z toksycznych substancji zwanych „wiecznymi chemikaliami”, została wykryta w odpadach i wodach gruntowych w pobliżu wysypiska, ale nie w sieci wodociągowej miasta.
„Gdy raz dojdzie do skażenia, nie ma już odwrotu. I to jest najgroźniejsze w przypadku PFAS” – podkreślił Palentini.
Dla Sikic konieczność szybkiego posprzątania odpadów jest oczywista – niezależnie od trudności i kosztów. „Ludzkie życie i zdrowie są bezcenne” – powiedziała.













