W sierpniu 2026 r. poseł i adwokat Paweł Jabłoński złożył do prokuratur okręgowych w Łodzi i Gdańsku zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z dwoma niemal równolegle prowadzonymi przetargami na całodzienne żywienie pacjentów. Chodzi o postępowania dla Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii w Łodzi oraz Szpitali Pomorskich w Gdyni.


W obu postępowaniach po stronie wykonawców występowały spółki należące do tej samej grupy kapitałowej: Catermed sp. z o.o. oraz Naprzód Catering sp. z o.o., kontrolowane przez włoski holding Rekeep S.p.A. Według zawiadomień w Łodzi warunki i kryteria oceny ofert mogły zostać ukształtowane w sposób ograniczający konkurencję i faworyzujący spółki z grupy. W efekcie odrzucono ofertę tańszą o blisko 68 mln zł.


W równoległym postępowaniu w Gdyni spółka Naprzód Catering miała – zdaniem autora zawiadomienia – środkami odwoławczymi doprowadzić do zmiany dokumentacji przetargowej w sposób zbliżony do rozwiązań zastosowanych wcześniej w Łodzi. Poseł wskazuje, że może to świadczyć o wspólnym źródle zapisów.


Na obecnym etapie nie przesądzono jednak, czy w którejkolwiek ze spraw doszło do popełnienia przestępstwa. Prokuratury w Łodzi i Gdańsku mają zdecydować, czy wszcząć postępowania.


W tym miejscu warto nadmienić, że sprawa ma również wątek historyczny i międzynarodowy. W 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Warszawie, wspólnie z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym, skierowała akt oskarżenia w sprawie dotyczącej podejrzenia zmowy przetargowej przy zamówieniach na żywienie pacjentów w czterech innych szpitalach. Wśród oskarżonych figurował ówczesny prezes konsorcjum Radosław M. Jak wynika z przedstawionych informacji, dane w rejestrze KRS mają wskazywać na zbieżność z osobą, która przez lata pełniła funkcje zarządcze w Rekeep Polska.


Dodatkowo Krajowa Izba Odwoławcza 22 czerwca 2026 roku wydała orzeczenie dotyczące Catermed w innym postępowaniu przetargowym. Sprawa dotyczyła posłużenia się doświadczeniem faktycznie zrealizowanym przez spółkę siostrzaną, co KIO zakwalifikowała jako czyn nieuczciwej konkurencji.

Włoska spółka-matka Rekeep S.p.A. była również przedmiotem postępowań prowadzonych we Włoszech, dotyczących m.in. przetargów w sektorze zdrowia i usług publicznych – od afery Consip z 2017 roku, przez śledztwo w Brindisi, po sprawy prowadzone w Perugii i Palermo.


Oczywiście sam fakt prowadzenia postępowań nie przesądza jednak o odpowiedzialności karnej spółki ani osób z nią związanych. Skłania jednak do postawienia wielu pytań. Czy polskie postępowania mogą ujawnić nieprawidłowości przy kolejnych wielomilionowych zamówieniach? To mają dopiero ustalić prokuratury w Łodzi i Gdańsku.

Zakazane imperium hurtu w Wólce Kosowskiej


Historia podwarszawskiej Wólki Kosowskiej to przede wszystkim historia dynamicznego rozwoju jednego z największych w Europie Środkowej kompleksów hurtowych z towarem sprowadzanym z Azji. Codziennie zaopatrują się tam sprzedawcy z całej Polski.


W ostatnich latach miejsce to znalazło się jednak również w zainteresowaniu śledczych prowadzących postępowania dotyczące m.in. przestępstw podatkowych, obrotu gotówką i podejrzeń legalizowania środków pochodzących z przestępstw. Według ustaleń śledczych w części działającej tam infrastruktury handlowej miały funkcjonować również zorganizowane grupy przestępcze.

Poszczególne osoby i podmioty mogły – według śledczych – pełnić różne role: od importu i dystrybucji towarów, przez wystawianie nierzetelnych dokumentów, po działania związane z transferowaniem i ukrywaniem pochodzenia pieniędzy. Skala nielegalnego obrotu w tym środowisku była w niektórych ustaleniach szacowana nawet na 10 mld zł rocznie.


Jeden z przykładów stanowi sprawa Viet Ha N., pseudonim „Paweł Wietnamczyk”, aresztowanego w 2025 roku w związku ze śledztwem dotyczącym działalności grupy działającej w Wólce Kosowskiej. Prokuratura Regionalna w Warszawie ustaliła, że podmioty, którymi miał kierować, wystawiły ponad 4 tys. faktur VAT poświadczających nieprawdę na łączną kwotę przekraczającą 61 mln zł. Według śledczych dokumenty trafiały następnie do współpracujących podmiotów gospodarczych i miały służyć do rozliczeń podatkowych.


W innym, równoległym śledztwie badano działalność międzynarodowej grupy złożonej z obywateli Polski, Ukrainy, Wietnamu i Indii. Według ustaleń śledczych towary z Dalekiego Wschodu były importowane przez kraje strefy Schengen z wykorzystaniem spółek, które mogły służyć przede wszystkim do prowadzenia tego procederu. Podejrzewa się, że zaniżano wartość celną towarów, a uzyskane w ten sposób środki transferowano przez kolejne podmioty na rachunki m.in. w Chinach, Wietnamie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

’Ndrangheta i kalabryjscy inwestorzy


Włoska 'Ndrangheta jest uznawana za jedną z najbogatszych i najpotężniejszych organizacji przestępczych na świecie. Jej działalność przez lata była wiązana przede wszystkim z międzynarodowym handlem narkotykami, jednak włoskie służby od dawna zwracają również uwagę na próby inwestowania środków pochodzących z działalności przestępczej w legalnych sektorach gospodarki.


Eksperci zajmujący się zwalczaniem mafii opisują mechanizm, w którym osoby lub podmioty powiązane ze środowiskiem przestępczym mogą wykorzystywać pozory wiarygodnego inwestora zagranicznego. Historia działalności gospodarczej, referencje, majątek czy prawidłowo zarejestrowane spółki mogą ułatwiać wejście na nowe rynki.


Na zewnątrz taka działalność może wyglądać jak zwyczajna ekspansja kapitałowa: zakup hotelu, udział w konsorcjum realizującym dużą inwestycję infrastrukturalną czy wejście kapitałowe w branżę nieruchomości. Same w sobie takie działania oczywiście nie świadczą o łamaniu prawa. Problem pojawia się wtedy, gdy za legalnymi strukturami mają znajdować się osoby lub środki powiązane z działalnością przestępczą.

Dowodem na skalę tego zjawiska jest śledztwo prowadzone w ramach unijnego projektu ICAN (Interpol Cooperation Against 'Ndrangheta). Dzięki współpracy polskiej Krajowej Administracji Skarbowej, polskiego oficera łącznikowego w Rzymie oraz włoskiej Guardia di Finanza rozbito – według informacji przekazanych przez służby – grupę liczącą co najmniej 30 osób, działających jednocześnie w Polsce i we Włoszech.


Śledczy ustalili, że członkowie grupy mieli zakładać spółki i wystawiać faktury pro forma dokumentujące fikcyjne transakcje handlowe. Dokumenty te – według ustaleń służb – mogły służyć zarówno do unikania zobowiązań podatkowych, jak i do uwiarygodniania przepływu pieniędzy między rachunkami powiązanych firm. Łączna wartość fikcyjnych transakcji miała przekroczyć 50 mln euro.

Krakowska spółka gamingowa i kartel z Sinaloi


Rosetta Gaming sp. z o.o. z siedzibą w Krakowie została zarejestrowana w listopadzie 2018 roku przez Fabjona Hysę. Przedmiotem działalności spółki było tworzenie oprogramowania oraz produkcja gier losowych i zakładów wzajemnych dla kasyn. Jeszcze w 2024 roku firma aktywnie rekrutowała pracowników i informowała o swoim rozwoju.


Tu warto wspomnieć, że rodzina Hysa, pochodzenia albańskiego, od lat prowadziła w Meksyku sieć kasyn i restauracji działającą, jak ustalił amerykański Departament Skarbu, za przyzwoleniem kartelu z Sinaloi, kontrolującego teren, na którym firmy te działały.


W listopadzie 2025 roku amerykańskie Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) nałożyło sankcje na 27 osób i podmiotów powiązanych – według władz USA – z tzw. Hysa Organized Crime Group.


Z ustaleń FinCEN (który z kolei chroni amerykański system finansowy przed praniem brudnych pieniędzy) wynika, że kierownictwo kasyn otrzymywało od przedstawicieli kartelu bezpośrednie instrukcje dotyczące wykorzystywania tożsamości zwykłych klientów do zapisywania fikcyjnych wygranych, które następnie transferowano za granicę.


Sankcjami objęto spółki-córki w Kanadzie (Hysa Holdings, Rosetta Gaming Inc.) i właśnie krakowską Rosetta Gaming sp. z o.o. Skutek był natychmiastowy: na początku 2026 roku biuro w Krakowie z dnia na dzień opustoszało, stronę internetową wyłączono, a pracowników zwolniono. Sprawą zajęła się krakowska prokuratura.

Pralnia w kryptowalutowym kantorze


W lutym 2026 roku Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości wraz ze Służbą Celno-Skarbową poinformowały o rozbiciu grupy podejrzewanej o wykorzystywanie sieci kantorów kryptowalutowych do legalizowania środków pochodzących z oszustw internetowych.

Według śledczych pieniądze miały pochodzić m.in. z phishingu, oszustw „na BLIK-a” oraz działalności fałszywych call center podszywających się pod banki. Skala ujawnionej infrastruktury finansowej robi wrażenie: namierzono 327 rachunków bankowych – krajowych i zagranicznych – oraz 231 portfeli kryptowalutowych.


Analizowany przez śledczych mechanizm był prosty – gotówka pochodząca od ofiar oszustw trafiała do kantorów, gdzie często z użyciem tzw. smerfingu, czyli dzielenia transakcji na kwoty poniżej progów wymagających rejestracji, wymieniana była na kryptowaluty lub obce waluty, tracąc po drodze możliwy do prześledzenia ślad.


Podczas blisko 40 przeszukań mieszkań, biur i biur rachunkowych zabezpieczono ponad 2,6 mln zł w gotówce oraz sprzęt elektroniczny służący do obsługi procederu. W sprawie 13 osobom przedstawiono łącznie 31 zarzutów karnych. Dotyczą one obywateli Polski, Ukrainy i Białorusi. O ich odpowiedzialności zdecyduje jednak sąd.

Wielkie pranie Made in Poland


Opisane wyżej sprawy dzieli branża, narodowość uczestników i skala, ale łączy przenikanie działalności legalnej, w której coraz częściej trudno dostrzec nielegalny proceder. Są niczym gotowy scenariusz na kolejny sezon „Narcos” – tyle że zamiast kolumbijskiej dżungli i słońca Miami mamy stołeczny Mordor, podwarszawskie hurtownie i rozsiane po Polsce luksusowe apartamentowce, w których ściany i beton wpompowano miliony z czarnego rynku.


Tworzy to coraz trudniejszy do rozwikłania dla służb labirynt powiązań i z pozoru legalną fasadę, w której granica między biznesem legalnym a przestępczym jest świetnie ukryta.

Share.
Exit mobile version