-
Sławomir Cenckiewicz publicznie skrytykował decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o powołaniu Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego, oceniając ją jako poważny błąd.
-
Cenckiewicz zarzucił, że sąd w 2000 roku miał dostęp do kluczowych dowodów w sprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy i ukrył je mimo protestów. Argumentację prezydenta, że było inaczej, Cenckiewicz nazwał „piramidalnym kłamstwem”.
-
Były szef BBN oskarżył sędziego Kapińskiego o udział w składzie, który jego zdaniem złamał prawo i działał na niekorzyść rzetelności sądowej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W poniedziałek rzecznik prezydenta ogłosił, że Karol Nawrocki wskazał na I prezesa Sądu Najwyższego sędziego Zbigniewa Kapińskiego. Prezydent zwrócił uwagę na jego dorobek, doświadczenie orzecznicze oraz sprzeciw Kapińskiego wobec „łamania praworządności przez obecny rząd”.
Nawrocki wybrał z pięciu kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne SN. Jednoznacznie krytycznie decyzję ocenił były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz.
„Karolu, popełniłeś straszny błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu” – napisał na platformie X.
„Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, a w które ubrałeś w dodatku byłego pracownika IPN Rafała Leśkiewicza, który zna sprawę Wałęsy jak rzadko kto, jest piramidalnym kłamstwem” – napisał były szef BBN.
Były szef BBN skrytykował prezydenta. „Piramidalne kłamstwo”
Zarzuty Cenckiewicza pod adresem nowego I prezesa SN dotyczą sprawy z sierpnia 2000 r., kiedy Kapiński orzekał w sprawie oświadczenia lustracyjnego Lecha Wałęsy. Sąd potwierdził wówczas autentyczność dokumentu, de facto orzekając, że Lech Wałęsa nie współpracował ze służbami PRL.
W poniedziałek rzecznik prezydenta stwierdził, że było to efektem braku dostępu sędziów do całości dokumentów. Rafał Leśkiewicz wyraził przekonanie, że gdyby Kapiński dysponował informacjami, które w ocenie Pałacu Prezydenckiego stanowią dowód na współpracę Wałęsy SB, to wyrok byłby inny.
Sławomir Cenckiewicz kategorycznie odrzucił przytoczone argumenty i przedstawił zgoła odmienną perspektywę.
„Sąd posiadał w 2000 r. dowody, by uznać Wałęsę za agenta. Miał też całość sprawy prokuratorskiej ukazującej rolę lustrowanego Wałęsy i jednego z kluczowych jego świadków w procesie lustracyjnym (Gromosław Czempiński) w akcji kradzieży dokumentów 'Bolka’ w latach 1992-94, ale je ukrył mimo protestów zastępcy Rzecznika Interesu Publicznego – sędziego Kauby! A potem sąd skłamał po wielokroć w uzasadnieniu orzeczenia z 11 sierpnia 2000 r” – przekazał były szef BBN. Jako potwierdzenie załączył notatkę z przeglądu teczki agenturalnej Wałęsy, do której dostęp miał mieć sąd w 2000 r.
Sławomir Cenckiewicz zaatakował nowego I prezesa SN. „Kłamliwa brednia”
Były szef BBN nie poprzestał na krytyce prezydenta i zaatakował również sędziego Kapińskiego, zarzucając mu udział w składzie sędziowskim, który złamał prawo i „pogwałcił wszelkie zasady sądowej rzetelności”.
„Wobec tej kłamliwej bredni nie było zdania odrębnego sędziego Kapińskiego, była za to pełna na tamten czas wiedza i determinacja, by uratować Wałęsę przed 'Bolkiem’ i zarzutem, że usunął dowody we własnej sprawie” – skomentował wyrok z 2000 r. Cenckiewicz.
„Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało, a Polska w 2026 r. musi mieć za 'pierwszego sędziego’ Rzeczpospolitej, kogoś, kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński – jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe” – dodał, twierdząc, że decyzji prezydenta „towarzyszy kłamstwo”, które „musi być napiętnowane”.
-
Dlaczego szef BBN odszedł z Kancelarii Prezydenta? W MON podają jeden powód
-
Cenckiewicz złożył rezygnację. „Wobec bezprawnych działań rządu”












