Jedna ze szkół podstawowych w Krakowie udostępniła niedawno menu ze stołówki na nadchodzący tydzień. W jadłospisie jest m.in. krupnik z mięsem, zupa krem z groszku, kaszotto z czerwoną fasolą i kaszą bulgur, pierogi z serem, sznycle rybne czy kotlet drobiowy z ziemniakami.
Nowa dieta planetarna w szkołach. Pokazali menu
Przy każdym daniu (zupa, drugie danie, kompot, czasem przekąska) podano także szacowaną liczbę kalorii i alergeny.
To wystarczyło, aby wywołać burzę. Podczas gdy poprzednie wpisy szkoły miały co najwyżej kilkadziesiąt interakcji, zdjęcia nowego, „planetarnego” menu zgromadziły prawie 1600 komentarzy i ponad 900 reakcji.
„Chyba chcą te dzieci zagłodzić”, „same węglowodany”, „a mięsa nie za mało?” – mówią niektóre komentarze. Większość jednak popiera nowe menu, chwaląc różnorodność i zbilansowanie kaloryczne potraw.
Nowe jadłospisy w polskich szkołach to efekt nowego rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia, które zobowiązały placówki edukacyjne do wprowadzenia zasad tzw. diety planetarnej, czyli takiej, która z jednej strony pozytywnie wpływa na zdrowie, a z drugiej – prowadzi do mniejszej degradacji środowiska. Typowy jadłospis w takiej diecie jest zróżnicowany i zawiera m.in. mięso, nabiał, rośliny strączkowe, warzywa, owoce oraz produkty pełnoziarniste.
Morawiecki oburzony dietą planetarną. Barbara Nowacka odpowiada
„I znowu stworzono problem, pożar, który trzeba gasić… Zgłaszają się do mnie rodzice, dyrektorzy i pracownicy szkolnych stołówek. Nie dlatego, że chcą bronić chipsów, słodkich napojów czy niezdrowego jedzenia. Zgłaszają realne problemy z wdrażaniem nowych zasad żywienia” – pisze w mediach społecznościowych poseł Marcin Józefaciuk (niezrzeszony).
„Od 1 września w szkołach nowe prawo: jeden posiłek roślinny w tygodniu, zupy na wywarze warzywnym i mniej mięsa. Nikt nie pytał rodziców, zero konsultacji. Po prostu wjechali z dietą planetarną” – stwierdził w mediach społecznościowych Mateusz Morawiecki, były premier. „Najpierw straszą, że dieta mięsna zabija planetę, a potem każą dzieciom jeść fasolę z kaszą”.
Dość tych szaleństw ideologicznych. O potrzebach dzieci decydują rodzice. Czas powiedzieć głośno: ręce precz od naszych dzieci!
Na jego zarzuty odpowiedziała w programie „Graffiti” Polsat News Barbara Nowacka, minister edukacji. Jak przypomniała przedstawicielka rządu, projekt rozporządzenia – wbrew temu, co twierdzi Mateusz Morawiecki – był szeroko konsultowany przez ok. rok.
Jak wyjaśniła Barbara Nowacka, celem rozporządzenia nie była ekologia, ale m.in. walka z „rosnącym problemem otyłości wśród dzieci i młodzieży”. „Smażone mięso dwa razy w tygodniu to jest zdrowy kierunek. Ryba raz w tygodniu to jest zdrowy kierunek. Fasola z kaszą, która tak się nie podoba panu Morawieckiemu jest zdrowa” – odpowiedziała minister edukacji.
Barbara Nowacka stanowczo odrzuca zarzuty mówiące o „ideologii” w kwestii diety planetarnej. „Cóż złego jest w tym, że dziecko raz w tygodniu nie zje smażonego schabowego, a zje polską fasolę, zdrowe jedzenie?” – pytała retorycznie w „Graffiti” przedstawicielka rządu. Dieta planetarna to po prostu jedzenie produktów krajowych i lokalnych – tłumaczy Barbara Nowacka.
A co o zmianie w stołówkach sądzą specjaliści? – Są osoby, które bardzo dobrze oceniają ten kierunek, są takie, które uważają, że podobnie żywiły dzieci już wcześnie, i są też osoby, które widzą przede wszystkim trudności organizacyjne. Myślę, że dopiero po kilku miesiącach będzie można zobaczyć, jak to wygląda w praktyce – powiedziała w rozmowie z Zieloną Interią dietetyczka Iwona Kibil.
Planowane zmiany w szkolnych jadłospisach idą w dobrym kierunku i odpowiadają potrzebom żywieniowym dzieci – oceniła dietetyczka kliniczna Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach Irena Mankiewicz-Żurawska.
– Dzięki tym zmianom na pewno możemy mówić o początku edukacji żywieniowej, edukacji na talerzu, ale jest to dopiero początek – mówi Anna Spurek, prezeska Green REV Institute.













