Włodzimierz Czarzasty zadeklarował w czwartek w mediach społecznościowych, że samorządy, w których rządzi Lewica, będą respektować wyroki dotyczące małżeństw jednopłciowych zawartych poza Polską. „We wszystkich miastach, w których rządzi Lewica, będziemy wykonywać wyroki europejskich i polskich sądów w sprawie małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Każda rodzina musi być chroniona przez państwo” – napisał marszałek Sejmu.

To polityczna odpowiedź na spór, który narósł po marcowym wyroku NSA i wcześniejszym orzeczeniu TSUE. Chodzi o sprawę dwóch Polaków, którzy zawarli małżeństwo w Berlinie i chcieli przenieść zagraniczny akt małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego. Naczelny Sąd Administracyjny zobowiązał urząd do transkrypcji dokumentu po tym, jak TSUE uznał, że państwo członkowskie ma obowiązek uznać takie małżeństwo zawarte legalnie w innym kraju Unii.

Zobacz wideo Czy słowa premiera zwiastują sprzeciw wobec wyroku TSUE w sprawie małżeństw jednopłciowych?

Lewica naciska, Kotula apeluje

Do sprawy wcześniej odniosła się także Katarzyna Kotula, która stwierdziła, że wyroki TSUE, NSA i wojewódzkich sądów administracyjnych należy wdrożyć, a zagraniczne akty małżeństw jednopłciowych trzeba transkrybować. Zaapelowała przy tym do rządu o „decyzję polityczną” w tej sprawie.

Deklaracja Czarzastego padła po doniesieniach, że w rządzie trwa spór o to, jak szeroko zastosować skutki ostatnich orzeczeń. Według tych informacji pojawiła się interpretacja, zgodnie z którą wyrok NSA miałby dotyczyć wyłącznie jednej konkretnej pary. Lewica stawia sprawę inaczej i chce, by wyroki były wykonywane szerzej, przynajmniej tam, gdzie ma wpływ na działanie samorządów.

MSWiA: sam formularz nie wystarczy

Inne stanowisko przedstawia MSWiA, które podkreśla, że pełnej implementacji wyroku TSUE nie da się przeprowadzić wyłącznie przez zmianę rozporządzenia albo techniczną korektę formularzy w systemach informatycznych. Resort zaznaczył, że marcowy wyrok NSA jest prawomocny i w indywidualnej sprawie musi być bezwzględnie przestrzegany, ale wykonanie orzeczenia TSUE o charakterze generalnym wymaga zmian legislacyjnych.

Analizy resortowe wskazują, że kwestii tej nie można rozwiązać wyłącznie poprzez zmianę rozporządzenia czy modyfikację techniczną formularzy w systemach informatycznych. Niezbędna jest nowelizacja szeregu przepisów – przekazało ministerstwo. Chodzi przede wszystkim o Prawo o aktach stanu cywilnego i inne regulacje, które muszą pozostać spójne z całym systemem prawnym.

Podobnie wypowiadał się szef MSWiA Marcin Kierwiński. Zapewnił, że wyroki sądu będą przestrzegane, ale jednocześnie zaznaczył, że sprawa „nie jest taka prosta”, jak przedstawiają to niektórzy komentatorzy. 

Z ostatnich doniesień „Wyborczej” wynika natomiast, że ministrowie debatują za zamkniętymi drzwiami, jak wydać Jakubowi i Mateuszowi polski akt małżeństwa, nie musząc przy tym ogłaszać żadnego rozporządzenia, które mogłoby otworzyć drogę do transkrypcji innym parom. 

Gawkowski: wyrok TSUE trzeba wykonać

Z kolei wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że jego resort zrobi wszystko, aby wyrok TSUE został wykonany, a państwo systemowo wsparło osoby starające się o transkrypcję małżeństwa. – Transkrypcja małżeństwa nazywa się technicznie, ale to godność człowieka. Godność człowieka powinna być szanowana i powinna być akceptowana – mówił.

Ministerstwo Cyfryzacji i MSWiA pracują już nad rozwiązaniami, które mają umożliwić wykonanie wyroku NSA. Jednym z elementów ma być zmiana wzorów odpisów aktu małżeństwa przez zastąpienie określeń „kobieta” i „mężczyzna” sformułowaniami „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”. Rząd przekonuje jednak, że to tylko część większej operacji prawnej.

Czytaj także: „Łamigłówka prawna”, czyli jak uznać za mężów tylko Jakuba i Mateusza, nie oglądając się na wyrok TSUE. Tekst Pauliny Nodzyńskiej na Wyborcza.pl.

Share.
Exit mobile version