Po spotkaniu władz PiS Rafał Bochenek przekazał, że temat nowego stowarzyszenia był szeroko omawiany przez kierownictwo partii. Jak podkreślił, dyskusja miała przebiegać „w bardzo spokojnym tonie merytorycznym”, a wszyscy chętni mogli zabrać głos. Efektem narady była decyzja Prezydium Komitetu Politycznego PiS, którą rzecznik odczytał dziennikarzom. – Prezydium Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości na posiedzeniu w dniu 16 kwietnia 2026 r. zwraca uwagę członkom Prawa i Sprawiedliwości na obowiązywanie art. 6 ust. 1 pkt. 3 Statutu Prawa i Sprawiedliwości – powiedział Bochenek. Jak zaznaczył, chodzi o przepis zakazujący członkom PiS udziału w innych organizacjach politycznych, zwłaszcza takich, których interesy są sprzeczne z działaniem partii.
Bochenek nie pozostawił dużego pola do interpretacji. – Stowarzyszenie, które powstało w ostatnich godzinach, nie jest formułą partyjną, jest formułą pozapartyjną, sprzeczną ze statutem – stwierdził. Dodał, że działalność prowadzona przez członków PiS w ramach tego stowarzyszenia „rodzi określone konsekwencje dyscyplinarne”.
PiS daje wybór ludziom Morawieckiego
Równocześnie partia próbuje pokazać, że nie chodzi o karanie. Bochenek poinformował, że prezydium zaleciło powołanie Rady Eksperckiej w ramach PiS. Ma to być nowe gremium dla parlamentarzystów, którzy chcą zaangażować się w prace programowe i przygotowania do przyszłorocznych wyborów. Rzecznik PiS nazywał to „pozytywną propozycją” w stronę osób, które chciały dołączyć, bądź już dołączyły do Morawieckiego w jego stowarzyszeniu.
– To jest pewna oferta dla wszystkich członków Prawa i Sprawiedliwości w ramach struktur Prawa i Sprawiedliwości – mówił rzecznik. Jak wyjaśniał, do Rady Eksperckiej będą mogli zgłosić się wszyscy parlamentarzyści, którzy mają pomysły, inicjatywy albo koncepcje dotyczące kampanii i działalności ugrupowania.
Partia daje więc działaczom związanym z Morawieckim szansę na wycofanie się ze stowarzyszenia i przejście do nowej formuły funkcjonującej już pod pełną kontrolą Nowogrodzkiej. – To jest pozytywna oferta pracy, zaangażowania w przygotowania do zbliżającej się kampanii parlamentarnej – podkreślał Bochenek.
Konsekwencje wiszą w powietrzu
Rzecznik PiS był kilkakrotnie pytany wprost, czy członkowie stowarzyszenia Morawieckiego stracą miejsca na listach albo zostaną usunięci z partii. Nie odpowiedział jednoznacznie, ale konsekwentnie odsyłał do statutu i procedur dyscyplinarnych. – Każdy członek Prawa i Sprawiedliwości zdaje sobie z tego sprawę, z czym wiąże się nieprzestrzeganie statutu Prawa i Sprawiedliwości. Jest określona ścieżka dyscyplinarna – powiedział. Gdy dopytywano, czy to ultimatum, powtarzał, że jest to „pewna propozycja prowadzenia działalności zgodnej ze statutem”.
Na pytanie o to, co się stanie, jeśli posłowie nie opuszczą stowarzyszenia Morawieckiego mimo stanowiska partii Bochenek odpowiedział też, że „to jest wybór tych osób”. – Każdy jest dorosłym człowiekiem. Polityka to poważna sprawa. Każdy bierze odpowiedzialność za swoje decyzje – powiedział rzecznik.
PiS nie ogłosiło więc kar wprost, ale partia pod kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego zdaje się komunikować jasno, że nie da się jednocześnie działać w PiS i w „Rozwoju Plus”, jeśli stowarzyszenie ma polityczne cele „konkurencyjne” wobec partii. Wcześniej z przekazów medialnych wynikało, że do stowarzyszenia byłego premiera przystąpić miało nawet 40-50 członków PiS. Bochenek przekonywał jednak, że nie wszyscy członkowie partii mieli mieć świadomość, że na udział w tej inicjatywie nie ma zgody „partyjnej góry”.
Agata Kondzińska na Wyborcza.pl tłumaczy skomplikowaną sytuację w Prawie i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński zwołał naradę władz PiS. Chodzi o odpowiedź na pytanie, czy grać na dwóch fortepianach czy radykalizować partię.
Horała: Nic takiego nie usłyszałem
Ciekawie do sprawy odniósł się Marcin Horała, kojarzony ze środowiskiem sprzyjającym Morawieckiemu. W programie „Tak jest” w TVN24 powiedział, że nie słyszał żadnego formalnego zakazu przystępowania do stowarzyszenia. – Ani mi, ani nikomu, kogo ja bym znał. Nie ma też żadnej tego rodzaju uchwały władz partyjnych – stwierdził. Pytany o doniesienia, że osoby zapisujące się do stowarzyszenia nie znajdą się na listach wyborczych. – Nic takiego nie usłyszałem – powiedział krótko.


