-
W Małopolsce występują poważne problemy z obniżonym poziomem wody w różnych jeziorach i zbiornikach, w tym w Zalewie Klimkówka.
-
Poziom wody w Jeziorze Klimkówka w sierpniu spadł do około 20 procent pojemności, a przygotowywana ekspertyza ma pomóc w podjęciu decyzji o sposobie gospodarowania wodą.
-
Obniżony poziom wody dotyczył także innych małopolskich zbiorników, takich jak Jezioro Czorsztyńskie i Dobczyckie, a dane wskazują na problem z niedoborem opadów i niskim dopływem w regionie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W sierpniu poziom wody w Jeziorze Klimkówka w Małopolsce (powiat gorlicki) spadł do około 20 proc. pojemności zbiornika, a miejscami odsłoniło się jego dno razem z zatopionym cmentarzem.
Specjaliści oceniali, że to skutek niekorzystnych warunków hydrologicznych, w tym suszy. Problem się pogłębia, w zbiorniku obecnie znajduje się około 3,32 mln m³ wody i poziom ten ciągle spada. Pojemność akwenu wynosi zaś 42,59 mln m³.
W Klimkówce jest mało wody
Klimkówka leży w okolicach Gorlic. To zbiornik retencyjny utworzony na rzece Ropie w latach 90. XX w. Zalew jest chętnie odwiedzany przez turystów, ale oprócz funkcji rekreacyjnej jest źródłem wody pitnej i przemysłowej dla Gorlic i Jasła. Woda zretencjonowana w zbiorniku jest też wykorzystywana do celów energetycznych: przy zaporze działa niewielka, szczytowa elektrownia.
Klimkówka została też wykorzystana podczas produkcji filmu „Ogniem i mieczem” do realizacji ujęć przedstawiających rzekę Dniepr. Miało to miejsce bezpośrednio po spiętrzeniu wody na zalewie, zanim zbudowano tu infrastrukturę dla odwiedzających.
Sytuacja Klimkówki nie pogorszyła się z dnia na dzień. Od kilku lat alarmowano o zmniejszających się zasobach w zbiorniku. W tej sprawie działania prowadzą m.in. Wody Polskie we współpracy z samorządowcami z Gorlic i okolicznych gmin. Jednym z najważniejszych kroków jest przygotowanie ekspertyzy hydrologiczno-hydraulicznej, która ma określić, czy możliwe będzie utrzymywanie wyższego poziomu wody w zbiorniku przy jednoczesnym zachowaniu bezpieczeństwa przeciwpowodziowego i odpowiedniego przepływu w Ropie.
Wyniki ekspertyzy mają pomóc w podjęciu decyzji dotyczących ewentualnej zmiany zasad gospodarowania wodą w Klimkówce, żeby zbiornik nie zniknął całkowicie. Trzeba znaleźć rozwiązania, które pozwolą zatrzymywać wodę.
Równolegle burmistrz Gorlic Rafał Kukla poinformował o możliwości uruchomienia awaryjnych ujęć wody, które mogłyby stanowić zabezpieczenie na wypadek pogłębienia się kryzysu. Według niedawnego komunikatu Wód Polskich nie odnotowano na razie zagrożenia przerwania dostaw wody do gminy Gorlice.
– Bierzemy pod uwagę wszystkie scenariusze, również poszukiwanie alternatywnych źródeł wody. Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej analizowało ostatnio możliwość budowy studni głębinowych, które mogłyby zapewnić dodatkowe ujęcie – mówi Sebastian Puchajda, zastępca burmistrza Gorlic cytowany przez Radio Kraków. Studnie głębinowe to jednak bardzo duże koszty.
Na razie nie zapadła ostateczna decyzja o podniesieniu poziomu wody lub wdrożeniu rozwiązania technicznego. Kluczowe będą wyniki ekspertyzy oraz dalsze decyzje Wód Polskich i samorządów.
Akweny z problemami
Wyraźne skutki niedoboru wody tego lata odnotowano również nad innymi zbiornikami w Małopolsce, m.in. nad Jeziorem Czorsztyńskim, gdzie we wrześniu niski poziom wody odsłonił rozległe fragmenty dna, w tym pozostałości dawnej wsi Stare Maniowy. Problem dotyczył także zbiornika Dobczyckiego, zasilanego przez Rabę.
We wrześniu obowiązywały ostrzeżenia hydrologiczne dotyczące suszy w zlewni Raby oraz niskich przepływów wody. Podobne ostrzeżenia obejmowały zlewnię Dunajca, w tym rejon zbiornika Sromowce Wyżne, a także obszary dolnej Soły, Skawy i przyrzecza Wisły. Problemy ma wciąż Jezioro Czchowskie i Rożnowskie, o czym informowaliśmy na łamach portalu. Kwestia tych zbiorników została poruszona w interpelacji przesłanej do Sejmu. Fatalna sytuacja jest też obserwowana w Jeziorze Żywieckiem w woj. śląskim. Aktualnie w zbiorniku zgromadzonych jest 34,5 mln m³ wody wobec 62,1 mln m³ przy normalnym poziomie piętrzenia, czyli około 56 proc. tej objętości.
Niski poziom wody odsłonił już rozległe fragmenty dna, śmieci, potłuczone szkło i martwe małże, a w niektórych zatokach ryby zostały odcięte od głównego akwenu. Dane pokazują, że tegoroczne niedobory opadów i niskie dopływy stanowiły problem dla gospodarki wodnej regionu.












