Inwestycja jest następstwem wydarzeń, do których doszło jesienią ubiegłego roku. Rosyjscy funkcjonariusze straży granicznej wkroczyli wówczas na terytorium Estonii, przepływając przez Narwę poduszkowcem i schodząc na falochron, znajdujący się po estońskiej stronie. Nie był to jedyny incydent, ponieważ pod koniec marca Ukraina atakowała rosyjskie porty i terminale naftowe nad Zatoką Fińską. W pewnym momencie kilka jej dronów wleciało w estońską przestrzeń powietrzną, a jeden uderzył w komin elektrowni Auvere niedaleko Narwy.
Estonia wzmacnia bezpieczeństwo
Estonia postanowiła więc zainstalować 14 wież radarowych w pobliżu wspomnianej rzeki Narwy, która stanowi północno-wschodnią granicę z Rosją – przekazało radio ERR. Wzdłuż niej zbudowana zostanie także droga dojazdowa o długości niemal 80 kilometrów. Rozwiązanie ma wspomóc funkcjonariuszy policji i Straży Granicznej w szybkim dotarciu do trudno dostępnych i bagnistych obszarów. Cała inwestycja ma być gotowa w 2027 r.
Znakomity felieton Wacława Radziwinowicza na Wyborcza.pl. Moskwa podgrzewa wojenne napięcie. Otwarcie grozi atakami państwom europejskim, które wspierają armię Ukrainy. Robi to, bo sama czuje się zagrożona.
„Unikatowe rozwiązanie”
Według szefa MSW Igora Taro obszar od brzegów rzeki do najbliższej głównej drogi jest obecnie „szarą strefą”. Zastępca komendanta estońskiej policji oraz straży granicznej (PPA) Veiko Kommusaar określił projekt, obejmujący jednocześnie możliwości patrolowania, nadzoru granicznego, a także wykrywania dronów, mianem „unikatowego rozwiązania”.
Obecnie służby estońskie są w stanie obserwować około 70 proc. obszaru granicznej rzeki Narwy. Cała estońska granica z Rosją liczy ponad 338 km, z czego około 135 km to odcinek lądowy, głównie w trudnym zalesionym i bagnistym terenie. 76 km granicy wyznacza rzeka Narwa, a 127 km przebiega przez jezioro Pejpus.












