-
W Unii Europejskiej wzrasta udział energii ze źródeł odnawialnych, jednak sieci przesyłowe i pojemność magazynów nie nadążają za produkcją, co skutkuje utratą części wyprodukowanej energii.
-
Komisja Europejska planuje po 2030 roku położyć większy nacisk na rozwój infrastruktury sieciowej, magazynów energii oraz elastyczne zużycie prądu zamiast wprowadzania nowych obowiązków.
-
Trwają prace nad centralnym planowaniem sieci energetycznych na poziomie unijnym oraz zwiększeniem roli Komisji Europejskiej i ACER w kontroli i koordynacji inwestycji infrastrukturalnych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Bruksela przygotowuje nowe zasady rozwoju energetyki odnawialnej po 2030 r. Z projektu oceny skutków wynika, że obecne przepisy nie wystarczą, by osiągnąć unijny cel na 2040 r.: spadek emisji gazów cieplarnianych netto o 90 proc. względem 1990 r.
Problemem nie jest wyłącznie tempo budowy nowych elektrowni wiatrowych i słonecznych. Coraz większym ograniczeniem staje się infrastruktura, która ma odbierać wyprodukowany przez nie prąd. W 2025 r. odnawialne źródła odpowiadały już za niemal połowę produkcji energii elektrycznej w UE. Jednocześnie sieci coraz częściej nie są w stanie przesłać tej energii tam, gdzie jest potrzebna.
Komisja zwraca uwagę, że przeciążenia sieci, zbyt mała liczba magazynów energii i mało elastyczne zużycie prądu prowadzą do coraz częstszych ujemnych cen energii oraz ograniczania produkcji z OZE. Elektrownia mogłaby wytwarzać prąd, ale operator musi zmniejszyć jej produkcję, bo system nie jest w stanie go przyjąć.
W 2024 r. w ten sposób nie wykorzystano ponad 10 TWh energii ze źródeł odnawialnych. Według danych przywołanych w dokumencie Komisji taka ilość wystarczyłaby do zasilania około 2,85 mln europejskich gospodarstw domowych przez cały rok.
Sieci energetyczne nie nadążają za rozwojem OZE
Koszty niewydolności systemu już liczone są w miliardach euro. Gdy tania energia odnawialna nie może dotrzeć do odbiorców z powodu ograniczeń sieci, operatorzy muszą uruchamiać droższe źródła w innych częściach systemu. Taka operacja kosztowała w UE około 4,3 mld euro w 2024 r.
Komisja szacuje, że bez zmian roczny koszt takich działań może do 2030 r. wzrosnąć do 26 mld euro. Dlatego dalsza rozbudowa OZE bez sieci, magazynów i elastycznego popytu może zwiększać koszty systemu.
Skala problemu jest tym większa, że UE prawdopodobnie nie osiągnie również obecnego celu dotyczącego udziału energii odnawialnej. W 2025 r. czysta energia odpowiadała za 26,2 proc. końcowego zużycia energii w Unii. Obecne krajowe plany prowadzą do około 41 proc. w 2030 r., podczas gdy prawnie wiążący cel wynosi 42,5 proc.
Komisja nie jest pewna nawet osiągnięcia tych 41 proc. „Choć sytuacja różni się w poszczególnych państwach członkowskich, obecne tempo rozwoju energii odnawialnej wskazuje, że nawet prognozowany udział 41 proc. może być trudny do osiągnięcia przy obecnym postępie na poziomie państw członkowskich” – czytamy w projekcie dokumentu.
Bruksela nie chce jednak odpowiadać na opóźnienia prostym dokładaniem kolejnych obowiązkowych celów. Z dokumentu wynika, że Komisja sceptycznie podchodzi między innymi do nowych obowiązków dotyczących autokonsumpcji energii, wspólnot energetycznych, obowiązkowej współpracy regionalnej i kolejnych przepisów przyspieszających wydawanie pozwoleń.
Komisja chce mniej nowych obowiązków, więcej inwestycji
Powód: część wcześniejszych reform nie została jeszcze w pełni wdrożona. „Informacje zwrotne uzyskane podczas warsztatów z zainteresowanymi stronami podkreślały znaczenie stabilności regulacyjnej i wskazywały, że najważniejszym problemem do rozwiązania jest niewystarczające wdrożenie obecnych ram” – stwierdza projekt.
Nowe podejście ma więc koncentrować się na tym, jak lepiej wykorzystać już budowane źródła odnawialne. Komisja proponuje dokładniejsze monitorowanie przypadków ograniczania produkcji OZE, jaśniejsze zasady dla instalacji łączących elektrownie odnawialne z magazynami energii oraz mocniejsze zachęty do inwestowania w elastyczność systemu.
Jednym z elementów ma być większe wykorzystanie samochodów elektrycznych i inteligentnego ładowania, czyli przesuwanie poboru energii na godziny, w których w systemie jest dużo taniego prądu z wiatru lub słońca.
Veerle Dossche, odpowiedzialna za program energii odnawialnej w organizacji Climate Action Network Europe, uważa, że dokument Komisji przemawia za ambitnym i wiążącym celem rozwoju OZE po 2030 r. Jej zdaniem samo wyznaczenie celu nie wystarczy. „Potrzebne są solidne wkłady krajowe, jasne ścieżki i skuteczne mechanizmy egzekwowania, wsparte mierzalnymi wskaźnikami, tak aby wczesne ostrzeżenia uruchamiały działania naprawcze, gdy państwa członkowskie schodzą z wyznaczonej drogi” – powiedziała Dossche.
Unia chce planować sieci bardziej centralnie
Równolegle Parlament Europejski pracuje nad zmianami w sposobie planowania europejskich sieci energetycznych. Komisja miałaby odgrywać większą rolę w określaniu potrzeb infrastrukturalnych całej UE, a unijna Agencja ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki, ACER, miałaby zapewnić silniejszą niezależną kontrolę.

Tsvetelina Penkova z grupy Socjalistów i Demokratów, która prowadzi prace nad projektem w Parlamencie Europejskim, mówi, że nowe zasady mają też ograniczyć różnice cen energii między państwami i regionami UE. Komisja ma dostać silniejszą rolę w planowaniu infrastruktury, a ACER większe uprawnienia kontrolne.
Parlament chce, aby Komisja przygotowywała ogólnounijny obraz przyszłego systemu energetycznego i wskazywała, gdzie potrzebne są nowe linie oraz połączenia między państwami. Virgil-Daniel Popescu z Europejskiej Partii Ludowej mówi, że UE powinna wiedzieć, gdzie są największe wąskie gardła, jakie korytarze trzeba rozbudować i ile będzie to kosztowało.
To może doprowadzić do sporu z rządami państw członkowskich. Część z nich nie chce oddawać Komisji większej kontroli nad planowaniem sieci. Osobne rozmowy o zasadach wydawania pozwoleń na inwestycje sieciowe mają ruszyć w październiku.
Problemy widać też w programie REPowerEU, uruchomionym po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Europejski Trybunał Obrachunkowy ocenił, że wzrost mocy OZE przypisywany programowi jest znikomy wobec celu Komisji wynoszącego 103 GW. Za jedną z jego największych słabości audytorzy uznali sieci, szczególnie połączenia między państwami.
Nowa polityka UE po 2030 r. ma więc coraz mniej przypominać wyścig na liczbę nowych turbin i paneli. Jeśli energii nie da się przesłać, zmagazynować albo zużyć wtedy, gdy jest dostępna, sama rozbudowa mocy wytwórczych nie rozwiąże problemu.


