Przypomnijmy, że o sprawie szerzej pisaliśmy na łamach WPROST w piątek (tj. 24 lipca). Pojawiła się bowiem rozmowa, której bohaterką była eks-kapitanka reprezentacji Polski siatkarek Joanna Wołosz.


W rozmowie, która pojawiła się na łamach TVP Sport, pojawił się wątek związany z rezygnacją z występów w drużynie narodowej niektórych za kadrowiczek. Wołosz szczerze opisała, jak podchodzi do tego tematu.

– Ja tego nie popieram. Nie wymienię tu żadnych nazwisk; mówię totalnie ogólnie. Wydaje mi się, że nastały czasy, w których zawodniczki, które osiągną coś małego, gdzieś wyjadą, zaczynają mieć o sobie chyba za wysokie mniemanie. I ok – szanuję ich decyzje, że nie chcą grać w kadrze, a skupić się na rywalizacji w klubie, który najwięcej zapłaci, bo siatkówka to po prostu ich główne źródło utrzymania. Jest to jednak totalnie inna wersja kariery niż moja. Za bardzo liczy się dla mnie szacunek do koszulki reprezentacyjnej, do kibiców i ich emocji – powiedziała Wołosz w rozmowie z Sarą Kalisz, dziennikarką TVP Sport.


I trzeba przyznać, że zrobiło się spore zamieszanie w siatkarskim środowisku.


Łukasz Kadziewicz ze szczerym pytaniem o reprezentację Polski. Jaka jest prawda?


Nie jest tajemnicą, że w ostatnich latach nie brakowało różnego rodzaju rezygnacji, związanych z reprezentacją Polski siatkarek. Z jednej strony, to naturalny proces, ale z drugiej, wokół niektórych decyzji narastały kontrowersje.


Zresztą, skoro słowa Joanny Wołosz odbiły się szerokim echem, nie ma tu mowy o przypadku. Głos ws. poruszonych rezygnacji i generalnego klimatu wokół słów byłem kapitanki reprezentacji, zabrał Łukasz Kadziewicz. Wicemistrz świata z 2006 roku, obecnie dziennikarz, postawił ważne pytanie w programie „Misja Siatka”.

– […] Kto jak kto, ale Asia ma mandat do tego, żeby wyrażać się na temat swoich młodszych koleżanek. Tylko jest druga strona medalu, której my nie znamy i możemy bazować tylko i wyłącznie na komunikacie w mediach społecznościowych. Albo zwykłe „dziękuje” odpowiedniej zawodniczki XYZ, która nie chce już przyjechać na zgrupowanie reprezentacji. I gdybym mówił o zdrowej fizycznie osobie, stabilnej emocjonalnie, z poukładanym życiem, która mówi: „Nie chcę, bo mam taki kaprys”, to tutaj stoję po stronie Joanny Wołosz. Ale jeżeli młoda zawodniczka albo zawodniczka trochę bardziej doświadczona na swojej prywatnej, życiowej drodze spotyka pewne przeszkody i żeby te przeszkody ominąć, potrzebuje trochę więcej czasu, skoncentrować się na sobie, swojej rodzinie, podreperować zdrowie psychiczne albo fizyczne i nie przyjeżdża na kadrę, to ja mówię, że dobrze, że zostanie w domu otoczona specjalistami, bo tam na pewno szybciej dojdzie do siebie i tej polskiej siatkówce jeszcze coś da, a raczej odda, bo w wielu przypadkach to więcej ta polska siatkówka tym zawodniczkom dała. I tutaj muszę stanąć tak jak typowy człowiek mediów, i tak i nie. Czyli Joanna Wołosz miała rację i trochę racji nie miała. Bo każda historia jest historią indywidualną i chyba tak należy do tego podchodzić. Ja bym spojrzał na problem z drugiej strony. Zastanowiłbym się nad perspektywą Sebastiana Świderskiego, nad perspektywą całego sztabu szkoleniowego. A dlaczego te zawodniczki nie chcą przyjechać na reprezentację? – zapytał Kadziewicz.


To jednak nie wszystko. Na słowa Kadziewicza zareagowała Zuzanna Górecka. Była reprezentantka Polski, która z pewnością powinna mieć jeszcze w perspektywie grę dla drużyny narodowej. Przynajmniej w teorii, spoglądając na jej potencjał sportowy.


Dodajmy, że Polki pod batutą trenera Stefano Lavariniego przygotowują się do nadchodzących mistrzostw Europy. Kilkanaście dni temu polski zespół nie zdołał zakwalifikować się do turnieju finałowego VNL 2026.

Share.
Exit mobile version