-
W jaskini Pytona w Ugandzie żyją rudawce nilowe, które są rezerwuarem wirusa Marburg.
-
Fotopułapki zarejestrowały osoby wchodzące do jaskini mimo zakazu i braku odpowiednich zabezpieczeń.
-
Odnotowano przypadki zarażenia wirusem Marburg po wizycie w jaskini, a naukowcy apelują o jej zamknięcie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jaskinia Pytona znajduje się w Ugandzie i zamieszkują ją rudawce nilowe – spore, owocożerne nietoperze afrykańskie, które bardzo lubią takie miejsca i wybierają je na schronienia. Wiele rudawek odpoczywa na gałęziach drzew, ale akurat rudawce nilowe wolą jaskinie, groty, grobowce, a gatunek ten opisano w 1810 r. na podstawie zwierząt żyjących we wnętrzu piramidy Cheopsa w Egipcie.
To spore nietoperze zamieszkujące kilka miejsc w Afryce np. wzdłuż Nilu w Egipcie i Sudanie, wybrzeża Zatoki Gwinejskiej po Gwineę Równikową, także Etiopię, Republikę Południowej Afryki czy okolice Jeziora Wiktorii w Ugandzie, Kenii, Tanzanii czy Demokratycznej Republice Konga. Ugandyjska jaskinia jest ich istotnym schronienie.
Nawet grupy szkolne mają kontakt z wirusem w jaskini
Jest to także miejsce chętnie odwiedzane przez ludzi. Wchodzą oni do wnętrza jaskini i mają kontakt z nietoperzami, z których wiele jest zakażonych wirusem Marburg. Jak czytamy w „Current Biology”: „Podczas rządowego programu monitorowania drapieżników w Parku Narodowym Królowej Elżbiety w Ugandzie fotopułapki w Jaskini Python, w miejscu bytowania nietoperzy owocożernych, potwierdziły nosicielstwo wirusa Marburg przez te ssaki”. I dalej czytamy: „Ponadto, fotopułapki zarejestrowały 214 osób (grupy szkolne, badaczy i turystów w trakcie 22 przypadków) naruszające regulamin parku i omijające wyznaczoną platformę obserwacyjną, znajdującą się około 30 metrów od jaskini. Tylko jedna osoba miała na sobie maskę (turysta), a wiele zbliżyło się na odległość kilku metrów od wejścia do jaskini. Stanowi to istotną okazję do narażenia ludzi na kontakt z tym znanym rezerwuarem wirusa Marburg dla nietoperzy.
Ostrzega także phys.org, które pisze, że wiele osób odwiedza okolice jaskini. Większość z tych osób nie miała odpowiedniego zabezpieczenia i ignorowała zasady bezpieczeństwa, co stworzyło doskonałą okazję do przeniesienia wirusa z nietoperzy na lokalną społeczność.
Ponieważ część sklepienia jaskini zawaliła się, nietoperze często znajdowano na dnie lub nisko przy ścianach, co ułatwiało do nich dostęp. Chociaż wokół jaskini są tablice informacyjne, nie działają. Dwóch turystów zaraziło się wirusem po wizycie w jaskini, a jeden później zmarł. Naukowcy uważają, że w przyszłości brak ostrożności w odwiedzaniu jaskini pełnej nietoperze zainfekowanych wirusem Marburg może być powodem poważnej epidemii.
Wirus Marburg to krewny znanej Eboli
Wirus Marburg jest pokrewny znanemy wirusowi Ebola. Także wywołuje gorączkę krwotoczną, której występowanie stwierdzono pierwszy raz w Europie – w Marburgu i Frankfurcie nad Menem w 1967 r. oraz w Belgradzie w Jugosławii w tym samym roku. Wirus pochodzi jednak z Afryki. Jego obecność zidentyfikowano w kilku afrykańskich państwach takich jak Gwinea, Ghana, Gwinea Równikowa, Angola, Republika Południowej Afryki, Demokratyczna Republika Konga, Burundi, Rwanda, Tanzania, Kenia i właśnie Uganda. Tam wybuchały epidemie choroby, co najmniej kilka w XXI wieku.

Gorączka krwotoczna wywołana wirusem Marburg wywołuje gorączkę, dreszcze, bóle głowy i mięśni, ból gardła, wymioty i biegunkę, a także wysypkę na skórze. W miarę postępu choroby objawy mogą się nasilać i obejmować niewydolność wątroby, majaczenie, wstrząs, krwawienie i dysfunkcję wielu narządów. Wirus przenosi się przez płyny ustrojowe. U osób zakażonych wirusem Marburg objawy choroby zaczynają się zwykle pojawiać po 2-21 dniach od zakażenia.
Marburg nie jest tak zjadliwy jak Ebola, niemniej były już ofiary śmiertelne tej gorączki krwotocznej. Trwają prace nad pozyskaniem szczepionki, ale postępują powoli. Jednym z powodów jest problem z pozyskaniem samego wirusa.
Niegdyś uważano, że rezerwuarem wirusa Marburg są naczelne, ale teraz wiemy że przenoszą go nietoperze takie jak rudawki. W kontaktach z nimi zatem trzeba zachować ostrożność, czego w ugandyjskim parku narodowym nie ma.












