Komenda Rejonowa Policji Warszawa II zdementowała informacje telewizji Republika, dotyczące interwencji przy ul. Wiktorskiej w Warszawie. Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski podkreślił, że policja musi błyskawicznie reagować na zgłoszenia, dotyczące zagrożenia życia i zdrowia.

Policja dementuje doniesienia TV Republika o interwencji w Warszawie

TV Republika informuje, że policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza. On sam na antenie stacji relacjonował: – Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko.


Zobacz wideo

30-latka przyjechała samochodem na komendę. Miała blisko 1,5 promila alkoholu w organizmie

Funkcjonariusze w mieszkaniu Sakiewicza. „Zastosowano kajdanki”

Do informacji odniosła się policja. Przekazała w piątek, że policjanci zostali powiadomieni, iż w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. „Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol policji”.

„Funkcjonariusze zastali w lokalu kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki” – przekazali policjanci.

Policja udostępniła nagranie z interwencji

Policja podkreśla, że wchodząc do mieszkania funkcjonariusze kierowali się „nadrzędnym interesem ochrony ludzkiego życia”, o czym świadczą ich słowa kierowane do przebywających w mieszkaniu osób. By potwierdzić prawdziwość sytuacji Komenda Stołeczna Policji w Warszawie opublikowała na platformie X kilkunastosekundowe nagranie. 

„Podkreślamy, że funkcjonariusze byli wyposażeni w kamery nasobne. Nagrania stanowią jeden z istotnych elementów oceny ich działania. Szanując dobra osobiste osób zastanych podczas interwencji w mieszkaniu nie publikujemy materiału wideo” – napisano. 

Policja przekazała też informację, że w lokalu przebywał także mężczyzna, który „ignorował przekazywane przez policjantów informacje, odnoszące się do powodu interwencji i ich pytania. Mężczyzną tym był redaktor naczelny jednej ze stacji telewizyjnych. Był przy tym nastawiony konfrontacyjnie wobec policjantów, którzy cały czas podkreślali, że ich działania mają na celu ochronę życia osoby, której dotyczy otrzymane zgłoszenie”.

„Nikogo nie 'aresztowano’, chociaż taka informacja także pojawiła się w obiegu medialnym” – podkreślono.

 Policja: Jako służby musimy traktować wszystkich jednolicie

Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych.

– Z naszej perspektywy jako służb nie ma znaczenia, jakiego adresu dotyczy, kto jest właścicielem tego mieszkania, kto jest osobą zgłaszającą. Jako służby musimy traktować wszystkich jednolicie i reagować na zagrożenie życia i zdrowia w sposób analogiczny, błyskawicznie, żeby nie doprowadzić do tragedii. (…) My nazywamy to algorytmem postępowania i to jest model funkcjonujący nie tylko w polskiej policji, ale na całym świecie – powiedział podczas piątkowego briefingu rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski.

 „Niezależnie od tego, czego i kogo dotyczy sprawa, zrealizowany jest algorytm”

Jak zaznaczył, policjanci nie mogą zakładać, że sytuacja ma charakter prowokacji, zmylenia służb, czy głupiego żartu kogoś pod wpływem alkoholu. – Zawsze zakładamy, że jest uzasadniona potrzeba uratowania czyjegoś życia – oświadczył podkom. Wiśniewski. Przyznał, że tego typu fałszywych zgłoszeń jest dużo. Wyjaśnił, że ich celem jest wywołanie w społeczeństwie poczucia zagrożenia i paniki oraz dezorganizacja pracy służb.

– Niezależnie od tego, czego i kogo dotyczy (sprawa – red.), realizowany jest algorytm i finalnie uruchamiamy procedurę ścigania osób, które taki alarm w sposób zamierzony wywołały, bowiem jest to przestępstwo – powiedział podkom. Wiśniewski.

Na pytanie, dlaczego „policjanci nie mieli odpowiednich emblematów, nie było naszywki z nazwiskiem policjanta”, odpowiedział: „Wydaje się panu, że w przypadku kontekstu ratowania życia ludzkiego, ratowania życia dziecka, posiadanie emblematu jest rzeczą najistotniejszą?”.

Zapytany, czy ze strony funkcjonariuszy padły pytania o to, czy jest dziecko w tej toalecie i czy jest jakieś zagrożenie życia, rzecznik powiedział, że „nagrania z zajścia są analizowane przez zespół kontrolny”.

Sprawę skomentował rzecznik Karola Nawrockiego na portalu X. „Miarą dojrzałości demokracji jest szacunek dla dziennikarzy, wolności słowa i swobody wypowiedzi. Gdy władza podnosi rękę na media (po raz kolejny), to kończy się demokracja” – napisał Rafał Leśkiewicz.

Share.
Exit mobile version