– Nie zredukowaliśmy liczebności wojsk w Polsce o 4 tys. żołnierzy. Opóźniliśmy rozmieszczenie wojsk, które miały trafić do Polski. To nie redukcja, to po prostu standardowe opóźnienie rotacji, które czasami zdarza się w takich sytuacjach – powiedział Vance podczas briefingu w Białym Domu, pytany o to, dlaczego USA „nagradzają Władimira Putina i karzą najlepszego sojusznika USA”.
J.D. Vance: Promujemy niezależność Europy. Niech stanie na własnych nogach
Wiceprezydent USA stwierdził, że „nie było prezydenta, który uczyniłby więcej niż Donald Trump, aby Ukraina przetrwała rosyjską inwazję”. – Ameryka wymaga jednak także skupienia prezydenta na swoich interesach. Nie chodzi tu o karanie kogoś. To, co robimy to promowanie europejskiej niezależności i suwerenności. Chcemy, aby Europa miała większą rolę w dbanie o swoją integralność terytorialną – tłumaczył.
Vance powiedział, że ostateczna decyzja na temat tego, gdzie zostaną skierowane wojska, nie została podjęta. Dodał także, że Polska „jest w stanie się obronić z pomocą USA”.
– Oto fundamentalny problem: Polska jest w stanie obronić się przy dużym wsparciu ze strony Stanów Zjednoczonych. Nie mówimy o wycofaniu wszystkich amerykańskich wojsk z Europy, mówimy o przesunięciu części zasobów w sposób, który maksymalizuje bezpieczeństwo Ameryki. Nie sądzę, żeby to było złe dla Europy. To zachęca Europę do wzięcia większej odpowiedzialności. Stany Zjednoczone nie mogą być żandarmem świata. Europa musi nauczyć się stać na swoich własnych nogach – dodał wiceprezydent.
USA wstrzymało rotację około 4 tysięcy żołnierzy do Polski
Przypomnijmy, że we wtorek (19 maja) szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał przez telefon z szefem Pentagonu Pete’em Hegsethem i uzyskał zapewnienie, że zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę Polski nie zmieni się. Polski wicepremier dodał, że „trwa proces przegrupowania sił i środków armii USA w Europie, ale żadna decyzja o zmniejszeniu zdolności wojsk amerykańskich w Polsce nie zapadła”.
Jak opisywaliśmy na Gazeta.pl, chodzi o wstrzymanie rotacji 2. Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii – około czterech tysięcy żołnierzy, którzy mieli spędzić w Polsce dziewięć miesięcy. Decyzję podjął szef Pentagonu Pete Hegseth. Polska strona konsekwentnie zapewnia, że całkowita liczba amerykańskich żołnierzy w Polsce – około 10 tysięcy – pozostanie bez zmian, a mowa jedynie o zmianie jednostek rotacyjnych.
Dzień wcześniej Pentagon zapewniał, że decyzja dotycząca rotacji ” nie była niespodziewana ani podjęta w ostatniej chwili”. Z ustaleń RMF FM wynika jednak, że część wojskowych dowiedziała się o odwołaniu wyjazdu z portali informacyjnych poświęconych wojsku, a inni zostali poinformowani przez przełożonych dopiero po publikacjach medialnych. Żołnierze wciąż jednak liczą się z tym, że w każdej chwili mogą otrzymać rozkaz wylotu do Polski.
We wtorek odbyła się debata dot. relokacji amerykańskich wojsk w Parlamencie Europejskim. Do dyskusji doszło z inicjatywy Michała Koboski, europosła z grupy Odrodzić Europę. – Można było się spodziewać ewentualnego wycofywania wojsk amerykańskich z Europy, bo USA coraz bardziej koncentruje się na Indo-Pacyfiku i półkuli zachodniej. Pentagon wstrzymał planowane rozmieszczenie wojsk amerykańskich w Polsce i Niemczech. Te zapowiedzi wpisują się właśnie w ten szerszy trend. NATO nadal będzie jednak utrzymywać silną obecność na wschodniej flance – podkreśliła Kaja Kallas, Wysoka Przedstawicielka UE ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa.


