Człowiek z Katowic, który musiał przejść długą i krętą drogę, ażeby dostać szansę gry na najwyższym poziomie w Polsce. Furtką były solidne występy na poziomie zaplecza PlusLigi, jeszcze w barwach Gwardii Wrocław. Wrocławianie drogi do powrotu na najwyższy poziom nie znaleźli, ale Jakub Nowosielski poszedł za ciosem i… wrócił do Katowic. Właśnie w barwach GKS, w sezonie 2020/21, debiutując w PlusLidze.

PlusLiga: Jakub Nowosielski mistrzem Polski. Złoto, które wiele znaczy


Od tego czasu rozgrywający zadomowił się w elicie. Katowice w 2023 roku zamienił na Lublin, przecierając szlaki w barwach Bogdanki LUK. Szlaki grania o coś poważniejszego niż utrzymanie. W pierwszych dwóch sezonach lubelski klub był odpowiednio 11. i 10. w tabeli PlusLigi, a kampanię 2023/24 udało się skwitować 5. miejscem i udziałem w turnieju finałowym Pucharu Polski.


Nowosielski wrócił jednak na Śląsk (konkretniej do Zagłębia Dąbrowskiego) po jednym sezonie w Lublinie. W szeregach Bogdanki LUK był „zapleczem” dla Marcina Komendy, aż przyszedł czas wskoczyć na drugiego rozgrywającego w Zawierciu. Czyli pod batutę trenera Michała Winiarskiego, czyli krajowego topu.


I stało się. Nowosielski, tym razem tworząc duet rozgrywających z Miguelem Tavaresem, sięgnął po mistrzostwo Polski, jako Jurajski Rycerz. Nie w Katowicach, nawet nie w Zawierciu, a w Sosnowcu – gdzie swoje najważniejsze mecze w roli gospodarzy – od pewnego czasu rozgrywa Aluron CMC Warta.

– Złoty medal to jest spełnienie marzeń tego małego Kuby z dzieciństwa. Który po cichu gdzieś tam zaczynał odbijać dmuchaną piłkę, oczywiście spoglądając na tatę, który był moim pierwszym trenerem. A ten Kuba chciał zagrać w najlepszej lidze w Polsce, walczyć o jak najlepsze wyniki. I jest mistrzostwo Polski! – cieszył się Nowosielski po zwycięstwie w finale PlusLigi.


Siatkarz był wspierany przez bliskich. Nie zabrakło m.in. wspomnianego taty Krzysztofa, który od lat szkoli siatkarską młodzież w Katowicach, choćby za sprawą klubu UKS Sokół 43 Katowice. Na jego twarzy było widać wzruszenie i ogromną dumę z sukcesów syna.


Emocji na boisku również było co niemiara.

– Tyle emocji tu było w tych finałach… Po pierwszym meczu wszyscy dookoła już wręczali medale za mistrzostwo Polski dla Zawiercia. A potem nagle dostajemy dwa „gongi” tak naprawdę, gdzie duży wpływ miała nasza nerwowa gra. Potem wracamy w Lublinie, kiedy prawie każdy czekał na koronację mistrza u niego w hali. I na koniec piąty mecz finałowy, nie było takiego w PlusLidze od 13 lat. Pierwszy set, znowu coś nie tak, ale w tym meczu ostatecznie nie wkradło się to zwątpienie. I wygraliśmy to – przyznał w rozmowie dla WPROST rozgrywający Aluronu CMC.



Nowosielski nie ukrywał również, że duży wpływ na odwrócenie losów rywalizacji, ze stanu 2:1 na korzyść Bogdanki LUK – czyli jego byłego klubu – była zmiana nastawienia w zespole z Zawiercia. Dużą rolę odegrał tu trener Winiarski, pod względem mentalnym.

– Trener Winiarski powiedział przed tym czwartym meczem, rozgrywanym w Lublinie, żeby mieć fun z tego grania. My już mamy srebrny medal i możemy wygrać złoto, ale też wygrać srebro. I uwierz, że atmosfera na treningach też wyglądała wówczas zupełnie inaczej. Jakoś tak luźno. Czuło się w powietrzu, że „kliknęło” i pokazaliśmy to zarówno w tym czwartym meczu w Lublinie, jak i na zakończenie serii, już w Sosnowcu – zdradził.

Aluron CMC Warta Zawiercie weźmie rewanż na mistrzach z Perugii?


I choć spełniły się marzenia wspomnianego, małego Kuby sprzed lat, to nadal są wyzwania na horyzoncie. Co więcej, mowa o tej najwyższej możliwej półce. Turniej finałowy Final Four dla Jurajskich Rycerzy jest ostatnim skalpem sezonu 2025/26.

– W czwartek lecimy do Turynu i tam będziemy walczyć o kolejne złoto. W porównaniu do poprzedniego sezonu teraz wszyscy jesteśmy zdrowi i fizycznie jesteśmy na zupełnie innym poziomie. Rok temu mimo szeregu problemów byliśmy w finale. Więc dlaczego w tej edycji mielibyśmy nie wygrać całości? Fajnie byłoby wygrać półfinał, a później drugi finał w sezonie. Czemu nie? – skwitował Nowosielski.


Rzeczywiście, sam siatkarz ma na koncie srebro LM z sezonu 2024/25. Sir Sicoma Monini Perugia ograła wówczas Jurajskich Rycerzy w grze o złoto dopiero po tie-breaku.


Szansa na rewanż już w weekend 16-17 maja. Tym razem jednak to Perugia będzie nieformalnym gospodarzem turnieju finałowego, jako jedyny włoski zespół w stawce, jako że Final Four będzie rozegrane w Turynie. Przed rokiem najważniejsze granie w Champions League miało miejsce w łódzkiej Atlas Arenie.


Nowosielski i jego koledzy z Aluronu CMC Warty o miejsce w finale zagrają z Ziraatem Bankkart Ankara. Czyli tureckim gigantem, z potrójną koroną w dorobku, w którym jedną z najjaśniejszych gwiazd jest Tomasz Fornal.


Włoscy obrońcy tytułu zaczną za to od półfinału z PGE Projektem Warszawa.

Share.
Exit mobile version