Marek Citko zdecydowanie największą popularność zdobył golem w miejscu, do którego historia polskiej piłki nożnej odnosi się już od ponad pół wieku. Mowa o stadionie Wembley. Dokładnie 9 października 1996 roku w meczu eliminacji do MŚ 1998 piłkarz występujący wówczas w szeregach Widzewa Łódź, zdobył gola dla reprezentacji Polski.
Polacy ten mecz ostatecznie przegrali (1:2), ale trafienie młodego chłopaka już na zawsze zmieniło jego życie.
Marek Citko, czyli ulubieniec tłumów. To była wielka gwiazda w Polsce!
Niestety dla kariery pochodzącego z Białegostoku piłkarza, w 1997 roku doznał on poważnej kontuzji ścięgna Achillesa. To spowodowało, że talent, który strzelał gole dla Widzewa nie tylko na krajowym podwórku, ale również w Lidze Mistrzów (sezon 1996/97), musiał zaczynać prawie wszystko od nowa. Sportowo od nowa.
Citko, którego w swoich szeregach chciały mieć m.in. kluby z ligi angielskiej, już nigdy nie powrócił na tak wysoki poziom. Zarówno pod względem sportowym, jak i w kwestii zainteresowania ze strony kibiców.
Po latach były piłkarz z dużym sentymentem wspomina tamten czas, kiedy trudno było znaleźć jakiegokolwiek bardziej znanego piłkarza w Polsce – a Citko mógł śmiało konkurować również z przedstawicielami innych sportów.
– Wtedy to było bardzo mocno uciążliwe. Nie mogłem normalnie wyjść z domu, pójść do kina, do restauracji. W pewnym momencie się do tego przyzwyczaiłem. Wiedziałem, że to jest moja praca. Są kibice, ale rzeczywiście nie byłem świadomy i przygotowany na to szaleństwo. I to było szaleństwo, naprawdę. Nie mówię, jak policja mnie zatrzymywała czy gdziekolwiek chodziłem, to była sympatia i każdy chciał mi pomóc. Czułem się taki wyróżniony, że to jest tylko piłka, ale dawałem te emocje i kibice mnie kochali. Więc to było bardzo fajne uczucie – przyznał Citko w rozmowie dla Sport.pl.
Karierę piłkarską mający obecnie (tj. rok 2026) 52 lata wychowanek Włókniarza Białystok zakończył w 2007 roku. Ostatnim klubem zawodnika była Polonia Warszawa.













