-
Od 1 września konie będą woziły turystów do Wodogrzmotów Mickiewicza zamiast na całej trasie do Włosienicy.
-
Zmiana trasy skraca odcinek pracy koni z około 6,9 km do około 2,9 km, a dalszą część obsłużą pojazdy elektryczne.
-
Model zakłada podział systemu na krótszy odcinek konny i elektryczne busy, ale organizacje prozwierzęce nadal domagają się całkowitej rezygnacji z transportu konnego.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Oznacza to skrócenie trasy z około 6,9 km do ok. 2,9 km. W praktyce konie będą więc pracowały na odcinku krótszym o ok. 4 km, czyli ponad połowę dotychczasowej trasy.
Do tej pory transport konny woził turystów aż do Polany Włosienica, skąd nad Morskie Oko jest zaledwie krótki spacer (ok. 1,7 km). Teraz konie dojadą tylko do Wodogrzmotów Mickiewicza (ok. 5,2 km od Morskiego Oka). Dalej, w kierunku Włosienicy, docelowo mają kursować pojazdy elektryczne. Były to zmiany zapowiadane długo przez resort klimatu.
„Pilotaż skróconej trasy pozwoli sprawdzić w praktyce rozwiązania organizacyjne związane z funkcjonowaniem przewozów konnych na odcinku do Wodogrzmotów Mickiewicza oraz zebrać doświadczenia potrzebne do przygotowania, wspólnie z przewoźnikami, zasad funkcjonowania tej usługi w nowym układzie” – przekazał Tatrzański Park Narodowy.
Od 1 września trasa zostanie skrócona z ok. 7 km do niewiele ponad 2 km, między Palenicą Białczańską a Wodogrzmotami Mickiewicza. Konie znikną z najbardziej stromego, najtrudniejszego odcinka
Tatry, Morskie Oko. Konie będą wozić turystów na krótszej trasie
Zmiany były zapowiadane co najmniej od 2024 r. Temat nabrał szczególnego znaczenia w maju, kiedy to po kolejnym incydencie z udziałem konia Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiedziało podjęcie rozmów ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. Minister Paulina Hennig-Kloska spotkała się wówczas z przedstawicielami Tatrzańskiego Parku Narodowego, samorządami, fiakrami, lekarzami weterynarii i organizacjami zajmującymi się dobrostanem i prawami zwierząt.
Podczas tzw. okrągłego stołu 17 maja 2024 r. uzgodniono ponowne przeliczenie obciążenia koni, rozpoczęcie testów autobusu elektrycznego oraz dodatkowe rozwiązania mające poprawić bezpieczeństwo zwierząt. Nie zdecydowano się jednak wtedy na całkowite zakończenie przewozów konnych.
Rozwiązanie zaproponowane przez resort miało być kompromisem pomiędzy organizacjami prozwierzęcymi, które domagały się likwidacji transportu konnego, a fiakrami i przedstawicielami lokalnych władz, którzy chcieli zachować tę formę przewozu. Przedstawiciele organizacji, którzy uczestniczyli w rozmowach z ministerstwem, podkreślali, że ich oczekiwaniem jest całkowita likwidacja transportu konnego na tej trasie.
Fundacja Viva oraz Tatrzańskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami od lat zwracają uwagę na obciążenie koni pracujących na trasie do Morskiego Oka i domagają się zakończenia przewozów w obecnej formule. TPN nie jest jednak zwolennikiem całkowitego zakazu.
„Celem jest stworzenie trwałego i bezpiecznego modelu transportu do Morskiego Oka, który znacząco ogranicza dystans pracy koni, stopniowo zwiększa udział transportu elektrycznego, a jednocześnie pozwala zachować przewozy konne na krótszym odcinku jako element kulturowy i turystyczny związany z regionem” – podaje Tatrzański Park Narodowy.
Ograniczenia pracy koni były długo wyczekiwane
Zanim resort ogłosił skrócenie trasy przejazdu koni, ograniczono obciążenie zwierząt – zmniejszono liczbę dozwolonych pasażerów i wydłużono wymagany czas odpoczynku koni. Ministerstwo deklarowało również zainteresowanie rozwojem transportu elektrycznego. Już w maju 2024 r. resort zapowiadał testy elektrycznego busa na trasie do Morskiego Oka.
Przełom nastąpił 28 lutego 2025 r. Wtedy podpisano list intencyjny dotyczący docelowej organizacji transportu. Zgodnie z porozumieniem konie miały zostać na krótszym, łagodniejszym odcinku pomiędzy Palenicą Białczańską a Wodogrzmotami Mickiewicza, natomiast dalszą część trasy miały przejąć busy elektryczne. Ministerstwo określało wówczas porozumienie jako historyczne, podkreślając, że praca koni zostanie ograniczona z około siedmiu kilometrów do ok. 2,5 km.
Fundacja Viva zarzucała ministerstwu i Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu, że nie wszystkie ustalenia z 2024 r. zostały zrealizowane. Organizacja wskazywała m.in. na kwestie ponownego przeliczenia przeciążeń oraz udziału niezależnego lekarza weterynarii w badaniach koni. Aktywiści mają nadzieję na całkowite wycofanie koni z przewozu turystów.
„Czy to rzeczywiście krok w stronę całkowitego odejścia od przewozów konnych? Na odpowiedź trzeba będzie jeszcze poczekać. Od września konie nadal będą pracować na trasie, a pilotaż pokaże, co z tych zapowiedzi faktycznie wyniknie” – komentuje zmianę fundacja Viva.












