Polska zawodniczka do Paryża przyjechała, mając dokładnie 114 miejsce w rankingu WTA. Maja Chwalińska musiała przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje, a kiedy dostała się do turnieju głównego, wydawało się, że to będzie moment osiągnięcia celu, jaki zakładała sobie Polka przed startem RG 2026.


Wtedy polska tenisistka była po trzech tegorocznych meczach w Paryżu. W sobotę (tj. 6 czerwca) Chwalińska zagra po raz 10.

Koszmar Mai Chwalińskiej. Kontuzje i problemy Polki w karierze


Żeby jednak Polka mogła znaleźć się w finale Wielkiego Szlema na paryskiej mączce, musiała przejść bardzo długą i krętą drogę. Chwalińska od dawna uchodziła za duży talent oraz zawodniczkę, która gra zupełnie nieszablonowy tenis.


Teraz jej magię zobaczył cały tenisowy świat, zachwycając się występami Polki podczas Roland Garros 2026. Chwalińska przeszła przez naprawdę wiele przeciwności losu. Dodatkowo sprzymierzeńcem filigranowej tenisistki nie było zdrowie. Niektóre wspomnienia z przeszłości wprawiają wręcz w osłupienie, kiedy czyta się czy słucha m.in. o problemach z kontuzjami.


„Rzeczywiście miałem przyjemność kilkukrotnie pomagać Mai w newralgicznych momentach jej kariery tenisowej, gdzie jej dalszy rozwój wisiał na włosku z powodu kontuzji, a niestety kontuzje były częstą zmorą Mai. Aż nastąpił krytyczny moment, w dodatku w bardzo ważnym dla niej okresie, gdy już nie była w stanie w ogóle trenować, ani uczestniczyć w turniejach z powodu właśnie kontuzji kolan […] Maja doznała kontuzji, która była wynikiem trwających od wielu, wielu lat, czyli jej młodości, przeciążeń. Próby leczenia zachowawczego spowodowane tym, że musieliśmy próbować wziąć udział w zaplanowanych turniejach, co w tamtym okresie było niesamowicie istotne, przyniosły rezultat krótkoczasowy. Natomiast długofalowo okazało się, że bóle nawróciły i konieczne będzie leczenie operacyjne. To leczenie udało nam się rzeczywiście całe zaplanować, przeprowadzić bardzo starannie i bardzo delikatnie, tak żeby Maja w ogóle mogła wyzdrowieć, ale też – co było kluczowe – by rekonwalescencja i powrót do maksymalnych obciążeń mogły być jak najkrótsze […] Spięcie mojego stałego kontaktu z fizjoterapeutami i nadzoru nad Mają, bo musieliśmy niemal dzień po dniu ją monitorować i wyznaczać kierunki, to też wielka zasługa Piotra. On to wszystko koordynował, cały czas wszystko sprawdzał i wkładał całe swoje serce oraz własny czas. Potrzebowaliśmy też palca Bożego, by ominąć komplikacje, ale Piotr w tej sprawie także sprawdził się w 100 procentach” – przyznał lek. Jan Paradowski, chirurg-ortopeda, w rozmowie z Arturem Gacem z Interia.pl.


Co do wspomnianego Piotra, mowa o menadżerze Chwalińskiej. Piotr Szczypka to człowiek, który z pewnością poświęcił mnóstwo, żeby tenisistka pochodząca z Dąbrowy Górniczej, a obecnie kojarzona z Bielsko-Białą, mogła osiągnąć swój wielki sukces.

Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa. Gdzie i kiedy oglądać finał?


Kiedy i gdzie oglądać finał z udziałem Polki w turnieju na kortach im. Rolanda Garrosa?


Mecz Maja Chwalińska – Mirra Andriejewa w sobotę (tj. 6 czerwca), od godziny 15:00. Co ciekawe, mecz będzie pokazywany na otwartej antenie TVN oraz – tak jak miało to miejsce na przestrzeni całego turnieju w Paryżu – na antenach Eurosportu i platformy internetowej HBO Max.


Warto przypomnieć, że od 2022 roku na paryskiej mączce polskie singlistki regularnie występują minimum w półfinale wielkoszlemowej imprezy. To w głównej mierze zasługa Igi Świątek, która wygrywała w Paryżu aż czterokrotnie. Po „przedstawieniu się” szerszej publiczności, podczas debiutanckiego sukcesu z 2020 roku, Polka wygrywała kolejno w 2022, 2023 i 2024 roku. W minionym sezonie Świątek dotarła do półfinału imprezy, przegrywając trzysetową bitwę z Aryną Sabalenką.


Teraz pałeczkę od najlepszej polskiej tenisistki przejęła właśnie Maja Chwalińska.

Share.
Exit mobile version