W czwartek sejmowa Komisja Zdrowia zaakceptowała ostateczny kształt projektu ustawy, który przewiduje wprowadzenie nocnej prohibicji w całym kraju w godz. od 22.00 do 6.00. Z zakazu wyłączone mają być m.in. lokale gastronomiczne i lotniska. Projektowane nowe regulacje zakładają również m.in. całkowity zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych, w tym piwa. Za jego złamanie będzie grozić grzywna od 30 tys. zł do 1 mln zł lub kara ograniczenia wolności.

O zmiany te zabiegały Lewica i Polska 2050, które złożyły dwa projekty ustaw w tej sprawie. W trakcie prac ustalono, że wiodącym będzie ten złożony przez formację Włodzimierza Czarzastego. Po zakończeniu prac legislacyjnych projekt miał zostać przegłosowany w piątek w Sejmie. Ale rano okazało się, że propozycja nie znalazła się w porządku głosowań, bo wniosek w tej sprawie złożył klub PSL. Chodzi, jak wynika z naszych ustaleń, o kształt projektowanej ustawy, która zdaniem ludowców uderza w branżę winiarską. – Nasi posłowie, zwłaszcza ci, którzy prowadzą tę ustawę, mają pewne wątpliwości co do niektórych zapisów, dlatego poprosiliśmy dzisiaj marszałka, żeby to zdjąć, wyjaśnić te różnice – tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl poseł Jarosław Rzepa.

Zobacz wideo Dlaczego Polakom tak trudno zrezygnować z alkoholu? „Zagrażamy innym”

Lewica i Polska 2050 oburzone. „Lobby winiarskie zadziałało”

Postawa koalicjanta zirytowała Lewicę, zwłaszcza posłankę Joannę Wichę, zawodowo związaną z ochroną zdrowia, która od lat walczy o ograniczenia w sprzedaży alkoholu. – Trzeba to otwarcie powiedzieć: lobby winiarskie zadziałało – ocenia polityczka. I dodaje, że prace nad ustawą przebiegały wyjątkowo zgodnie – finalny kształt projektu został przez Komisję Zdrowia przyjęty przez aklamację. – Wszyscy zgodziliśmy się co do tego, że jest to ważny społecznie projekt. Na ten projekt czekają SOR-y, które są zapchane pijakami; na ten projekt czeka policja, bo wie dobrze, bo wychodzi to ze wszystkich statystyk, że tam, gdzie są ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, przestępczość znacząco spada – wskazuje Wicha, która jest także wiceprzewodniczącą sejmowej Komisji Zdrowia. – Oni czekają na tę ustawę, pytają mnie za każdym razem, jak jestem w swoim okręgu podwarszawskim: pani poseł, kiedy będzie ta ustawa? I co ja mam im teraz powiedzieć? – dodaje posłanka Lewicy.

Swój sprzeciw na X wyraziła też w piątek liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. „Znowu lobbyści przed ludźmi. Marszałek Sejmu zdjął dziś nagle z głosowania, na wniosek PSL, uzgodnioną ponad podziałami ustawę zakazującą reklamy alkoholu. Nie do obrony. Wstyd po prostu” – napisała ministerka funduszy i polityki społecznej.

Projekt, taka jest przynajmniej wola marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, miałby być głosowany na następnym posiedzeniu Sejmu (6-9 października). Ale nie jest to pewne, bo spór w tej sprawie wydaje się znacznie poważniejszy. Głosowanie przeciwko ustawie zapowiada poseł PSL Jacek Tomczak i jak przekonuje, podobne stanowisko ma cały klub PSL. – Nie tylko zresztą my, znaczna część posłów Koalicji Obywatelskiej, zwłaszcza z takich regionów jak Lubuskie, Podkarpackie, z Dolnego Śląska, wszyscy, którzy rozumieją, jak ważne jest, żeby wspierać rozwój winiarstwa czy browarów kraftowych w Polsce – przekonuje Tomczak.

PSL: uwzględnić interesy branży

PSL o interesy branży winiarskiej upomina się zresztą od kilku miesięcy – w styczniu tego roku złożył w Sejmie projekt ustawy, który miałby zabezpieczyć jej interesy. Nie został jednak do tej pory rozpatrzony. W tej sytuacji ludowcy postanowili złożyć odpowiednie poprawki do projektu ograniczającego sprzedaż alkoholu (chodzi np. o to, by nowe regulacje nie blokowały możliwości organizacji degustacji wina przy okazji wydarzeń o charakterze edukacyjno-kulturalnym). Sejmowa Komisja Zdrowia rekomendowała jednak w czwartek ich odrzucenie. Dlatego w piątek wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski złożył w imieniu klubu PSL wniosek o zdjęcie projektu z porządku głosowań.

Poseł Jacek Tomczak nie wyklucza jednak, iż poprze projektowane zmiany, jeśli w ciągu najbliższych dwóch tygodni uda się wypracować w Sejmie kompromis zabezpieczający m.in. interesy branży winiarskiej. – Jesteśmy otwarci na rozmowy, ale druga strona musi zrozumieć, że nie wolno wylać dziecka z kąpielą i doprowadzić do upadku wielu firm w Polsce – podkreśla polityk.

Taką formą kompromisu, jak słyszymy w PSL, mogłoby być uchwalenie ustawy, a później wniesienie do niej poprawek na etapie prac senackich.

Share.
Exit mobile version