Premier Donald Tusk rozpoczął w piątek (18 września) wizytę w Ukrainie, podczas której wziął udział w szczycie Karpackiej Inicjatywy Integracyjnej.
Przed południem szef polskiego rządu został powitany przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i jego małżonkę Ołenę, o czym poinformował na platformie X. „Wszyscy mamy przed sobą trudne tygodnie i miesiące. Dzisiaj okazujemy solidarność z Ukrainą” – napisał Tusk na portalu X. W planach wizyty jest też między innymi spotkanie z premierem Słowacji Robertem Fico.
– Czekają nas wszystkich, nie tylko Ukrainę, ciężkie, trudne tygodnie i miesiące, więc warto pokazać w takiej chwili solidarność. Bardzo zależało mi na tym, żeby nasi ukraińscy przyjaciele widzieli, że Polska jest z nimi – powiedział Tusk dziennikarzom tuż przed rozpoczęciem szczytu.
Tusk spotka się z Zełenskim
Szef polskiego rządu przekazał, że podczas jego pobytu przewidziana jest „rozmowa w cztery oczy” z prezydentem Ukrainy. – Będziemy rozmawiać o uczestnictwie Polski w koalicji antybalistycznej. Mamy przewidziane dłuższe spotkanie w cztery oczy i tam będzie okazja, żeby rozmawiać o bilateralnych relacjach, ale (głównym – red.) tematem oczywiście jest szersza współpraca regionalna – zaznaczył.
Tusk powiedział, że „na szczęście” nie widział rosyjskich dronów w akcji. Jednocześnie zaznaczył, że otrzymał „sporo relacji od miejscowych na temat bardzo intensywnych działań, których celem jest nie tylko zniszczenie infrastruktury energetycznej, ale też ukraińskiego przemysłu”.
– Ta wojna na wyniszczenie gospodarki wydaje się, że wkracza w decydującą fazę. Wszyscy byśmy tego bardzo chcieli, żeby doszło do rozejmu, przerwania ognia i rozmów pokojowych. Słyszymy różne sugestie, że być może coś się odblokuje, (…) ale to ciągle jest bardzo niepewne i postawa Rosji wydaje się jak na razie bardzo taka agresywna i niechętna – podkreślił.
Tusk: Polska musi być przygotowana na różne scenariusze, także te bardziej dramatyczne
Premier odniósł się też do swojego czwartkowego wystąpienia w Sejmie. Ostrzegał wówczas przed realnym ryzykiem, że na terytorium któregoś z państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub inne pociski. Jak mówił, oficjalna narracja będzie wtedy taka, że to przypadek i nie ma powodu, aby NATO odpowiadało.
– Po pierwsze, żeby być precyzyjnym, mówimy o możliwych scenariuszach, a nie o tym, co się zdarzy na pewno i to, o czym już też wielokrotnie mówiłem, Polska i inne kraje muszą być przygotowane na różne scenariusze, także te bardziej dramatyczne – powiedział Tusk.
Zaznaczył przy tym, że „ostatnie zdarzenia pokazują, że rzeczywiście koncentracja tych ataków w pobliżu granicy z Polską na pewno jest niepokojącą wiadomością”. – Dlatego będziemy działali na pewno niepochopnie, na pewno ostrożnie – dodał.
– Chcę wyraźnie podkreślić, że te informacje i ta próba wzajemnej mobilizacji to są także informacje od zachodnich sojuszników. Na razie nie mam wątpliwości, że Stany Zjednoczone będą z nami w takich sprawach – zaznaczył szef polskiego rządu.
Koalicja antybalistyczna bez Polski
W lipcu podczas spotkania Koalicji Chętnych w Paryżu zawiązana została tzw. koalicja antybalistyczna, której celem jest budowa nowych zdolności do obrony przed pociskami balistycznymi. Koalicję zawiązała Ukraina z dziewięcioma partnerami europejskimi – Francją, Wielką Brytanią, Niemcami, Włochami, Hiszpanią, Holandią, Norwegią, Danią i Szwecją.
Pytany wówczas o brak Polski wyjaśnił, że koalicja ma charakter przemysłowy. Zgłaszały się firmy, które „są gotowe wnieść swój potencjał”. Dodał, że jeśli polskie firmy przedstawią gotową ofertę przemysłową, Polska do niej przystąpi.
Na początku sierpnia informowano, że polski przemysł zbrojeniowy szykuje się do udziału w koalicji antybalistycznej.
Źródło: PAP


