W środę (30 września) Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny Marcinowi Romanowskiemu, który ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości i od dłuższego czasu przebywa poza Polską. Rzeczniczka warszawskiego sądu okręgowego sędzia Anna Ptaszek poinformowała, że zdaniem sądu lepszą decyzją będzie wydanie listu i wyjaśnienie sprawy niż opieranie się na dotychczas nieskutecznych metodach.

Przemysław Czarnek: Wielka kompromitacja Prokuratury Krajowej

Kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek powiedział PAP, że decyzja sądu to „wielka, totalna kompromitacja Prokuratury Krajowej”, w tym prokuratorów Dariusza Ślepokury i Piotra Woźniaka, a także ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka oraz całego rządu.

Zobacz wideo Gdzie jest Marcin Romanowski?

– Przy całej nagonce na Romanowskiego, szukaniu go po całym świecie, rozsyłaniu Europejskich Nakazów Aresztowania, sąd stwierdził, że wystarczy skorzystać z tego, co od dawna Romanowski mówi: „dajcie mi odpowiadać z wolnej stopy, bez znęcania się, bo z chęcią stawię się przed wymiarem sprawiedliwości”. Sąd dał wiarę człowiekowi, przeciwko któremu nie ma żadnego zarzutu łamania prawa – powiedział Czarnek. Jego zdaniem „ludzie w Prokuraturze Krajowej” będą odpowiadać „za gwałcenie praworządności w Polsce”. – Sąd potwierdza, że oni nie mają pojęcia o tym, co robią w prokuraturze – ocenił.

Roman Giertych: Orzeczenie pewnie upadnie z hukiem

„Orzeczenie w sprawie Romanowskiego jest, delikatnie mówiąc, niezbyt mądre, bo zachęca wszystkich podejrzanych do natychmiastowej ucieczki do Naddniestrza i wysyłania wniosków o list żelazny. Jeżeli takie orzeczenie utrzymałoby się, to grozi całkowity paraliż wymiaru sprawiedliwości. Nie mówiąc o tym, że orzekanie przez sąd o niekonstytucyjności przepisów wprowadzonych przez Ziobrę i Romanowskiego o konieczności uzyskania zgody prokuratury na list żelazny jest o tyle słabe, że przecież listu żelaznego nie ma w Konstytucji, więc jak orzec na jej podstawie zasady jego wydawania? Osobiście uważam, że kuriozalne orzeczenie. I pewnie upadnie z hukiem w Sądzie Apelacyjnym” – napisał na X poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych.

Paweł Śliz pochwalił decyzję o wydaniu listu żelaznego Romanowskiemu

„Dobrze, że sąd wydał list żelazny, i dobrze, że Romanowski go dostał. Dobro wymiaru sprawiedliwości czasem wymaga ustępstw. Tu nie chodzi o to, żeby gonić króliczka, tylko żeby go złapać. To też pokazuje, że wymiar sprawiedliwości w Polsce działa. List żelazny to zwykła instytucja procedury karnej, a nie żaden przywilej” – stwierdził poseł Polski 2050 Paweł Śliz.

„Panie Marcinie Romanowski, uciekł Pan przed sądem, bo jest Pan tchórzem. Opowiadał Pan o prześladowaniach, a teraz wraca Pan dopiero wtedy, gdy sąd dał Panu gwarancję, że nie trafi Pan do aresztu. Niewinny człowiek nie potrzebował wyjazdu za granicę, żeby się bronić. Pan potrzebował” – dodał.

Komentarze Rafała Bochenka i Ewy Wrzosek

„Szczuli w prorządowych mediach dniami i nocami, ręcznie sterowali składami sędziowskimi, materiał dowodowy szyli możliwie grubymi nićmi, a mimo to się nie udało! List żelazny dla Marcina Romanowskiego to dowód na to, że nawet podporządkowany politycznie Tuskowi wymiar sprawiedliwości nie chce już dawać twarzy politycznym nagonkom i dętym pseudozarzutom. Układ Tuska się sypie? Będą represje wobec niepokornego sędziego?” – napisał rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.

„List żelazny ws. Romanowskiego mógł być wydany wyłącznie na wniosek prokuratora (wniosku prokuratora nie było) albo przy braku sprzeciwu prokuratora (sprzeciw prokuratora był). Jakim zatem cudem neosędzia SSO Konrad Mielcarek wydał podejrzanemu Romanowskiemu list żelazny?” – zapytała prokuratorka Ewa Wrzosek.

Wpisy sędziów Sądu Najwyższego

„Ja nie rozumiem, o co chodzi z tym zamieszaniem, że w sądach powstały komitety kolejkowe decydujące o tym, kto i kiedy ma się zgłaszać na wolne stanowiska sędziowskie. W konsekwencji zgłasza się jeden kandydat na jedno miejsce. Jest przecież transparentnie – od razu wiadomo, kto wygra. Wszyscy mają łatwiej, bo nie plączą się pod nogami przypadkowi kandydaci, sypiący piach w tryby systemu. KRS też ma mniej roboty. Jako bonus – nikt nie zaskarży uchwały KRS. Jest szybko i efektywnie. A wy narzekacie. Tradycja wam się nie podoba” – ironizował sędzia Sądu Najwyższego Marcin Łochowski.

Do jego wpisu nawiązał sędzia SN Kamil Zaradkiewicz. „Pan Sędzia w samo sedno – przywrócono praworządność, porządek, a nie jakieś tam fanaberie, że każdy sobie może startować w konkursie” – napisał. Warto podkreślić, że Łochowski i Zaradkiewicz to tzw. neosędziowie, czyli osoby powołane z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa po reformie z 2017 roku. Część środowiska prawniczego kwestionuje legalność ich nominacji.

Marcin Warchoł zwrócił się do Waldemara Żurka

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura złoży zażalenie na decyzję o wydaniu listu żelaznego dla Romanowskiego, o czym pisaliśmy w Gazeta.pl. „Nie ma i nie będzie bezkarności dla ludzi Zbigniewa Ziobry” – stwierdził. Odniósł się do tego poseł PiS Marcin Warchoł.

„Panie Ministrze Żurek, proszę przestać zgrzytać zębami, bo Skarb Państwa nie nadąży z odszkodowaniami. O jakiej bezkarności Pan mówi, skoro list żelazny jest właśnie po to, by oskarżony mógł stanąć przed sądem i wszystko wyjaśnić, bez obawy prześladowań za kratami. Ksiądz Olszewski po siedmiu miesiącach pobytu w waszym areszcie wyszedł ciężko chory, więc minister Romanowski ma się czego obawiać. On od początku chciał móc przedstawić swoje racje przed sądem. I teraz, jeśli nie uda się Panu listu żelaznego zablokować, będzie mógł to wreszcie zrobić. I to tego się Pan boi, żeby ludzie nie poznali prawdy o Funduszu Sprawiedliwości” – napisał Warchoł.

Źródło: PAP

Share.
Exit mobile version