Sprawę 45-letniego pacjenta opisała w lutym „Gazeta Wyborcza”. Mężczyzna w połowie stycznia zwichnął bark. Karetka przewiozła go na Szpitalny Oddział Ratunkowy Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Po podaniu znieczulenia ogólnego doszło do komplikacji. Mężczyzna przestał oddychać. Po reanimacji pacjenta przewieziono go na OIOM. Lekarze stwierdzili obrzęk i niedotlenienie mózgu. Pacjent zmarł.

Grupa pracowników szpitala skierowała niedługo potem zawiadomienie do prokuratury. Jak twierdzili, lekarz SOR-u nie wezwał anestezjologa przed zastosowaniem znieczulenia i nie podpiął urządzeń monitorujących życie. Ponadto, ów lekarz miał zastraszać innych pracowników, że jeśli komuś to zgłoszą, stracą pracę. 


Zobacz wideo

Jakie podjąć kroki w przypadku zawału?

Śmierć pacjenta ze zwichniętym barkiem. Trwa śledztwo

Sprawę bada prokuratura. Obecnie trwają przesłuchania lekarzy, pielęgniarek, personelu pomocniczego, uzupełniana jest też zgromadzona wcześniej dokumentacja medyczna. Ciało mężczyzny zostało skremowane, więc sekcja zwłok jest niemożliwa. 

– Prokuratura powoła zespół biegłych, którzy ocenią prawidłowość działań personelu szpitala w Radomiu wobec pacjenta, który ze zwichniętym barkiem trafił na SOR, a ostatecznie zmarł po miesiącu w zakładzie opiekuńczo-leczniczym – przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź.

Kluczowe dla śledztwa będzie ustalenie, czy w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu doszło do poważnych uchybień w opiece nad pacjentem. – Prokuratura powoła zespół biegłych sądowych, którzy wypowiedzą się, czy zastosowane w szpitalu procedury medyczne były podjęte zgodnie ze sztuką medyczną. (…) W zespole znajdzie się m.in. biegły lekarz z zakresu medycyny ratunkowej, anestezjologii, ortopedii – wyjaśniła prokurator Góźdź.

Share.
Exit mobile version