Przeczołgani przez kapitalizm lat 90. Polacy wiedzą, że nie ma darmowych lanchów lub obiadów. Pozostali dobrze wiedzą, że tym bardziej nie ma darmowych mieszkań. A już na pewno nie bez ukrytego w umowie haczyka.


Tymczasem mieszkańcy wschodniego regionu Finlandii oficjalnie oferują na sprzedaż mieszkania za 1 euro lub wręcz za darmo. W umowie i w ogłoszeniu nie ma ukrytego haczyka – jest całkiem oczywisty powód: sąsiedztwo Rosji.

Geopolityka a rynek nieruchomości. Finowie pozbywają się nieruchomości w jednym regionie


Kuhmo to urokliwe, fińskie miasteczko położone w regionie Kainuu, „w sercu dzikiej tajgi” – jak się samo reklamuje. Główną atrakcją tego wschodniego regionu Finlandii jest przyroda i jej obserwacja, zwłaszcza niedźwiedzi, wilków, rosomaków i ptaków drapieżnych z dobrze ukrytych kryjówek. W Kuhmo mieszka obecnie około 7,3 tysiąca osób, podczas gdy w 2010 roku żyło tam około 9,5 tysiąca osób.


W miasteczku jest też Muzeum Wojny Zimowej (Winter War Museum), które upamiętnia ciężkie walki w tym rejonie podczas wojny między Finlandią a Związkiem Radzieckim w latach 1939 – 1940. Z Kuhmo do granicy z Rosją jest nie więcej niż 30 km, a sam region Kainuu dzieli granicę z Rosją na długości około 120 km.


To właśnie mieszkańcy Kuhmo zaoferowali kawalerkę za 1 euro i zadbane, 59-metrowe mieszkanie – nawet za darmo. A chętnych wciąż nie ma. Jak opisuje sprawę tvn24.pl, od ponad trzech lat na fińskim rynku występuje spadek popytu na nieruchomości. Kupujący są ostrożni „ze względu na niepewność związaną z globalną i fińską sytuacją geopolityczną i gospodarczą”.

Koszty utrzymania lokali są duże. Zwłaszcza kiedy nikt w nich nie mieszka


Relacje między Finlandią a Rosją są bardzo napięte. To bezpośredni skutek rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz decyzji Helsinek o porzuceniu neutralności i przystąpieniu do NATO. W odpowiedzi na rosyjską wojnę hybrydową i próby wywołania kryzysu migracyjnego, Finlandia zamknęła również wszystkie lądowe przejścia graniczne i podobnie jak wcześniej Polska, buduje ogrodzenie na wschodniej granicy.


Tuomas Viljamaa, prezes Fińskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami na łamach dziennika „Ilta-Sanomat” wyjaśnia, że prawdopodobnie będzie się pojawiać coraz więcej ofert mieszkaniowych z niskimi cenami, bo właścicielom nie opłaca się utrzymywać niezamieszkanej nieruchomości w obliczu comiesięcznych kosztów. – Trzeba płacić czynsz, podatki, opłaty. Właściciel mieszkania może dojść do wniosku, że skoro sam nie ma jak tego pokryć, łatwiej będzie pozbyć się nieruchomości choćby za darmo – wyjaśnił Jouni Korhonen, miejscowy pośrednik nieruchomości.

Share.
Exit mobile version