-
Jeże często giną na drogach, gdyż przechodzenie przez jezdnię, zwłaszcza po zmroku, bywa dla nich śmiertelnie niebezpieczne.
-
Badania z Wielkiej Brytanii wykazały, że rocznie od 15 do 29 procent jeży ginie pod kołami pojazdów, co stanowi poważne zagrożenie dla ich populacji.
-
W Polsce występują dwa gatunki jeży, a fragmentacja siedlisk oraz brak badań nad kolizjami z samochodami są uznawane za główne czynniki spadku ich liczebności.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Jeże są podatne na bardzo wiele szkodliwie wpływających na nie czynników. Spustoszenie wśród nich sieją np. kosiarki do traw, zwłaszcza te kierowane automatycznie, a ręką człowieka. Jeże zabijają także maszyny rolnicze, ale największym problemem są samochody.
To bowiem nocne ssaki, które pożywienia szukają po zmroku. Jeże w czasie jednej nocy pokonują po kilka kilometrów, a w okresie godowym może to być nawet 10 km. W tym czasie zdarza się, że musza przejść przez jezdnię. Ryzyko wpadnięcia pod koła samochodu jest wtedy bardzo duże.
Ciała rozjechanych jeży widać na asfalcie znacznie częściej niż innych dzikich zwierząt np. kun, jenotów, borsuków. Właściwie tylko psyt i koty je przebijają. To już pokazuje, że wiele jeży ginie na drogach. Tak naprawdę skala problemu nie jest do końca rozpoznana.
Brytyjczycy sprawdzili, ile jeży gonie na jezdniach
Próbę rozpoznania go podjęli naukowcy z Wielkiej Brytanii. Badaniami kierował Nottingham Trent University. Przebadano cztery populacje jeży w rejonie miasta Nottignham, aby ocenić wpływ wypadków drogowych na liczebność zwierząt. Jak podaje BBC News, wyniki były zatrważające. Wskazały one bowiem na to, że pod kołami samochodów i ciężarówek ginie każdego roku od 15 proc. do 29 proc. jeży z każdej grupy. Kolizje te są zatem przyczyną śmierci około dwóch piątych jeży. To potężne straty.
Tak potężne, że zagrażają wręcz egzystencji populacji jeży na tego typu terenach, gdzie ruch drogowy jest duży. A zagrażają zwłaszcza populacjom mniejszym i rozczłonkowanym czy podzielonym – nawiasem mówiąc, właśnie przez drogi. W nich strata nawet kilku osobników jest niepowetowane i ma znaczenie także genetyczne. W tym kontekście wypadki drogowe wyglądają na jedną z najważniejszych przyczyn śmierci jeży, wcale nie mniejszą niż maszyny rolnicze i kosiarki, środki chemiczne stosowane w ogrodach czy rozrost liczby lisów.
Liczba jeży spada w wielu państwach Europy
Wielka Brytania szacuje, że sytuacja z jej jeżami staje się coraz gorsza. Tylko między obecnym rokiem a 2000 zniknęło – według różnych danych – od 30 do nawet 75 proc. tych zwierząt w różnych rejonach Wielkiej Brytanii na terenach miejskich i podmiejskich, związanych z intensywnym ruchem samochodowym. Na wsiach i poza miastami sytuacja jeży jest o wiele lepsza i oceniana jako stabilna.
Liczba jeży spadła nawet o połowę także w Szwecji, Niemczech i Austrii. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) zmieniła w 2024 r. klasyfikację zagrożenia jeża z kategorii „najmniejszej troski” na „bliski zagrożenia”. Jeż europejski w Polsce od 2014 r. podlega częściowej ochronie gatunkowej. W latach 1984-2014 objęty był z kolei ochroną ścisłą. Fragmentacja siedlisk przez budowę dróg, murów i szczelnych ogrodzeń uznawana jest za główną przyczyną spadku populacji jeża europejskiego, szczególnie w miastach. Na temat wpływu kolizji z samochodami brakuje w Polsce badań.













