Wyrzutnie w Erschweiler odkryto w poniedziałek, 7 września, poinformował rzecznik policji w Kolonii. Po południu pojawiły się doniesienia o podejrzanej osobie widzianej w pobliżu elektrowni Weisweiler niedaleko Akwizgranu.
Policja, odgrodziła duży obszar. Z powodu trwających poszukiwań, autostrada A4 między węzłami Eschweiler-Ost i Langerwehe została zamknięta w obu kierunkach.
Policja zaapelowała do opinii publicznej o zgłaszanie wszelkich podejrzanych obserwacji. „Kto poczynił dziś obserwacje, które mogłyby mieć związek z rozstawianiem wyrzutni?”. W apelu policji pojawiło się też pytanie: „Kto ma nagrania z okolicznych kamer (na przykład z kamer monitorujących dzikie zwierzęta)?”.
Po serii aktów sabotażu w kilku niemieckich krajach związkowych policja poszukuje 48-letniego mężczyzny. Podejrzewa się, że próbował on w wielu miejscach strzelać rakietami domowej roboty w linie wysokiego napięcia, powodując w ten sposób zwarcie.
Akty sabotażu w Niemczech. 21 wyrzutni w Saksonii
W poniedziałek, po atakach sabotażowych w Nadrenii Północnej-Westfalii i Brandenburgii sprzed kilku dni, również w Saksonii, w bezpośrednim sąsiedztwie linii wysokiego napięcia, odkryto domowej roboty wyrzutnie. Ładunki wybuchowe zostały rozbrojone przez jednostki specjalne Krajowego Urzędu Kryminalnego. Według służb, liczba wyrzutni znalezionych w samej Saksonii wzrosła do 21.
Zakrojona na szeroką skalę operacja policyjna miała również miejsce w stacji elektroenergetycznej w Wesel nad Dolnym Renem. W nocy z niedzieli na poniedziałek patrol policji zauważył tam dziurę w ogrodzeniu. – Jesteśmy teraz bardziej czujni w stosunku do takich obiektów i zwiększamy liczbę patroli w tych rejonach – powiedział rzecznik policji. Funkcjonariusze przeszukali teren, ale nie znaleźli dalszych dowodów przestępstwa w stacji elektroenergetycznej.
Z kolei według rzecznika operatora, firmy 50Hertz, w stacji elektroenergetycznej w Berlinie-Mitte doszło do eksplozji. W jej wyniku w stolicy wyłączonych zostało około 90 sygnalizacji świetlnych. Według rzecznika firmy, istnieją obecnie przesłanki wskazujące na usterkę techniczną. Po wstępnym dochodzeniu policja również potwierdziła tę informację.
Śledczy liczą na informacje od świadków
Jeśli chodzi o ubiegłotygodniowe ataki w Brandenburgii i Nadrenii Północnej-Westfalii, istnieją listy, w których rzekomy sprawca przyznaje się do odpowiedzialności za atak. Śledczy uważają je za autentyczne i przypisują ich autorstwo 48-letniemu poszukiwanemu mężczyźnie z Gevelsbergu w południowym Zagłębiu Ruhry.
– Wiedza ujawniona w tych listach to ewidentna wiedza sprawcy – powiedział w piątek niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt. Dodał, że wygląda na to, że mamy do czynienia z przypadkiem „terroryzmu klimatycznego” dokonanego przez samotną osobę.
List gończy za poszukiwanym
W sobotę śledczy wydali list gończy z dwoma zdjęciami podejrzanego. Poszukują również roweru, którym mógł się poruszać. W mieszkaniu mężczyzny znaleziono materiały wybuchowe.
W niedzielę w lesie Hambach, położonym w nadreńskim regionie wydobycia węgla brunatnego niedaleko Kolonii i od dawna będącym obiektem działań aktywistów klimatycznych, przeprowadzono zakrojoną na szeroką skalę operację po tym, jak w pobliżu znaleziono kampera należącego do podejrzanego mężczyzny. Funkcjonariusze nie znaleźli jednak poszukiwanego.
W listach, w których przyznał się do odpowiedzialności, domniemany 48-letni sprawca uzasadniał ataki na sieć energetyczną walką z paliwami kopalnymi. „Wytwarzanie energii elektrycznej z paliw kopalnych jest przestępstwem” – napisał w listach, które cytuje Niemiecka Agencja Prasowej DPA. Węgiel brunatny jest nadal wydobywany i wykorzystywany do produkcji energii we wszystkich trzech dotkniętych atakami krajach związkowych Niemiec.
Iwona Weidmann, Redakcja Polska Deutsche Welle
Zobacz oryginalny artykuł na stronie Deutsche Welle.
-
Niemcy wściekli po sabotażu. Berlin chce przekazać Ukrainie współrzędne
-
Kolejna próba ataku w Niemczech. Incydent w pobliżu firm zbrojeniowych












