Wśród partnerów, których wspomniał Andrij Sadowy2 są m.in. rządy Litwy i Szwecji, a także organizacje i firmy z Czech, Niemiec i Francji. Umowy dotyczą rozwoju infrastruktury, edukacji i inwestycji. Łączna wartość projektów przekracza 2,5 mln euro. „A to tylko efekty jednodniowej pracy w Gdańsku. Chociaż w rzeczywistości każda z tych umów to miesiące negocjacji, spotkań, spraw i codziennej pracy naszego zespołu” – zaznaczył w środę (24 czerwca) Sadowy.
„Mimo wszystko, co ostatnio próbuje się nam narzucić w przestrzeni publicznej, Polska przywitała nas ciepło. Dziękujemy Gdańsku i naszym polskim przyjaciołom za gościnność oraz możliwość rozmowy o przyszłości Ukrainy wraz ze światową społecznością” – dodał.
Wśród partnerów zabrakło jednak Polski. „Może to i lepiej, bo polska firma, która zbudowała we Lwowie spalarnię śmieci, długo nie może doczekać się zapłaty” – skomentował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
„Co ma piernik do wiatraka?”
Lwowski Dzień Odporności miał na celu promocję miasta oraz pozyskanie wsparcia i międzynarodowych partnerstw dla Lwowa. Odbył się 24 czerwca w AmberExpo w Gdańsku przed Międzynarodową Konferencją na rzecz Odbudowy Ukrainy. Wydarzenia nie są ze sobą powiązane, co zaznaczył we wpisie na X rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
„Mer Andrij Sadowy nie jest gościem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy, nie został na nią zaproszony i nie bierze udziału w URC26. Mer Lwowa zorganizował własne, całkowicie odrębne wydarzenie, które nie ma nic wspólnego z URC26” – podkreślił. „Potępiamy działania władz Lwowa wobec polskiej firmy, a ignorowanie ustaleń międzynarodowego arbitrażu uznajemy za niedopuszczalne” – dodał Wiewiór.
Na wpis zareagował Andrij Sadowy. „Szanowny Panie Rzeczniku, jest w języku polskim powiedzenie, które bardzo lubię: 'Co ma piernik do wiatraka?’. Zanim zacznie Pan komentować sprawę polskiej firmy we Lwowie, radziłbym choć trochę zapoznać się z jej istotą. A na początek proszę uprzejmie udostępnić to 'ustalenie międzynarodowego arbitrażu’, o którym Pan mówi” – napisał.
O co chodzi?
Sikorski i Wiewiór w swoich wpisach wspomnieli o sporze między władzami Lwowa a polską spółką Control Process, która odpowiada za budowę zakładu segregacji i przetwarzania odpadów. Według władz Lwowa zakład miał zostać ukończony już dwa lata temu. Jak wskazują, na inwestycję przeznaczono blisko 30 mln euro, a obiekt wciąż nie został oddany do użytku. Ukraiński samorząd zerwał umowę.
Przedstawiciele Control Process twierdzą z kolei, że mają zablokowany dostęp do placu budowy oraz nie otrzymali płatności w wysokości 17 mln euro. Podkreślają, że opóźnienia wynikają przede wszystkim z realiów prowadzenia inwestycji w kraju objętym wojną.
Sprawa była przedmiotem postępowania arbitrażowego – nie trafiła do sądu powszechnego, a strony powołały bezstronnych arbitrów. Według firmy arbitrzy uznali działania władz Lwowa za bezprawne. Stwierdzili naruszenie warunków umowy, polegające na jednostronnym rozwiązaniu kontraktu oraz odmowie wypłaty należności wykonawcy. Decyzje arbitrażowe nie zostały wykonane.
Control Process deklaruje, że nadal jest gotowa do dokończenia inwestycji. Według przedstawicieli spółki po wznowieniu prac ukończenie budowy mogłoby zająć około dwa miesiące.
Jarosław Kaczyński: Banderowiec, który nie płaci polskiej firmie
Jarosław Kaczyński w czwartek (25 czerwca) przekazał, że zwróci Order Księcia Jarosława Mądrego II klasy. – To będzie wyraz mojego stosunku nie tyle do Ukraińców, a do elit ukraińskich. To także akt lojalności wobec naszego prezydenta – ogłosił prezes PiS.
Order Księcia Jarosława Mądrego to wysokie państwowe odznaczenie Ukrainy. Jest nadawany obywatelom tego kraju i cudzoziemcom za wybitne zasługi na rzecz państwa ukraińskiego, w tym za umacnianie jego pozycji międzynarodowej.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odznaczył Jarosława Kaczyńskiego w czerwcu 2022 roku w Kijowie. Tym samym odznaczeniem uhonorował również ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego. Ówczesny szef ukraińskiego rządu Denys Szmyhal podczas uroczystości mówił, że Zełenski odznaczył „naszych prawdziwych przyjaciół, naszych braci za nieustanną pomoc zarówno przed rozpoczęciem wojny, jak i po jej rozpoczęciu”.
Kaczyński dodał, że opowiadał się za tym, aby „nie eskalować konfliktu”. – Ale ten konflikt jest eskalowany gwałtownie przez drugą stronę. Coraz bardziej widzę, że tutaj chodzi o zabieg bardzo szkodliwy i bardzo niebezpieczny, ale nie będę rozwijał, o co tutaj chodzi, dlaczego Ukraińcy to sprowokowali – powiedział prezes PiS.
Wypowiedział się także na temat Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy. Jak podkreślił, jest na niej mer Lwowa. – Już niezależnie od tego, że banderowiec, to jeszcze do tego człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonaną już pracę. Sama jego obecność jest demonstracją ze strony Ukrainy, jak to ma z Polską wyglądać. Tutaj nie warto mieć złudzeń – stwierdził prezes PiS.











