Do pożaru naziemnej stacji bazowej łączności satelitarnej Starlink w miejscowości Wola Krobowska (powiat grójecki, województwo mazowieckie) doszło 23 września 2026 roku późnym wieczorem. – Już wtedy mówiliśmy, że była to akcja sabotażowa i dywersyjna – zaczął w poniedziałek (12 października) konferencję prasową w siedzibie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński. Towarzyszył mu minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, a także Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń.
– Dziś, dzięki ciężkiej pracy polskiej policji, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, we współpracy z prokuraturą, na terenie Niemiec zatrzymano dwóch obywateli Turcji, którzy odpowiadają za ten akt terroru i podpalenie – przekazał Kierwiński.
– Czynności przeprowadził niemiecki Federalny Urząd Kryminalny (BKA) na podstawie materiałów zgromadzonych i przygotowanych przez polską policję we współpracy z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego – powiedział.
– Nie jest tajemnicą, że po przekazaniu do Polski osoby te usłyszą zarzuty dotyczące sabotażu i dywersji na zlecenie obcego wywiadu – dodał.
Siemoniak: Było ich więcej
– Jeden z zatrzymanych obywateli Turcji miał status rezydenta w Niemczech. Drugi, który nie uzyskał takiego statusu, miał zostać wydalony z Niemiec – przekazał Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń.
Jak dodał, polskie służby wystąpiły o areszt dla zatrzymanych obywateli Turcji. – Te wszystkie dowody, które zebraliśmy, jasno wskazują na konkretny akt dywersji. Mamy nagrania, ślady linii papilarnych, ślady sprawców. Wiemy, jak się poruszali, kiedy przyjechali do Polski i wiemy, kiedy z Polski zostali ewakuowani – mówił.
Minister-koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, że na tym etapie służby nie mogą przekazać więcej informacji. – Istnieje jednak wysokie prawdopodobieństwo, że w ten proceder zaangażowane były również inne osoby, także na poziomie wykonawczym – dodał.
– Mówimy o osobach bezpośrednio zaangażowanych w przeprowadzenie ataku. Mamy uzasadnione podejrzenia, graniczące z wysokim prawdopodobieństwem, że było ich więcej – powiedział Siemoniak.
– Nie mamy wątpliwości, że za tym aktem dywersji stoją rosyjskie służby i warto dodać, że coraz częściej rosyjskie służby sięgają po ludzi związanych ze światem kryminalnym. Nigdy nie sięgają po swoich obywateli – powiedział minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Mocny materiał dowodowy
Mężczyźni prawdopodobnie odpowiedzą za przestępstwo z art. 130 Kodeksu karnego, który dotyczy współpracy z obcym wywiadem lub działania na jego zlecenie.
– Oczywiście na tym etapie o winie będą rozstrzygać najpierw sąd niemiecki, a następnie sąd polski. To również sądy ocenią, czy w danej sprawie zasadny będzie maksymalny wymiar kary, czy inny. Przestępstwa określone w art. 130 Kodeksu karnego są zagrożone wysokimi karami – dodał Siemoniak.
– Zatrzymani obywatele Turcji to osoby, które przyjechały do Polski, by przeprowadzić akt terroru – podkreślił Kierwiński. Jak dodał, materiał dowodowy zgromadzony przez policję i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest w tej sprawie mocny.


