„Piszę to, by pomogli mi Państwo zmienić politykę obecnego kierownictwa MF, rządu i nagłośnienili tę patologię! Piszę to w trosce o polskich przedsiębiorców i moich kolegów i koleżanek z pracy! My, urzędnicy nie chcemy „dociskać” najmniejszych i najsłabszych!” – głosi post w serwisie X Agaty Jagodzińskiej.


Nie chcą, ale dociskać muszą. Winna jest presja kierownictwa na „mierniki nabyć sprawdzających”, które urzędnicy muszą wykonać.

Mandat od skarbowki to świetny chwyt marketingowy. Bukiet róż dla urzędu


Nabycie sprawdzające to procedura Krajowej Administracji Skarbowej (KAS), w której urzędnik incognito dokonuje zakupu towaru lub usługi po to żeby sprawdzić, czy przedsiębiorca ewidencjonuje transakcję na kasie fiskalnej i wydaje paragon.


Właśnie w takich okolicznościach restaurator z Gdańska dostał 2,5 tys. zł mandatu po kontrolnym zakupie pizzy z krewetkami, na który porwały się dwie urzedniczki skarbówki. Uznały, że lokal zastosował zbyt niską stawkę VAT, bo danie z owocami morza powinno być objęte podatkiem 23 proc. zamiast 8 proc. „ Podobno owoce morza to luksus, ale nie spodziewałem się, że nasza krewetka będzie miała cenę jak z ekskluzywnej restauracji w Monako” – napisał kilka dni temu na Facebooku właściciel gdańskiej pizzerii.


„Uznaliśmy, że wypadałoby podziękować autorkom całego zamieszania. W końcu to dzięki dociekliwej kontroli i mandatowi na 2500 zł usłyszała o nas cała Polska” – właściciel pizzerii przekazał w sieci, że chciał kupić „wielki bukiet róż” i wysłać go do Urzędu Skarbowego w Sopocie „w podziękowaniu za najbardziej niespodziewaną kampanię marketingową roku”.

Skarga urzędniczki. Wymienia winnych presji na mierniki


Z postu urzędniczki skarbówki na X wynika, że trzy lata temu do wykonania tzw. miernika nabyć sprawdzających liczyła się tylko ilość takich kontroli – bez względu na wynik. „Chodziło o prewencję. Chodziło o to, żeby sprawdzać, pouczać i przypominać o obowiązkach. I to miało sens” – napisała Agata Jagodzińska. Ale sytuacja się zmieniła.


Dzisiaj, po zmianie kierownictwa (rządu) do miernika liczą się tylko pozytywne nabycia sprawdzające, czyli takie zakończone mandatem albo odmową przyjęcia mandatu (sic!). Czyli zawsze musi być mandat” – broni się urzędniczka. Jej zdaniem, wartości mierników, które urzędy mają wyjonać są podnoszone – „ma być więcej mandatów”.


Z relacji urzędniczki wynika ponadto, że „narzucane są przez kierownictwo kwoty mandatów (jak najwyższe), co jest absolutnie sprzeczne z kodeksem karnym skarbowym”. jako osoby odpiowiedzialne wymieniła szefa KAS Marcina Łobodę, ministra finansów Andrzeja Domańskiego i premiera Donalda Tuska.


„Ja nie zamierzam milczeć. I nie pozwolę, żeby cała odpowiedzialność była zrzucana na najniższy szczebel, podczas gdy decyzje zapadają znacznie wyżej. I proszę nie pisać, że my tylko wykonujemy rozkazy”– bojowo kończy Agata Jagodzińska.

Share.
Exit mobile version