-
Pod koniec tygodnia prognozowana jest niebezpieczna pogoda, z burzami i silniejszym wiatrem.
-
W piątek i sobotę burze, ulewy oraz gradobicie pojawią się w wielu regionach Polski, z najsilniejszymi zjawiskami w Małopolsce i na Śląsku.
-
Przez sobotę i niedzielę utrzyma się wyraźny podział na chłodny zachód i cieplejszy wschód.
-
Od niedzieli burze będą słabsze i mniej liczne, ale pogoda pozostanie deszczowa i pochmurna, szczególnie na południu i wschodzie kraju.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Nadchodzący weekend będzie dość dynamiczny pod kątem pogodowym” – czytamy w opisie prognozy pogody na najbliższe dni, udostępnionej przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Deszcze i burze potrwają do samego końca tygodnia.
Ta apka mówi, kiedy spadnie deszcz – co do minuty! Wypróbuj nową aplikację Pogoda Interia! Zainstaluj z Google Play lub App Store
Burze rozgoszczą się w Polsce. W sobotę będą silniejsze
W piątek strefa niebezpiecznych burz rozciągnie się od południa i południowego wschodu przez centrum po północną część Polski. Jedynie na zachodzi powinno być spokojnie, choć nawet tam trzeba się liczyć z przelotnymi opadami deszczu.
Ulewy i gradobicie oraz wichury z podmuchami przekraczającymi miejscami 80 km/h mogą się pojawiać do wieczora. Z tego powodu w Małopolsce wystosowano alert RCB, a w łącznie 13 województwach obowiązują ostrzeżenia pierwszego stopnia wydane przez IMGW.
Sobota nie będzie wiele lepsza. Według najnowszych prognoz nasz kraj znajdzie się wtedy w zasięgu rozległego układu niżowego, choć w drugiej połowie dnia na północnym zachodzie rozbuduje się klin wyżowy i tam pojawią się rozpogodzenia. W pozostałych miejscach znowu trzeba będzie się liczyć z burzami.
Pierwsza połowa weekendu będzie pochmurna w większości kraju. W wielu miejscach przelotnie popada deszcz, a także zanotujemy burze z gradem. W ich trakcie suma opadów wyniesie 10-20 litrów wody na metr kwadratowy, a na południu do 25 litrów. Najmocniej i najdłużej popada na Śląsku i w zachodniej Małopolsce.
„Termicznie będziemy mieli wyraźnie zarysowany kontrast między chłodnym zachodem (10-17 st. C), a ciepłym wschodem (20-22 st. C)” – zwracają uwagę specjaliści IMGW w prognoza na weekend.
W sobotę najzimniej w ciągu dnia będzie na Wybrzeżu oraz na terenach podgórskich, odpowiednio: 13 i 9 stopni Celsjusza. W centrum zanotujemy 15-16 stopni, a na południowym wschodzie do 21 st. C.

Chociaż podczas burz wiatr miejscami osiągnie prędkość do 65 km/h, to na obszarach ze spokojniejszą pogodą przeważnie będzie słaby i umiarkowany.
Następnego dnia może być nieco spokojniej, jednak burz i niesionych przez nie niekorzystnych zjawisk nie unikniemy.
Nieprzyjemnie do samego końca tygodnia. Burze trochę słabsze
Od niedzieli północny zachód znajdzie się pod wpływem wyżu znad Bałtyku i tam będzie największa szansa na rozpogodzenia – prognozują specjaliści z IMGW. Na wschodzie wciąż będzie cieplej, ale też bardziej wilgotno niż na zachodzie.
Znowu nad dużą część Polski nadciągną ciemne, deszczowe chmury, z których przelotnie popada – najmocniej na południu.
Wrócą burze, jednak powinny być słabsze i nie tak liczne jak w poprzednich dniach. Najsilniejsze porywy wiatru w ich trakcie mogą osiągać 55 km/h.

Wciąż najwyższe temperatury utrzymają się we wschodniej Polsce: do 22 stopni, podczas gdy w dużej części kraju będzie 13-14 st. C.

Aura nie poprawi się na początku przyszłego tygodnia. W dalszym ciągu w wielu miejscach będzie deszczowo i pochmurnie, z lokalnymi burzami oraz temperaturami dochodzącymi maksymalnie na wschodzie do około 20 stopni.
Możliwe, że podobne warunki w naszym kraju będą panować przez kolejne kilka dni, być może nawet przez dużą część przyszłego tygodnia.












