Przemysław Czarnek w środę 29 kwietnia na kanale PiS w mediach społecznościowych był gościem sesji Q&A. Jedno z pytań dotyczyło kwestii, która została poruszona na konwencji Prawa i Sprawiedliwości z początku marca. Kandydat PiS na premiera wrzucił wówczas, że „nie będzie żadnego OZE-sroze”. Jak się później okazało Czarnek założył na swoim domu fotowoltaikę. Polityk w związku z tym zapowiedział, że zdejmie panele fotowoltaiczne.
Zaznaczył jednak, że zrobi to „po powrocie do władzy i do normalnych, niskich cen energii dla wszystkich Polek i Polaków”. Teraz wypowiedział się w podobnym tonie. – O Jezu. To jest tak proste i dziecinnie. Ja bym powiedział tak: „Ludzie, otwórzcie oczy i nie wierzcie lobbystom wiatrakowym i panelowym”. To jest lobbing nieprawdopodobny, który potrafi zhejtować wszystkich, którzy mówią prawdę o wiatrakach i o panelach – zaczął Czarnek po głębokim westchnięciu.
Przemysław Czarnek grzmi ws. fotowoltaiki. „To jest skandal w ogóle, że ludziom się to wciska”
Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na szefa rządu przekonywał, że nie ma tanich paneli oraz wiatraków i „to jest skandal w ogóle, że ludziom się to wciska”. – Nie zdejmę paneli, dopóki nie będzie taniego prądu w Polsce. My wprowadzimy tani prąd i wtedy zdejmę panele, bo wtedy już nikomu się nie będą te panele opłacały, zwłaszcza w tych małych rodzinach, bo chodzi o to, żeby prąd był tani – tłumaczył Czarnek.
– My, paneliści, prawda, te półtora miliona ludzi, którzy założyli panele na swoje dachy, założyliśmy je dlatego, że drożyzna w prądzie była coraz większa i dzięki temu nadpłaciliśmy nasz prąd na kilka lat z góry, bo przecież nadpłaciliśmy ten prąd i na dach włożyliśmy coś, co do końca bezpieczne nie jest, żeby ten prąd mieć tani, tylko nas było na to stać – kontynuował wiceprezes PiS. Czarnek wskazał, że to koszt rzędu 10 – 13 tysięcy złotych, i nie każda polska rodzina może sobie na to pozwolić.
Wiceprezes PiS znowu kaja się ws. „OZE-sroze”. „Reszta to jest bajka”
Zdaniem Czarnka Polska powinna stawiać na odnawialne źródła energii, ale „te dyspozycyjne, które nie są inwazyjne i które powodują, że rzeczywiście w konkretnych warunkach, my możemy wspomagać się nimi”. – Podstawą systemu energetycznego musi być węgiel, musi być gaz, musi być atom, który musimy zbudować. I tyle. A reszta to jest bajka – zakończył wiceprezes PiS.


