Pod koniec marca prezydenci Polski i Węgier – Karol Nawrocki oraz Tamas Sulyok – wzięli udział w obchodach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej w Przemyślu (woj. podkarpackie). W drugiej części dnia rozmowy przeniosły się do Budapesztu, gdzie Nawrocki spotkał się także z premierem Węgier Viktorem Orbánem. Do wizyty doszło w najgorętszym okresie kampanii wyborczej, kiedy sprawujący od 16 lat władzę Orbán szukał poparcia sojuszników wobec nieprzychylnych mu sondaży prognozujących przegraną.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz pytany o ten ruch swojego zwierzchnika w środowym „Gościu Wydarzeń” stwierdził, że sam wielokrotnie wypowiadał się bardzo krytycznie o Viktorze Orbánie w kontekście polityki wschodniej i energetycznej.
Przydacz skomentował, że są tematy, za które partii Orbána Fidesz należała się krytyka, jednak w części spraw otoczenie prezydenta jest z nim zgodne. – Między innymi jeśli chodzi o rosnącą dominację Brukseli, tutaj trzeba było ze sobą współpracować – mówił.
Przydacz: Prezydent nie wspierał Orbána
Szef BBN podkreślił, że wizyta miała miejsce w kontekście Dni Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Dodał, że żadna z publicznych wypowiedzi Nawrockiego nie stanowiła wsparcia dla Viktora Orbána.
Do spotkania doszło 23 marca. Sprzeciwiał się jej polski rząd. Donald Tusk cenił, że wizyta u Orbána przed wyborami parlamentarnymi w tym kraju jest działaniem wbrew polskim interesom.
Blisko miesiąc po wizycie Karol Nawrocki w wywiadzie dla Kanału Zero ocenił, że była to pierwsza okazja do powiedzenia byłemu już premierowi „co sądzi o Putinie i o tym, że Węgry ściągają surowce z Federacji Rosyjskiej”.
W wyniku wyborów parlamentarnych, które odbyły się w niedzielę, 12 kwietnia, na Węgrzech dojdzie do zmiany władzy. Po 16 latach z funkcji premiera będzie musiał ustąpić Viktor Orbán (Fidesz), jego miejsce zajmie Peter Magyar, którego ugrupowanie TISZA zdobyło 137 z 199 miejsc w jednoizbowym parlamencie – Zgromadzeniu Narodowym.
Redagowała Kamila Cieślik


