Decyzja Pentagonu o wycofaniu z Niemiec ok. 5 tys. amerykańskich żołnierzy to sygnał pogarszających się relacji transatlantyckich i znak, że między prezydentem USA Donaldem Trumpem a kanclerzem Friedrichem Merzem nie ma już mowy o przyjaźni – piszą w sobotę (2 maja) niemieckie media.

„FAZ”: USA mogą zrezygnować z instalacji rakiet średniego zasięgu w Niemczech

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zauważa, że decyzja Pentagonu o ograniczeniu liczby żołnierzy USA w Niemczech w ciągu maksymalnie roku „oznacza cofnięcie wzmocnienia, do którego doszło za prezydentury (poprzedniego prezydenta USA) Joe Bidena” po rozpoczęciu przez Rosję szerokiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Według dziennika prawdopodobnie anulowana zostanie planowana instalacja amerykańskich rakiet średniego zasięgu w Niemczech, którą w 2024 roku uzgodnili Biden z ówczesnym kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Plany dotyczyły m.in. pocisków Tomahawk.

Zobacz wideo Trump rządzi, jakby prowadził program w telewizji

Jak przypomina gazeta, Niemcy są drugim po Japonii krajem pod względem liczebności sił amerykańskich stacjonujących poza USA. Jedną z najważniejszych baz jest Ramstein, będąca kluczowym węzłem logistycznym dla Europy i Bliskiego Wschodu. W Landstuhl znajduje się największy amerykański szpital wojskowy poza USA, a w Grafenwoehr mieści się największy poligon wojskowy Stanów Zjednoczonych poza krajem. W Stuttgarcie znajdują się z kolei amerykańskie dowództwa EUCOM i AFRICOM, a w Wiesbaden – dowództwo wojsk lądowych USA w Europie – wylicza dziennik z Frankfurtu nad Menem.

Decyzja o wycofaniu części wojsk oznacza „pogorszenie relacji niemiecko-amerykańskich i może mieć odczuwalne skutki dla regionów, których to dotyczy” – ocenia „FAZ”. Dziennik przypomina, że relacje między Trumpem a Merzem w ciągu kilku dni gwałtownie się pogorszyły w związku z wojną w Iranie.

„SZ”: Bezpośredniość Merza jest nierozsądna

Monachijski „Sueddeutsche Zeitung” zauważa, że do tej pory Trump i Merz sprawiali wrażenie, że darzą się wzajemnym szacunkiem jako osoby wyrażające swoje zdanie szczerze i wprost. „Tymczasem wydaje się, że odkąd zaczęli bez ogródek komentować nawzajem swoje działania dotyczące Iranu, w ich relacjach zakończył się etap przyjaźni” – ocenia dziennik.

Według gazety żaden z przywódców nie zachowuje się odpowiedzialnie. „Merz postawił sobie dwa cele: występować zdecydowanie wobec prezydenta USA i zarazem utrzymać go, nawet kosztem nadmiernych uprzejmości, jako niezbędnego sojusznika Niemiec i NATO. (…) (Wygłoszona przez Merza) krytyka Stanów Zjednoczonych, nawet jeśli trafna pod względem merytorycznym, służy co najwyżej jednemu z tych celów” – przekonuje.

Dziennik zauważa, że Scholz, poprzednik Merza, zawsze starannie dobierał słowa i „zapewne powstrzymałby się od takiej wypowiedzi”. Jak stwierdza „Sueddeutsche Zeitung”, w relacjach z „narcystycznym” prezydentem USA „bezpośredniość Merza jest nierozsądna”, a NATO „pozostaje bezsprzecznie użyteczne i skuteczne, ale nie ma pewności, czy poradzi sobie z obecnymi wstrząsami”.

Rozmowa z Putinem miała wpływ na decyzję Trumpa o siłach w Niemczech?

„Za pogłębiające się oddalenie odpowiada przede wszystkim Trump, który traktuje sojuszników jak wasali i wciąż szuka dowodów na potwierdzenie swojej tezy, że kraje europejskie są bezużytecznymi darmozjadami. Jednocześnie widać, że wojna z Iranem znacząco osłabiła gotowość Europejczyków do powściągliwości w wypowiedziach” – stwierdza „SZ”.

Zdaniem dziennika Trump najwyraźniej bardzo osobiście odebrał krytykę Merza pod adresem Stanów Zjednoczonych, a w słowach kanclerza „było więcej niż ziarnko prawdy”. „Ponieważ obecny prezydent USA kieruje się w dużej mierze osobistymi sympatiami i antypatiami, a te potrafią zmieniać się z minuty na minutę, Merz ma teraz problem. A wraz z nim Niemcy i Europa” – czytamy.

„Nie można jednak wykluczyć, że istotną rolę odegrała także rozmowa telefoniczna, którą Donald Trump odbył w tygodniu z Władimirem Putinem. Trump określił ją jako 'długą’ i 'dobrą’, dodając, że zaproponował Putinowi zawieszenie broni (…) Niewykluczone, że w zamian za taki krok Putin zażądał czegoś, co Trump i tak już rozważał: redukcji liczebności amerykańskich żołnierzy w Europie” – spekuluje „SZ”. Podkreśla przy tym, że Trump mówił ostatnio także o możliwości wycofania wojsk USA z Włoch i Hiszpanii, o czym pisaliśmy na Gazeta.pl.

Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)

Redagowała Kamila Cieślik 

Share.
Exit mobile version