Ssak został wypuszczony w sobotę po zakończeniu prywatnej operacji ratunkowej, prowadzonej od kilku dni po tym, jak wieloryb utknął w wodach Bałtyku. Karin Walter-Mommert, przedsiębiorczyni i jedna z osób finansujących akcję, powiedziała, że po opuszczeniu barki Timmy wypuścił powietrze i „przynajmniej na razie” popłynął „we właściwym kierunku”.
Wieloryb płynie w stronę Arktyki
Według organizatorów humbak powinien teraz kierować się wzdłuż wybrzeża Norwegii w stronę Arktyki. Po wypuszczeniu zwierzęcia zauważono u niego drobne obrażenia, które – jak przekazała Walter-Mommert – prawdopodobnie powstały podczas transportu na wzburzonym morzu. Dodała jednak, że urazy mają charakter powierzchowny.
Ratowanie zwierzęcia czy „czyste okrucieństwo”
Od wtorku humbak przebywał na zalanej wodą barce, którą transportowano go na Morze Północne z rejonu u wybrzeży Niemiec. Zwierzę leżało na piaszczystym podkładzie, a na barce zamontowano osłonę przeciwsłoneczną. Wieloryba wyposażono też w nadajnik GPS, który ma pozwolić na śledzenie jego dalszego położenia.
Przeciwna akcji była m.in. Międzynarodowa Komisja Wielorybnictwa, która jest zdania, że znacznie osłabiony Timmy prawdopodobnie nie przeżyje po wypuszczeniu na wolność. Dyrektor Niemieckiego Muzeum Oceanograficznego stwierdził natomiast, że próba uratowania zwierzęcia jest „czystym okrucieństwem”.
Biolog morski Fabian Ritter wyjaśniał na łamach Deutsche Welle, że wieloryb, który przez kilka tygodni był unieruchomiony, ma zesztywniałe mięśnie i może mieć problemy z pływaniem. – W przypadku mniejszych wielorybów, które leżały na mieliźnie, kiedy umieszcza się je z powrotem na głębokich wodach, przez jakiś czas trzeba je asekurować, żeby upewnić się, że poruszają się naturalnie i mogą pływać. Inaczej pójdą na dno i się uduszą – tłumaczył.
Timmy został wypuszczony około 70 km od wybrzeża Danii. Duńskie ministerstwo środowiska zapowiedziało, że jeśli zwierzę utknie na mieliźnie, nie będą podejmowane próby jego uwolnienia. Duńczycy wychodzą bowiem z założenia, że wieloryby w takiej sytuacji nie powinny być „ratowane i niepokojone przez ludzkie interwencje”.
Akcję sfinansowali prywatni darczyńcy
Operację zorganizowała prywatna inicjatywa finansowana m.in. przez Karin Walter-Mommert oraz współzałożyciela MediaMarkt Waltera Gunza. Zgodę na przeprowadzenie akcji wydały władze landu Meklemburgia-Pomorze Przednie. Losy Timmy’ego od tygodni śledziła opinia publiczna w całych Niemczech.
Humbak wcześniej wielokrotnie grzązł na mieliźnie
Wieloryba po raz pierwszy zauważono w nocy z 22 na 23 marca w pobliżu nadmorskiej miejscowości Timmendorfer Strand. Zwierzę utknęło tam na mieliźnie, ale zdołało się uwolnić. Później jednak jeszcze kilkakrotnie grzęzło na okolicznych płyciznach. Kolejne próby oswobodzenia kończyły się niepowodzeniem, a coraz bardziej osłabionemu zwierzęciu groziła śmierć.
Timmy waży około 12 ton. Eksperci podkreślają, że choć w Morzu Bałtyckim coraz częściej obserwuje się wieloryby, w tym humbaki, nie jest to dla nich odpowiednie środowisko. Problemem są płytkie wody, niskie zasolenie i ograniczona baza pokarmowa. Zagrożenie stanowi także działalność człowieka.
Redagowała Wiktoria Beczek


