„Wall Street Journal” ustalił, że w lipcu oficerowie rosyjskiej armii przylecieli z Petersburga do obwodu kaliningradzkiego – rosyjskiej eksklawy leżącej między dwoma państwami NATO (w tym Polską) a Bałtykiem – by nadzorować tam ćwiczenia dotyczące procedur mobilizacyjnych, która obejmuje między innymi kwestie zakwaterowania, wyżywienia i uzbrojenia nowych rekrutów. Zachodni urzędnicy wywiadu, na których powołuje się gazeta, twierdzą, że podobne ćwiczenia trwają obecnie w wielu regionach Rosji.
Niepokój wokół Kaliningradu. W centrum uwagi przesmyk suwalski
Według cytowanych przez dziennik amerykańskich i europejskich urzędników Moskwa od miesięcy nie jest w stanie pozyskać wystarczającej liczby nowych żołnierzy, by zrekompensować straty na froncie. Ukraińskie drony miały skrócić przeciętny czas przeżycia rosyjskiego żołnierza na linii frontu do zaledwie kilku minut, dni lub tygodni. To właśnie te problemy kadrowe mogą – zdaniem rozmówców gazety – zmusić Władimira Putina do ogłoszenia nowej fali poboru, na skalę niewidzianą od lat. „Jego determinacja, by zdobyć cały region Donbasu we wschodniej Ukrainie, mimo drobnych i kosztownych postępów, może zmusić go do działania” – czytamy.
Obwód kaliningradzki, gdzie przeprowadzono jedno z ćwiczeń, od dłuższego czasu budzi szczególny niepokój Zachodu. Urzędnicy wywiadu, cytowani przez gazetę, ostrzegają, że w razie eskalacji konfliktu z Zachodem Rosja mogłaby spróbować przejąć część tzw. przesmyka suwalskiego – wąskiego pasa ziemi łączącego Kaliningrad z Białorusią, biegnącego przez terytorium Polski i Litwy.
Autorzy artykułu przypominają, że Kaliningrad, zdobyty przez Związek Radziecki na Niemczech w 1945 roku, długo pełnił funkcję jedynego niezamarzającego portu Rosji na Bałtyku i był wielokrotnie wykorzystywany przez Moskwę do demonstracji siły wobec NATO. Sojusznicy odpowiedzieli w podobny sposób – w minionym tygodniu w pobliżu rosyjskiej eksklawy odbyły się ćwiczenia lotnicze z udziałem amerykańskich i norweskich myśliwców oraz polskich wojsk lądowych. Jak opisywał Maciek Kucharczyk w Gazeta.pl, formacja samolotów NATO, która zjawiła się nad północną Polską, „była wyjątkowo wymownym sygnałem pod adresem Rosjan i wyglądała jak otwarcie silnego ataku na obwód królewiecki”.
„’Pilnować wszystkiego, jednocześnie i wszędzie’. Dr Piasecka: Rosja zmienia taktykę. Na polskie ulice wchodzą profesjonaliści ze służb” – czytaj tekst Doroty Roman na Wyborcza.pl.
W Rosji strach przed nową mobilizacją
„WSJ” przypomina, że ostatnia mobilizacja ogłoszona przez Putina we wrześniu 2022 roku, która miała ustabilizować chwiejący się wówczas front, wywołała chaos w całym kraju – setki tysięcy mężczyzn wyjechało z Rosji, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen biletów lotniczych i wielogodzinnych kolejek na przejściach granicznych z krajami takimi jak Gruzja czy Kazachstan.
Według gazety plotki o zbliżającej się nowej mobilizacji już teraz wywołują nerwowość wśród Rosjan, którzy szukają w internecie sposobów na szybki wyjazd z kraju na wypadek takiego scenariusza. Rosyjska służba celna miała poinformować w minionym tygodniu, że na przejściu granicznym Wierchnij Łars na granicy z Gruzją padł rekord – ponad 20 tysięcy przekroczeń w ciągu jednej doby, choć gruziński resort spraw wewnętrznych zakwestionował te dane. Agenci nieruchomości w Gruzji i Armenii mieli też zauważyć wzrost cen mieszkań, wiązany z oczekiwaniem na kolejną falę rosyjskich emigrantów.












