W niedzielnym referendum w Ciechocinku liczba uprawnionych do głosowania wyniosła 7 917. Do urn wyborczych poszło 2 095 osób, co przełożyło się na 26,46 proc. frekwencji. Referendum byłoby ważne, gdyby zagłosowały w nim co najmniej 2 123 osoby. Tym samym zabrakło 28 głosów. 

Za odwołaniem burmistrza Jarosława Jucewicza zagłosowało 2 004 wyborców, przeciw jego odwołaniu było 85. Kilka oddanych głosów było nieważnych. 


Zobacz wideo

Dlaczego Polska płaci za obecność wojsk amerykańskich?

Referendum w Ciechocinku. Jarosław Jucewicz zostaje na stanowisku

„W Ciechocinku referendum już za nami, choć jego wynik daje wiele do myślenia. Dziękuję wszystkim za wsparcie i gratulacje. Już jutro wracamy do pracy i mierzymy się z kolejnymi wyzwaniami codzienności” – napisał w mediach społecznościowych Jarosław Jucewicz.

„Było blisko, aby wynik był inny. Niestety pojawiły się incydenty, które nie powinny mieć miejsca – jak łamanie ciszy wyborczej czy nagabywanie mieszkańców do udziału w głosowaniu w dniu referendum. Dziś jednak wszystko się resetuje. Dlatego apeluję do drugiej strony – ja również potrafię uderzyć się w pierś, ale proszę, abyście przestali budować wokół uzdrowiska negatywne emocje. Miasto ma ogromny potencjał. Naprawdę nie zmarnujmy tej szansy” – zaznaczył. 

W Ciechocinku nie będzie przedterminowych wyborów

Jarosław Jucewicz jest burmistrzem Ciechocinka od 2022 r. Wtedy zwyciężył w przedterminowych wyborach zorganizowanych w związku ze śmiercią wieloletniego włodarza Leszka Dzierżewicza. W 2024 r. został wybrany ponownie. 

Organizatorzy referendum zarzucali burmistrzowi, że „miasto idzie w złym kierunku, a głos mieszkańców jest ignorowany”. Największe zastrzeżenia dotyczyły m.in. planów budowy biogazowni, „pogarszającej się czystości i estetyki przestrzeni publicznej”, funkcjonowania miejskiego ratusza i polityki kulturalnej.  

„To nie jest wybór między dobrem a złem. To kolejny polityczny spektakl, w którym obywatel ma tylko potwierdzić wcześniej napisany scenariusz. Dlatego czasem największym sprzeciwem nie jest postawienie krzyżyka, ale odmowa udziału w grze” – pisał Jucewicz w mediach społecznościowych na kilka dni przed referendum. 

Share.
Exit mobile version