-
Podczas uroczystości upamiętniających zbrodnię wołyńską w Ołyce polski dyplomata Piotr Łukasiewicz odniósł się zarówno do polskich, jak i ukraińskich ofiar historycznych wydarzeń na Wołyniu oraz ziemiach II Rzeczypospolitej.
-
Wypowiedź Łukasiewicza spotkała się z krytyką ze strony byłego ambasadora Marka Magierowskiego, który podważył jej stosowność ze względu na kontekst relacji polsko-ukraińskich.
-
Słowa dyplomaty wywołały również polemikę między prezesem Ordo Iuris Jerzym Kwaśniewskim a ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, dotyczącą odpowiedzialności za wypowiedź i jej znaczenia dla polityki historycznej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Pochylając głowę nad polskimi ofiarami ukraińskiej przemocy na Wołyniu, nie mogę nie wspomnieć o ukraińskich ofiarach państwa polskiego na terenach II Rzeczypospolitej przed wojną i w jej trakcie. To wszystko, co działo się w trakcie II wojny światowej było straszne i niepotrzebne – mówił Łukasiewicz podczas uroczystości.
– Nie tworzę jednak symetrii, ani nie stawiam znaku równości między liczbami i jakością cierpień. Mówię po prostu, że pamiętamy i musimy pamiętać o przeszłości i o tym, co w tej przeszłości było wstydliwe – dodał.
– Wstyd za przemoc z dawnych czasów czyni nas bowiem lepszymi obywatelami współczesnych państw. Ten wstyd za przeszłość sprawia, że chcemy być lepsi, mądrzejsi i szlachetniejsi, niż nasi przodkowie i poprzednicy. Ten wstyd naucza nas jak budować lepszą przyszłość, byśmy nigdy nie musieli popełniać błędów i okrucieństw popełnianych przez naszych przodków. Byśmy byli zjednoczeni w budowaniu lepszego świata i lepszego sąsiedztwa – zaznaczył.
Dyplomata powiedział również, że „historia dwóch narodów mieszkających na jednej ziemi to przeważnie historia sporu i zadawanych sobie wzajemnie cierpień. Ale też lekcja dla lepszego sąsiedztwa dwóch odrębnych, suwerennych narodów i państw. Lekcja dla przyszłości”.
Rocznica zbrodni na Wołyniu. Burza po słowach polskiego charge d’affaires
Wypowiedź Piotra Łukasiewicza wzbudziła spore poruszenie w mediach społecznościowych.
„Takich porównań mogą używać publicznie historycy, dziennikarze, byli polscy politycy. Nie zaś najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej na Ukrainie, w trakcie oficjalnych uroczystości. Ponadto w okresie ogromnego napięcia w dwustronnych relacjach, podsycanego przez władze w Kijowie” – napisał były ambasador w Izraelu i USA Marek Magierowski.
– Niekompetencja i brak dyplomatycznego wyczucia – to chyba najłagodniejsza interpretacja tych sformułowań – dodał, oceniając wypowiedź Łukaszewicza.
Spór Sikorskiego z prezesem Ordo Iuris. „Wyciągniemy wnioski”
Słowa charge d’affaires na Ukrainie skomentował również prezes fundacji Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski. „Są dwie opcje: albo dyplomata sprzeniewierzył się polityce rządu i Radosława Sikorskiego – wtedy powinien z hukiem wylecieć ze służby; albo realizował tymi słowami politykę rządu i Radosława Sikorskiego wtedy pozostanie w służbie zagranicznej. Dowiemy się w poniedziałek. I wyciągniemy wnioski” – napisał.
„Jest trzecia opcja, mianowicie, że ryzykujący życiem dla ojczyzny pod rosyjskimi bombami płk Łukasiewicz wypowiedział się w chrześcijańskim duchu 'Wybaczamy i prosimy o wybaczenie’. Bo w obliczu wspólnego zagrożenia pracuje na rzecz pojednania. A niektórzy nacjonalistyczni sekciarze szczują bratnie narody na siebie, służąc zupełnie innym interesom” – odpowiedział mu Sikorski.
„Jest pewna różnica pomiędzy 'wybaczamy i prosimy o wybaczenie’ wypowiedzianym do pokonanego i skruszonego wroga, a tymi samymi słowami skierowanymi do butnego partnera, który zamiast zwykłego szacunku okazuje nam pogardę, biorąc ludobójców na sztandary. Dyplomata powinien ten niuans rozumieć” – odparł Kwaśniewski.
Szef MSZ przytoczył również słowa papieża Jana Pawła II: „Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy gotowi będą stawiać wyżej to, co łączy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”.
„I uważa Pan, że przez 'oczyszczenie pamięci historycznej’ św. Jan Paweł II miał na myśli pomniejszenie zbrodni wołyńskiej i wyolbrzymienie przewin polskich? Nie ubierajcie swojej szkodliwej i amatorskiej polityki w fałszywe szatki chrześcijańskiej i 'janopawłowej’ narracji” – stwierdził prezes Ordo Iuris.
11 lipca obchodzony był Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Upamiętnia on rocznicę tzw. krwawej niedzieli 11 lipca 1943 r.. Doszło wówczas do fali mordów na Polakach, był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej.
-
„Jedenaste przykazanie”. Szef MON apeluje w 83. rocznicę krwawej niedzieli
-
83 lata od krwawej niedzieli. Donald Tusk: Pamięć nie może być sługą nienawiści













