Obsadzenie ostatniego wolnego miejsca w Prezydium Sejmu wywoła wielkie polityczne emocje, zwłaszcza po prawej stronie sceny politycznej. Z informacji Interii wynika, że do gremium dokooptowany zostanie poseł Marcin Horała z Rozwoju Plus, a nie wystawiony przez Prawo i Sprawiedliwość poseł Marcin Ociepa. Głosowanie w tej sprawie odbędzie się w piątek.
Pierwotnie miało do niego dojść już na pierwszym powakacyjnym posiedzeniu Sejmu 2-4 września, ale rządzący przełożyli decyzję o dwa tygodnie.
– Jest za dużo zmiennych w grze, również po naszej stronie – tłumaczyło nam wówczas nasze źródło w KPRM.
Na początku września obóz władzy skłaniał się do tego, żeby stanowisko wicemarszałka izby niższej parlamentu przyznać tylko jednej z prawicowych opozycyjnych partii. Ostatecznej decyzji nie było, ale z rozmów z politykami z rządu i Koalicji 15 Października wychodziło, że minimalnie większe szanse miało PiS. To się teraz zmieniło.
Chociaż nasi rozmówcy zaznaczają, że sprawa jest dynamiczna i nadal nie można niczego wykluczyć, to w chwili pisania niniejszego artykułu decyzja brzmi: funkcję wicemarszałka Sejmu otrzyma polityk Rozwoju Plus, a nie PiS-u. Potwierdziła nam to trójka prominentnych polityków obozu władzy z trzech różnych ugrupowań.
Źródło z Koalicji Obywatelskiej: – Mam przekorną naturę, więc z uśmiechem wybiorę Horałę, choć Prezydium Sejmu nie będzie mieć z nim łatwego życia. Ale są też korzyści. Dla Rozwoju Plus to pocałunek śmierci, a dla PiS-u mocny policzek. Pewnie rzucą się na siebie od razu po głosowaniu.
Źródło z Lewicy: – Jeszcze piątek zbieramy się na klubie i będziemy to ostatecznie potwierdzać, ale na dziś jest decyzja o marszałku dla Rozwoju Plus. Na pewno będzie wybrany tylko jeden nowy wicemarszałek, nie ma po stronie koalicji woli politycznej, żeby zmieniać uchwałę Sejmu w tej sprawie.
Dla Rozwoju Plus to pocałunek śmierci, a dla PiS-u mocny policzek. Pewnie rzucą się na siebie od razu po głosowaniu
Źródło z PSL: – Tak, zamieszamy nieco w prawicowym kociołku. PiS podniesie z tego powodu larum, ale będziemy musieli jakoś z tym żyć.
Jak na sprawę reaguje Rozwój Plus? Formacja Mateusza Morawieckiego doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że rządzący ich kosztem chcą rozpętać nową odsłonę wojny na prawicy. Załamywać rąk z powodu otrzymania funkcji w Prezydium Sejmu jednak nie zamierzają.
Mówi bliski współpracownik Morawieckiego: – Nie mamy ostatecznego potwierdzenia w tej sprawie, bo nie rozmawialiśmy z koalicją rządzącą, ale spodziewaliśmy, że tak się stanie. Złożyliśmy za to projekt uchwały Sejmu o zmianie liczby wicemarszałków, bo uważamy, że miejsce w prezydium powinien mieć i PiS, i Rozwój Plus. Szkoda, że koledzy i koleżanki z PiS naszej inicjatywy nie poparli.
Nowej odsłony wojny z Nowogrodzką „rozwojowcy” przesadnie też się nie obawiają. – Jeśli ktoś chce nas stawiać do pionu za to, że Błaszczak był nieskuteczny i przez prawie trzy lata nie przewalczył miejsca w prezydium dla Elżbiety Witek ani nikogo innego z PiS-u, to już nie nasz problem – kwituje nasz rozmówca.
Kiedy zauważam, że jednak to racja Rozwoju Plus będzie na wierzchu, polityk odpowiada: – Mamy nadzieję, że nasze na wierzchu będzie zwłaszcza po przyszłorocznych wyborach.












