-
Komisja Europejska przedstawiła propozycje dotyczące zwiększenia limitów połowowych szprota i śledzia na przyszły rok, co budzi sprzeciw rybaków obawiających się pogorszenia stanu stada dorsza.
-
Rybacy i organizacje ekologiczne krytykują pomysł zwiększenia połowów szprota i śledzia, wskazując na ich rolę w łańcuchu pokarmowym Bałtyku oraz pogarszającą się kondycję dorsza.
-
Według informacji przedstawionych w artykule, populacja dorsza oraz innych gatunków ryb, takich jak flądra, nadal znajduje się w złym stanie, a decyzja o limitach na kolejny rok nie została jeszcze podjęta.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Od 2019 r. na Bałtyku obowiązuje zakaz ukierunkowanych połowów dorsza, a jego przypadkowe przyłowy są objęte ograniczeniami. Populacje tych ryb znalazły się w krytycznym położeniu. Doprowadziły do tego nadmierne połowy czy niedobór pokarmu i gorsza kondycja ryb.
W związku z tym rybacy mogą zajmować się głównie połowem innych, mniej dochodowych gatunków. Ich zdaniem dotychczasowe działania mające chronić bałtycki ekosystem nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.
Rybacy krytykują plany KE. Nie chcą łowić tak dużo
Rybacy wskazują przede wszystkim na tzw. połowy paszowe, podczas których duże jednostki odławiają szprota i śledzia. Gatunki te stanowią ważny element łańcucha pokarmowego Bałtyku, w tym pożywienie dla dorsza. Zdaniem przedstawicieli środowiska rybackiego zwiększenie ich połowów może doprowadzić do dalszego pogorszenia kondycji bałtyckiego ekosystemu.
Grzegorz Hałubek, prezes Stowarzyszenia Rybaków Polskich, uważa, że zwiększanie limitów połowowych jest sprzeczne z potrzebą odbudowy populacji dorsza. Według niego ograniczona dostępność pokarmu jest jednym z powodów problemów tego gatunku.
Przyrodnicy też krytykują
Do krytyki planów Komisji Europejskiej przyłączają się także organizacje ekologiczne. Od lat zwracają one uwagę na negatywne konsekwencje intensywnych połowów szprota i śledzia. Ich zdaniem ograniczenie ilości tych ryb w Bałtyku może utrudniać odbudowę populacji dorsza, który żywi się między innymi tymi gatunkami.
Przedstawiciele środowiska rybackiego podkreślają również, że podobne stanowisko prezentowali wcześniej niemieccy rybacy, postulując nawet całkowite wstrzymanie połowów śledzia i szprota.
Decyzja dotycząca przyszłorocznych limitów połowowych nie została jeszcze ostatecznie podjęta. Marcin Matysek, zastępca głównego inspektora rybołówstwa morskiego w Słupsku, potwierdza jednak na łamach Radia Gdańsk, że stan zasobów ryb w Bałtyku jest coraz gorszy.
Kwoty połowowe są ustalane przez Komisję Europejską i następnie przydzielane poszczególnym państwom członkowskim. W bieżącym roku Polsce przyznano 59 300 ton szprota oraz 24 033 tony śledzia. Ryby te mogą być poławiane na obszarze Bałtyku Centralnego.
Zmniejsza się także liczebność flądry. ICES (Międzynarodowa Rada Badań Morza) w swoich ocenach rozdziela m.in. stada zachodniego i wschodniego Bałtyku oraz tzw. flądrę bałtycką występującą w północnej części morza.
W południowo-wschodniej części Bałtyku, obejmującej m.in. rejon Zatoki Gdańskiej, sytuacja nie wygląda tak dramatycznie jak w przypadku dorsza.
W przypadku flądry bałtyckiej występującej w północnej części morza dane pokazują bardzo silny spadek wskaźnika liczebności. Według danych ICES wskaźnik ten wynosił ponad 1500 w latach 80., a w 2025 r. około 0,32 w stosowanym indeksie oceny. To pokazuje, że niektóre populacje są w bardzo trudnej sytuacji.












