-
Prezydent Serbii Aleksandar Vucić rozwiązał parlament i ogłosił, że po wyborach zamierza ubiegać się o stanowisko premiera.
-
Wcześniejszych wyborów domagała się opozycja oraz studencki ruch protestu, który powstał po katastrofie budowlanej na dworcu w Nowym Sadzie w listopadzie 2024 roku.
-
Głównym rywalem bloku Vucicia nie będzie dotychczasowa opozycja parlamentarna, lecz ruch studencki, który planuje wystawić własną listę w wyborach.
-
Aleksandar Vucić pełni urząd prezydenta drugą kadencję, a konstytucja Serbii zakazuje sprawowania tej funkcji częściej niż dwa razy.
-
Studenci i opozycja od blisko dwóch lat zarzucają obozowi władzy ograniczanie wolności mediów, tolerowanie przemocy politycznej i korupcję.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Wcześniejszych wyborów domagała się opozycja i studencki ruch protestu, który zawiązał się po katastrofie budowlanej na dworcu w Nowym Sadzie z 1 listopada 2024 r.
Zginęło tam 16 osób. Od tego czasu w całym kraju trwają masowe protesty, które przeistoczyły się w szerszy ruch sprzeciwu wobec korupcji i długoletnich rządów Vucicia.
Prezydent Serbii rozwiązał parlament. Będą nowe wybory
Niezadowolenie w społeczeństwie wywołuje również sytuacja gospodarcza w kraju. Serbowie statystycznie pozostają dalej ubożsi od obywateli mniej zamożnych krajów Unii Europejskiej.
W poniedziałek o rozwiązanie parlamentu i przedterminowe wybory formalnie wystąpił premier Djuro Macut. Prezydent ogłosił natomiast swoją decyzję w środę.
Głównym konkurentem obozu Vucicia nie będzie jednak dotychczasowa opozycja parlamentarna, a właśnie studencki ruch protestu.
Ruch ten zapowiedział, że wystawi własną listę, która – według sondaży – będzie najpoważniejszym konkurentem dla związanej z Vuciciem Serbskiej Partii Postępowej (SNS).
Serbia. Prezydent zapowiedział ustąpienie z urzędu
Prezydent Serbii zapowiedział w czerwcu, że zamierza przeprowadzić przyspieszone wybory do parlamentu. Obiecał wówczas, że po kilku tygodniach złoży rezygnację z urzędu.
Vucić sprawuje władzę prezydencką drugą kadencję, która mija w 2027 r. Serbska konstytucja zabrania wyboru na urząd prezydenta więcej niż dwukrotnie.
Vucić przyznał jednak, że zamierza ubiegać się po wyborach parlamentarnych o tekę premiera. Już kilka miesięcy temu przyznał, że zamierza aktywnie pomóc swojej partii.
– Powiedziałem przewodniczącemu Serbskiej Partii Postępowej, że w nadchodzących wyborach, jeśli tego będą chcieli, razem z wami pomogę zdobyć zaufanie narodu. Moja propozycja, którą zaakceptowali, jest taka, aby lista nosiła nazwę Zjednoczona Serbia. Wierzę, że pokonamy ich (opozycjonistów – red.) bardziej zdecydowanie niż kiedykolwiek wcześniej – mówił przywódca.
Vucić kierował już serbskim rządem w latach 2014-17. W sobotę założona przez niego SNS potwierdziła, że został kandydatem ugrupowania na premiera. SNS rządzi Serbią, samodzielnie lub w koalicji, nieprzerwanie od 2012 r.
Masowe protesty w Serbii. Na ulicach masa studentów
Opozycja i protestujący od blisko dwóch lat studenci zarzucają Vuciciowi i jego obozowi ograniczenie wolności mediów, tolerowanie przemocy politycznej, korupcję na dużą skalę oraz powiązania części przedstawicieli władzy ze zorganizowaną przestępczością.
Protesty nie zawsze są pokojowe. W ostatnich miesiącach często dochodziło do konfrontacji manifestantów ze służbami, zaś media donosiły o przypadkach pobić demonstrantów przez funkcjonariuszy policji.
Nastroje w Serbii podgrzał pogrzeb Ratko Mladicia. Uroczyste pożegnanie odpowiedzialnego za zbrodnie wojenne generała zebrało m.in. przedstawicieli władzy. Część obywateli protestowała przeciwko honorowaniu wojskowego.












