Sąd Okręgowy w Warszawie postanowił w środę (30 września) wydać list żelazny byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, obecnie posłowi PiS, który ma status podejrzanego w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Marcin Romanowski od blisko dwóch lat przebywa poza Polską. Sąd, jak przekazała w środę jego rzeczniczka, sędzia Anna Ptaszek, uznał, że lepszą decyzją będzie wydanie listu i wyjaśnienie sprawy niż opieranie się na dotychczas nieskutecznych metodach.

Na sędziego Konrada Mielcarka, który wydał postanowienie o liście żelaznym, spadła fala krytyki ze strony przedstawicieli obecnej władzy, w tym ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Nie wszyscy reprezentanci obecnej władzy podzielają jednak tę krytykę.

Przypomnijmy, że list żelazny pozwala podejrzanemu lub oskarżonemu odpowiadać z wolnej stopy, pod warunkiem złożenia oświadczenia o stawianiu się na każde wezwanie sądu lub prokuratury. Osoba, której dotyczy taki dokument, nie może bez zgody sądu opuszczać wskazanego miejsca pobytu na terenie kraju ani w bezprawny sposób utrudniać prowadzonego postępowania karnego.

Zobacz wideo Gdzie jest Marcin Romanowski?

Paweł Śliz o decyzji ws. listu żelaznego dla Romanowskiego: To nie jest przywilej

Innego zdania niż Prokurator Generalny jest szef Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Paweł Śliz z Polski 2050, który również jest prawnikiem i na co dzień, oprócz zasiadania w ławach sejmowych, wykonuje zawód adwokata. Jak podkreśla w rozmowie z Gazeta.pl, rozumie decyzję sądu.

– List żelazny to nie jest przywilej, to jest jedna z instytucji przewidziana w Kodeksie postępowania karnego. Jej celem jest zabezpieczenie dobra wymiaru sprawiedliwości – tłumaczy Śliz. – Czy nam chodzi o to, żeby „gonić króliczka”, czy nam chodzi o to, żeby tego króliczka doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości? I, jeżeli sąd uzna jego winę, to skazać go, żeby odbył karę pozbawienia wolności? No chyba nam chodzi o to drugie, a nie żeby wiecznie ścigać Romanowskiego – dodaje poseł Polski 2050.

Śliz przyznaje, że sam jako adwokat również nieraz sięgał po instytucję listu żelaznego. – Raz nam wychodziło, raz nam nie wychodziło. Sąd raz oceniał, że trzeba dać list żelazny, raz, że nie można dać listu żelaznego. Jeżeli sąd okręgowy stwierdził, że okoliczności wskazują, iż trzeba dać list żelazny, żeby dla dobra wymiaru sprawiedliwości skończyć tę sprawę, ja szanuję tę decyzję – mówi szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Środowe postanowienie SO w Warszawie nie jest prawomocne, prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia w tej sprawie. – Jeżeli sąd apelacyjny je zmieni i powie: „Nie, okoliczności pokazują, że ten człowiek nie może odpowiadać z wolnej stopy”, to ja też tę decyzję będę szanował, bo sąd oprze ją na materiale, który dostarczy mu prokuratura – podkreśla Śliz.

Śliz nie zgadza się z argumentami Żurka

Poseł Polski 2050 nie zgadza się przy tym z argumentacją szefa MS Waldemara Żurka, który ocenił, iż wydanie postanowienia o liście żelaznym dla Romanowskiego było sprzeczne z art. 281 par. 2 Kodeksu postępowania karnego. Przepis ten mówi, że „w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu”.

„List żelazny w śledztwie nie może zostać wydany bez zgody prokuratora. Prokurator Piotr Woźniak zgłosił sprzeciw, bo Romanowski ucieka, ukrywa się w Naddniestrzu i drwi z organów ścigania, posługując się fałszywą tożsamością. Co robi neosędzia ze stajni Ziobry? Nagle oświadcza, że… pisowskie prawo go nie wiąże, zasłaniając się konstytucją, którą przez lata deptano” – pisze Żurek na X.

Zdaniem Śliza stanowisko prokuratora nie jest wiążące dla sądu. – I to nie jest moja opinia, tylko wykładnia przyjęta w orzecznictwie – przekonuje poseł Polski 2050. I jako dowód na potwierdzenie swych słów przytacza fragment komentarza do art. 281 par. 2 Kodeksu postępowania karnego. – „Jeżeli wniosek o wydanie listu żelaznego pochodzi od oskarżonego bądź jego obrońcy, prokuratorowi przysługuje prawo do sprzeciwienia się, które nie wiąże sądu” – cytuje Śliz. – „Przyjąć należy, że organem podejmującym decyzję w kwestii listu żelaznego jest sąd, a stronom zainteresowanym, tj. oskarżonemu i prokuratorowi, przysługują takie same uprawnienia i środki prawne do obrony własnego stanowiska i zwalczania stanowiska przeciwnika” – dodaje szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Z kolei były prokurator generalny, a obecnie senator Krzysztof Kwiatkowski nie widzi żadnego warunku, „który uznaje się za absolutnie niezbędny, aby ubiegać się o wydanie listu żelaznego”. – Jeżeli list żelazny można otrzymać tylko dlatego, że uciekło się za granicę przed wymiarem sprawiedliwości, to za chwilę możemy spodziewać się setek takich wniosków ze strony potencjalnych przestępców. Wówczas jedną z pierwszych takich osób byłby Zbigniew Ziobro – komentuje w rozmowie z Gazeta.pl.

Co zarzuca Romanowskiemu prokuratura?

Prokuratura zarzuca Marcinowi Romanowskiemu, byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, popełnienie przestępstw związanych z nieprawidłowościami przy wydawaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości. Chodzi m.in. o „udział w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko mieniu” czy przekroczenie uprawnień lub niedopełnianie obowiązków.

W trakcie rządów Orbána Węgry przyznały mu azyl polityczny. Po przejęciu władzy przez Pétera Magyara Romanowski stracił status uchodźcy i wyjechał z Węgier. Nie wiadomo, gdzie obecnie przebywa.

W lutym Sąd Okręgowy w Warszawie, na wniosek prokuratury, wydał ponowny Europejski Nakaz Aresztowania wobec Romanowskiego. Poprzedni, z grudnia 2024 roku, został uchylony w 2025 r. Za politykiem wystawiono także list gończy. 12 sierpnia Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował, że wpłynął do niego wniosek o wydanie listu żelaznego.

Share.
Exit mobile version