Już w poprzednią środę Jarosław Kaczyński zapowiadał chęć utworzenia Komisji Zaufania Publicznego, która miałaby przyjrzeć się warszawskim szpitalom. W środę 1 lipca na konferencji prasowej prezes PiS w towarzystwie Przemysława Czarnka przedstawiał rozwinięcie tego pomysłu.
PiS chce komisji do badania warszawskich szpitali
– To przede wszystkim komisja całkowicie apolityczna. Tam nie ma polityków, wyboru dokonuje Sejm, ale kandydatów zgłaszają przede wszystkim różnego rodzaju organizacje zawodowe, oczywiście ze sfery medycznej – zapowiadał Kaczyński.
– Ta komisja ma mieć rzeczywiście dość szerokie uprawnienia, nie ma podlegać żadnemu organowi państwa, w tym sensie jest też całkowicie apolityczna i ma po prostu przeprowadzić badania odnoszące się do sytuacji nadzoru nad tymi jednostkami ochrony zdrowia, które są ujęte w odpowiedniej ustawie – dodawał polityk.
– Mamy tutaj do czynienia z pewnym radykalnym deficytem i to też jest deficyt kulturowy, choć wynikający już z innych źródeł. I to powoduje, że mamy do czynienia z rzeczami nie tylko przestępczymi, pobieranie zupełnie nieuzasadnionych płac, po prostu w istocie, w szerszym tego słowa znaczeniu, kradzież na niemałą skalę, ale mamy także do czynienia z wydarzeniami takimi jak te w prosektorium, wskazującymi na zupełny brak empatii – kontynuował.
– Ta komisja skoncentruje się tylko na szpitalach w pewnej części Polski. To łącznie kilka milionów ludzi, około 5, może troszkę więcej. Warszawa razem z województwem, ale to oczywiście będzie asumpt do rozważań odnoszących się do służby zdrowia także w innych miejscach. Sądzimy, że to dobra droga, bo komisja śledcza w Sejmie, dzisiaj w Sejmie, gdzie przewagę ma rządząca koalicja, która jest taka, jaka jest, to będzie tylko kpina z prawdy, tego wszystkiego, co łączy się samą ideą komisji śledczych – oceniał Kaczyński.
Politycy PiS oburzeni pytaniami dziennikarza TVN24
Kiedy politycy PiS zakończyli swoje wystąpienie, pytania zaczęli zadawać dziennikarze. Część z nich interesowała się jednak wewnętrznymi problemami partii i losem Zbigniewa Ziobry, a nie proponowaną komisją. Dziennikarz TVN24 do kwestii komisji odniósł się połowicznie. Chciał wiedzieć, czy komisja zbada sytuację z 2018 r., kiedy to dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie osobiście przywiózł Kaczyńskiemu do domu kule ortopedyczne.
Na tak postawione pytanie zareagował rzecznik PiS Rafał Bochenek. — Panie redaktorze, my mówimy o gigantycznych patologiach w warszawskich szpitalach, a pan sobie kpi! — oburzał się.
Pytanie zupełnie nie na temat usłyszał też Przemysław Czarnek. — Który z zamachów na życie, o które PiS oskarża władze, uważa pan za najbardziej drastyczny: rzekomy zamach na Karola Nawrockiego, przesłuchanie w charakterze świadka Barbary Skrzypek czy stawianie zarzutów Zbigniewowi Ziobrze? – dociekał dziennikarz.
— Pan w swoim pytaniu zawarł ton żartobliwy w sprawach, które są najwyższej wagi — zwrócił uwagę Czarnek. — To nie są tematy żartów. To będą przedmioty rozliczeń, bo tego wymaga sprawiedliwość – dodał.












