Jelisiejew w ukraińskiej administracji zajmował się właśnie relacjami z Unią Europejską. Był też odpowiedzialny za kontakty z Polską. W latach 2007-10 pełnił rolę wiceministra spraw zagranicznych. Od 2010 do 2015 roku był przedstawicielem Ukrainy przy UE. Następnie objął urząd zastępcy szefa administracji Petra Poroszenki. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” skomentował ostatnie wydarzenia i odebranie Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu.
„Najważniejszą kwestią jest przetrwanie Ukrainy”
Ukraiński polityk stwierdził, że roztrząsanie historycznych zaszłości między Polską a Ukrainą nie służy nikomu, poza Rosją. Dodał, że Ukraina jest w stanie wojny i najważniejszym celem, jest jej wygranie. Podkreślił jednak, że polityka historyczna jest ważna, ale spośród rzeczy ważnych, trzeba wybierać to, co najważniejsze.
Jelisiejew podkreślał, że Polska i Ukraina powinny pracować raczej nad wspólną strategią walki z Rosją, niż nad zagłębianiem się w konflikty historyczne. – Chciałbym przypomnieć historyczne stwierdzenie, że bez niezależnej, suwerennej Ukrainy nie ma niezależnej, suwerennej Polski. Właśnie o to teraz walczymy – powiedział. – Ale powinniśmy przypomnieć sobie jeszcze jedno kluczowe hasło: „Przepraszamy i prosimy o wybaczenie”. To wyzwanie zarówno dla Ukrainy, jak i dla Polski – dodał.
„Trzeba myśleć kilka kroków naprzód”
Jelisiejew uważa, że prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu w „najgorszym możlwym momencie”. Miało to miejsce na chwilę przed konferencją poświęconą odbudowie Ukrainy w Gdańsku. Jej współorganizatorem był prezydent Ukrainy, ale ostatecznie nie pojawił się w Polsce. – Nie analizuję samej decyzji. Ukraina ma suwerenne prawo, by decydować, tak samo jak Polska. Jednak obecnie mamy do czynienia ze szczególną sytuacją: trwa wojna. Musimy myśleć kilka kroków naprzód – powiedział.
Dodał też, że należy powstrzymać wzajemne oddawanie orderów. Jego zdaniem psuje to zaufanie między narodami. W obecnej sytuacji Polska i Ukraina powinny skupić się na rzeczach, które łączą, a nie dzielą. – Historia Europy zna wiele przykładów, chociażby Francji i Niemiec, które, obciążone ciężkim dziedzictwem historycznym, nie pozwoliły, by przeszłość zniszczyła przyszłość – powiedział.
Były wiceszef MSZ Ukrainy: Jarosław Kaczyński postawił twardy warunek
Ukraiński dyplomata przypomniał, że między Polską a Ukrainą dochodziło już do sytuacji kryzysowych, ale udawało się je rozwiązywać. – Podczas mojej pracy w administracji prezydenta Petra Poroszenki mieliśmy na przykład pewne nieporozumienia – mówię to dyplomatycznie – kiedy Ukraina i ówczesny prezydent postanowili wprowadzić w ukraińskich siłach zbrojnych pozdrowienie: „Chwała Ukrainie! Bohaterom chwała!” – powiedział Jelisiejew.
– Byłem świadkiem, gdy Jarosław Kaczyński w prywatnej rozmowie z prezydentem Poroszenką otwarcie mówił, że dopóki ulice w Ukrainie będą nosiły imię Bandery, nie ma miejsca dla Ukrainy w UE – relacjonował w rozmowie z „Wyborczą”.
Stwierdził też, że każde państwo ma prawo do własnych, suwerennych decyzji, ale między Polską i Ukrainą powinno się szukać kompromisu. – Trwa wojna. Najpierw ją wygrajmy i proszę, pomóżcie nam to osiągnąć. A potem rozwiązujmy inne kwestie – dodał.
Co jeszcze może podzielić Polskę i Ukrainę?
Były ukraiński wiceminister przeanalizował też, co – jego zdaniem – może mieć wpływ na relacje polsko-ukraińskie w nadchodzących miesiącach. Zauważył, że zbliżają się żniwa i znów może dojść do konfliktu związanego z rynkiem rolnym.
– No i jeszcze jedna ważna sprawa – kwestia członkostwa Ukrainy w UE i NATO. Mam wielką nadzieję, że to właśnie jest ta czerwona linia, której polskie władze nie przekroczą. Że Polska, pomimo wszystkich sporów i trudności historycznych, będzie wspierać Ukrainę w jej integracyjnych dążeniach – podkreślił Jelisiejew.
– Uważam, że Ukraina traci więcej na tym sporze. Dlatego powinna wykazać się elastycznością i inicjatywą, aby jak najszybciej ugasić pożar. Znowu wrócę do najistotniejszego: trwa wojna. Zależy nam na tym, aby Polska pozostała centrum logistycznym – stwierdził w rozmowie z „Wyborczą” dyplomata.
Order Orła Białego nie dla Zełenskiego
Obecny konflikt między narodami rozpoczął się od nadania przez prezydenta Ukrainy jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W reakcji na te działania prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Zełenskiemu nadanego przez Andrzeja Dudę Orderu Orła Białego.
To wywołało lawinę zwrotów orderów różnych klas i rang przez innych ukraińskich polityków. W ostatnich tygodniach swoje odznaczenia zwracają z kolei również polscy politycy.
Ukraińcy uważają UPA za organizacje narodowowyzwoleńcze i podkreślają, że mają prawo sami wybierać swoich bohaterów. W Polsce UPA jest uważana za organizację zbrodniczą – jej członkowie dokonali rzezi wołyńskiej, w której zdaniem historyków zginęło od 80 do 120 tys. Polaków.













