„Jak każdy premier, dużo się nauczyłem w ciągu pierwszych dwóch lat pracy. Jeśli chodzi o wyzwania, przed którymi stoi nasz kraj, to wiem już, że stopniowe zmiany nie wystarczą”. Taką refleksją podzielił się z obywatelami Wielkiej Brytanii premier Keir Starmer w przemówieniu odnoszącym się do ogólnokrajowych wyników do rad gminnych, w których Partia Pracy poniosła – zgodnie z przewidywaniami – sromotną porażkę, a największym wygranym został Nigel Farage i jego skrajnie prawicowa Partia Reform.
Od momentu ogłoszenia wyniku wyborów Starmer walczy o przetrwanie. Przekonuje wyborców i członków własnej partii, że się nie podda i choć bierze odpowiedzialność za klęskę wyborczą, to uważa, że w obecnych okolicznościach powinien pozostać na stanowisku premiera. Rezygnacja – jego zdaniem – oznaczałaby chaos.
Partyjni koledzy i koleżanki nie są przekonani. Z jego rządu rezygnacje składają kolejni ministrowie, a list nawołujący Starmera do odejścia podpisało niemal stu członków Izby Gmin reprezentujących laburzystów. Rękawicę premierowi ma rzucić burmistrz Manchesteru Andy Burnham, który ogłosił, że wystartuje w wyborach uzupełniających do Izby Gmin. Co istotne, tylko jej członkowie mogą pełnić urząd premiera.
Niecałe dwa lata temu Partia Pracy pod wodzą Keira Starmera zdobyła mandaty w 411 spośród 650 jednomandatowych okręgów w wyborach do Izby Gmin. Skala wygranej była historyczna – tylko dwukrotnie w swojej historii laburzyści wprowadzili do Izby więcej przedstawicieli. Starmer miał potężną większość parlamentarną i, co za tym idzie, ogromny polityczny kapitał w zakresie kształtowania kraju – bez obaw, że bunt małej grupy jego partyjnych kolegów może sparaliżować rządową agendę.
Teraz gdy po dwóch latach Starmer „dużo się nauczył”, sondaże jego partii są tak złe, że nie wiadomo, czy w wypadku przyspieszonych wyborów utrzymałaby choć jedną dziesiątą uzyskanych w 2024 roku mandatów. Choć oznacza to, że przyspieszonych wyborów niemal na pewno nie będzie, bo partyjni koledzy Starmera nie chcą wylądować na bruku, to szansa, że pozwolą mu piastować stanowisko premiera przez kolejne trzy lata, jest bliska zeru.
Dlaczego Starmer tak szybko stracił zaufanie wyborców? Co to oznacza dla brytyjskiej sceny politycznej i przyszłości Wielkiej Brytanii? I dlaczego taki rozwój wydarzeń był niezwykle łatwy do przewidzenia? O tym wszystkim rozmawiamy w najnowszym odcinku podcastu „Co to będzie”.
A poza tym w odcinku
- polska edycja Love is Blind,
- Trump pojechał do Chin i powiedział Amerykanom, że ich sytuacja finansowa go nie obchodzi,
- przyszłość amerykańskich wojsk w Polsce
Zapraszają Marta Nowak i Miłosz Wiatrowski-Bujacz.


