Karol Nawrocki odebrał Order Orła Białego po tym, jak Wołodymyr Zełenski nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”. Podkreślił, że decyzja „nie jest przeciwko narodowi ukraińskiemu i nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa” oraz „nic się nie zmieniło” w kwestii wsparcia Ukrainy w walce z Rosją.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha oświadczył, że pozbawienie Zełenskiego Orderu to „strategiczny błąd Nawrockiego, na którym zyska jedynie Rosja”. Zapowiedział, że w odpowiedzi sam zwróci Warszawie swój Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, który otrzymał w październiku 2022 roku.
Po tej decyzji oddawanie polskich odznaczeń nabrało tempa. W sobotę (20 czerwca) swoich orderów zrzekli się szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, a także ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar.
Nie milkną echa decyzji Karola Nawrockiego. „Prawdopodobnie wywoła poważny kryzys”
Ruch Nawrockiego komentują nie tylko ukraińscy politycy, lecz także zagraniczne media, które zwracają uwagę na relacje na linii Warszawa-Kijów.
Zdaniem Politico decyzja Nawrockiego o odebraniu Orderu „stanowi ogromne obciążenie dla jednego z najważniejszych europejskich sojuszy w wojnie przeciw Rosji”. Portal ocenił, że stosunki polsko-ukraińskie „mają złożoną historię, a obóz nacjonalistyczny w Polsce starał się politycznie wykorzystać napięcia związane z migracją i kładł nacisk na ukraińskie masakry dokonane na Polakach podczas II wojny światowej”.
Z kolei BBC przypomina, że „wielu w Ukrainie uważa UPA za bohaterów walczących o niepodległość Ukrainy przeciwko Armii Czerwonej, nazistowskim Niemcom i władzom polskim, (…) Polska natomiast oskarża UPA o dokonanie ludobójstwa na Polakach na Wołyniu w latach 1943-1945”.
Francuska stacja France24 podkreśla, że Polska była jednym z głównych sojuszników Ukrainy, gdy 24 lutego 2022 roku wybuchła wojna, ale „spory o pamięć o II wojnie światowej historycznie nadwyrężyły stosunki Kijowa z Warszawą”. Podobną opinię wyraził dziennik „Le Monde”.
Niemieckie Deutsche Welle zauważa, że już od pewnego czasu między Polską a Ukrainą utrzymuje się napięcie. Przypomina także, że w grudniu oba kraje sygnalizowały postęp w kwestii ekshumacji polskich ofiar, co czyni obecną eskalację „szczególnie zaskakującą”.
„Decyzja Nawrockiego prawdopodobnie wywoła poważny kryzys dyplomatyczny między sąsiadami” – czytamy w „The Jerusalem Post”. Z kolei chiński dziennik „South China Morning Post” ocenia, że po decyzji polskiego prezydenta konflikt między Kijowem a Warszawą może eskalować.
„Jeden z najbardziej bolesnych rozdziałów w historii relacji ukraińsko-polskich”
Ukraiński portal lb.ua zwraca uwagę, że Warszawa od lat prezentuje „negatywne nastawienie do OUN i UPA”. Jednocześnie przypomina, że historycy z Polski i Ukrainy przez lata próbowali wypracować porozumienie w tej kwestii. „W tym celu organizowano różne fora i kongresy, jednak strona polska odmawia ustępstw i nadmiernie upolityczniła temat ruchu wyzwoleńczego” – ocenili dziennikarze.
W podobnym tonie sprawę opisuje Kyiv Independent. Jak czytamy, „walcząca o niepodległość Ukrainy w czasie II wojny światowej UPA jest w Polsce pamiętana przede wszystkim ze swojej roli w masakrach polskich cywilów na Wołyniu”. „To jeden z najbardziej bolesnych rozdziałów w historii relacji ukraińsko-polskich” – dodają dziennikarze.
Przypomnijmy, że UPA, czyli Ukraińska Powstańcza Armia, była formacją nacjonalistyczną, dążącą do utworzenia niepodległego państwa ukraińskiego. W latach 1943-1945 jej oddziały przeprowadziły czystki etniczne wymierzone w polską ludność cywilną, głównie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Według polskich historyków w ich wyniku wymordowano od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. ludzi, w tym kobiet i dzieci.
Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.
IPN: Strona ukraińska przestała odpowiadać
Przypomnijmy, że w 2017 roku Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął starania o uzyskanie zgód na prowadzenie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na terytorium Ukrainy.
– Współpraca została wówczas przerwana przez stronę ukraińską. Bezpośrednim powodem był demontaż pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu w kwietniu 2017 r. W odpowiedzi ukraiński IPN wprowadził zakaz prowadzenia poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar na terytorium Ukrainy. W praktyce oznaczało to zamrożenie współpracy – strona ukraińska przestała odpowiadać na część polskich wniosków dotyczących prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych – mówi w rozmowie z Onetem rzecznik IPN dr Rafał Kościański.
Po latach IPN ponownie rozpoczął procedurę składania wniosków – osobno o zgodę na prace poszukiwawcze, a osobno na ekshumacje. – Aby wystąpić o zgodę na ekshumację, trzeba wcześniej wskazać dokładne miejsce, w którym znajdują się szczątki ofiar – tłumaczy dr Kościański.
Jak dodaje, w 2025 roku IPN złożył łącznie 26 wniosków. W wielu przypadkach Instytut nie otrzymał odpowiedzi. Ostatecznie 4 czerwca strona ukraińska wydała dwie zgody na przeprowadzenie ekshumacji. Pierwsza dotyczy Lwowa-Hołoska, a druga Ostrówek i Woli Ostrowieckiej.


