Karol Wasilewski: Kongres Smart Village Polska w Koszalinie to pierwsza tego typu inicjatywa zorganizowana na tak dużą skalę i z takim rozmachem – o Smart City słyszeliśmy już na tysiącu kongresów i sympozjów. Po raz pierwszy jednak na szczeblu ministerstwa zadbano o tym, by mówić o Inteligentnej Wsi. Czym jest więc Smart Village?
Dr Rafał Rosiński, Wiceminister Cyfryzacji: Nie ma jednej definicji Inteligentnej Wsi. Bo idea Smart Village to rozwiązywanie problemów w konkretnych miejscowościach. Na szczeblu lokalnym. Nie tylko wsiach, ale też gminach, powiatach. I, to co najważniejsze, gmina gminie nie równa. W jednej są zupełnie inne wyzwania, przed którymi stoi, a w gminie oddalonej od niej o 5 km mogą być zupełnie inne. W jednym miejscu może to być wykluczenie komunikacyjne, a w innym problem ze światłowodem. Nam nie chodzi o to, by każdy mieszkaniec małych i średnich miejscowości był biegły w obsłudze smartfonów, ale by miejsca, które nie są olbrzymimi aglomeracjami miały takie same możliwości rozwoju i a ludzie tam mieszkający taki sam start.
Zachłysnęliśmy się rozwojem wyłącznie Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Trójmiasta zapominając o Polsce powiatowej?
Strasznie nie lubię stwierdzenia „Polska powiatowa”, bo ono już w jakiś sposób stygmatyzuje i ma wydźwięk negatywny. A mieszkanie w Gołdapi wcale nie oznacza, że jest się gorszym od człowieka z Wilanowa. Po prostu małe samorządy mają mniejsze środki i mniejsze możliwości. Dlatego zmieniamy to we współpracy z kilkoma resortami. Niedługo każdy będzie mógł aplikować do Urzędów Marszałkowskich o środki na rozwój Smart Village. Przygotowaliśmy odpowiednie rozporządzenia i teraz jest etap wdrażania tego. Przeznaczyliśmy potężne środki na rozbudowę światłowodów, tam gdzie komercyjnie firmom się nie opłaca podłączać mieszkańców. Widzę, że jeżeli da się narzędzia cyfrowe to ludzie wcale nie muszą mieszkać na Mokotowie, żeby na tym Mokotowie pracować. Przykład naszego ministerstwa: pracują osoby, świetni fachowcy, którzy mieszkają w miejscowościach oddalonych od Warszawy. Nie oczekuję, że ktoś przykładowo przeprowadzi się do Warszawy z małymi dziećmi, żeby robić karierę i pracować. Może funkcjonować zdalnie mając odpowiednie narzędzia. I takich ludzi jest coraz więcej, którzy pracują dla globalnych koncernów, a żyją w przysłowiowej Koziej Wólce.
Kwestia pracy zdalnej to jedno z ważniejszych zagadnień, ale rozumiem że idea Smart Village nie kończy się wyłącznie na tym
Oczywiście, że nie. My tworzymy model życia w Polsce rozproszonej. W przeciwieństwie do Litwy, Łotwy, Rumunii – w naszym kraju mieszkańcy żyją zarówno w wielkich miastach jak i niewielkich wsiach. W większości krajów naszego regionu jedno, dwa miasta „zassały” większość społeczności do siebie, tworząc puste obszary. To skrajnie niedobry model rozwoju państwa. Dlatego Ministerstwo Cyfryzacji podchodzi do tego zagadnienia niezwykle szeroko i kompleksowo. Powołaliśmy ciało doradcze, gdzie – pro publico bono – zgodzili się z nami współpracować najwybitniejsi eksperci związani z branżą. Przygotowaliśmy duże warsztaty z tym związane. I co najważniejsze, wspólnie ze światem nauki, biznesu, samorządów i NGO-sów opracowujemy wspólne strategie działań, by w gminach oddalonych od Warszawy poziom życia był dokładnie taki sam, a nawet lepszy niż w Warszawie.
To niech Pan poda takie trzy kluczowe wyzwania cyfrowe polskiej wsi?
Pierwszym jest infrastruktura. Choć w ostatnich latach wykonaliśmy ogromny krok naprzód, nadal istnieją miejsca, gdzie dostęp do szybkiego internetu jest niewystarczający. Bez stabilnego internetu trudno mówić o pracy zdalnej, edukacji online czy nowoczesnych usługach publicznych – ale o tym już mówiłem wcześniej.
Drugim wyzwaniem są kompetencje cyfrowe. Sam dostęp do technologii nie wystarczy. Potrzebujemy mieszkańców, przedsiębiorców, rolników i urzędników, którzy potrafią z tych technologii korzystać – i podobnie jak we wcześniejszej mojej myśli – nie chcę, by każdy był biegły w obsłudze Canvy, rozumiał języki programowania czy rozumiał kwestie algorytmów. Ale bardzo mocno możemy ułatwić ludziom życie rozwijając jak najwięcej życiowych usług w mObywatelu czy e-urzędach. Tak, by nie musieć jeździć do stolicy powiatu z każdym przysłowiowym „papierkiem”.
Trzecim obszarem jest wdrażanie konkretnych rozwiązań odpowiadających na lokalne potrzeby. Każda gmina jest inna. W jednej kluczowe będzie zarządzanie wodą, w innej transport publiczny, a jeszcze gdzie indziej rozwój przedsiębiorczości czy energetyki obywatelskiej. I tutaj również kluczowe jest zabezpieczenie cyfrowe tej najniżej umieszczonej infrastruktury krytycznej. Rosjanie o wiele częściej ingerują w nasze cyberbezpieczeństwo na poziomie gmin, niż na poziomie rządowym. Bo łatwiej jest zaatakować wodociągi w Małdytach niż rządowe serwery.
I w jaki sposób taki prezes wodociągów w Małdytach ma się bronić?
W obliczu rosnącego zagrożenia dla infrastruktury krytycznej, nasz rząd realizuje program „Cyberbezpieczne Wodociągi”. W jego ramach przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne mogą pozyskać dofinansowanie pochodzące z Krajowego Planu Odbudowy, o łącznej puli ok. 328,5 mln zł na audyty bezpieczeństwa, zakup sprzętu oraz wdrożenie nowoczesnych systemów ochrony. To oczywiście tylko jeden z projektów, które są dostępne. Najważniejsze jest samo zdanie sobie sprawy, że w mniejszych miejscowościach również może dojść do cyber-ataków. Smart Village to przede wszystkim uświadomienie społeczne w zmieniającym się świecie.
Kongres miał myśl przewodnią „Czy wieś może być bardziej smart niż miasto”? Może?
Przez lata przyzwyczailiśmy się do myślenia, że innowacje rodzą się w wielkich miastach. To tam powstawały centra technologiczne, inteligentne systemy transportowe, nowoczesne usługi cyfrowe i rozwiązania, które miały definiować przyszłość. Miasta były symbolem rozwoju. Ale świat się zmienia.
Dziś szybki internet dociera do najmniejszych miejscowości. Rolnicy korzystają z satelitów, dronów i sztucznej inteligencji. Mieszkańcy wsi pracują zdalnie dla globalnych firm. Powstają lokalne społeczności energetyczne, inteligentne gospodarstwa i cyfrowe usługi publiczne dostępne bez wychodzenia z domu. Coraz częściej okazuje się, że największą przewagą nie jest gęstość zabudowy, lecz szybkość adaptacji do zmian. A właśnie tutaj wieś i małe miejscowości mają wyjątkowy potencjał. Mniej biurokracji. Więcej przestrzeni. Silniejsze więzi społeczne. Większa elastyczność we wdrażaniu nowych rozwiązań. Dlatego uważam, że wdrażanie nowych technologii – wbrew pozorom – łatwiej się przeprowadza w gminach i powiatach, a nie w aglomeracjach. Oczywiście pod warunkiem, że te innowacje REALNIE zmieniają życie ludzi, a nie są sztuką dla sztuki. Bo wprowadzenie inteligentnych oprysków na polach poprze drony i aplikacje w telefonie daje REALNE oszczędności i zwiększa skuteczność działania rolnika. Ale tworzenie wyimaginowanych aplikacji nikomu niepotrzebnych ale modnych w Mediolanie, wiadomo że się nie przyjmie.
Jednym z kluczowych tematów była kwestia demografii – czy brak zastępowalności pokoleń, który dzisiaj widzimy nie przeszkodzi w cyfryzacji regionów?
Tym bardziej musimy na nią postawić i to jak najszybciej! Niski przyrost naturalny to nie jest problem, który możemy rozwiązać jednym rozporządzeniem czy ustawą. To wyzwanie przed którym stanął cały zachodni świat. Od Korei Południowej poprzez Japonię, a kończąc na Unii Europejskiej i niestety Polsce. Duże miasta przy niżu demograficznym jakoś sobie poradzą. One zawsze wchłaniają młodych albo imigrantów. Właśnie w naszym projekcie Smart Village chodzi głównie o to, by te młode talenty mogły zostać w swoich miejscowościach, z których pochodzą. By mogły tworzyć lokalną elitę. By mogły angażować się społecznie, publicznie. By mogły spełniać się zawodowo, niekoniecznie emigrując do wymienionego już wcześniej Wilanowa.
Jednym z pytań, które padło w na Politechnice Koszalińskiej było, to czy technologie sprawią, że wieś stanie się miejscem nie tylko produkcji żywności, ale także energii, innowacji i nowoczesnych usług? Sam je nawet zadałem dla uczestników, ale chciałbym, żeby Pan się do tego odniósł
Tak, jak w samym Ministerstwie Cyfryzacji stworzyliśmy grupę ekspertów z różnych dziedzin i różnych światów, tak samo podczas debat i Kongresu chciałem, by razem z nami współpracowali najwybitniejsi ludzie. I dlatego zaprosiliśmy prof. Monikę Stanny i rektor prof. Dorotę Zawadzką, by od strony Polskiej Akademii Nauk oraz Politechniki mogły pokazać, nad czym pracują. Dlatego zaprosiliśmy praktyków rynku jak prezes Adam Orzech, który postawił ponad 100 małych biogazowni w Polski, pokazując że jak się chce to można. Dlatego był członek zarządu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego Marcin Łapeciński, burmistrz Lipian Bartłomiej Królikowski, by w praktyce pokazać, jak można wdrażać idee inteligentnej wsi w samorządzie.
Dlatego były Lokalne Grupy Działania, NGO-sy i praktycy, by wspólnie wymienić się doświadczeniami. Jest Pan twórcą Złotej 100 Polskiego Rolnictwa Wprost, więc sam Pan doskonale wie, że te największe i najbardziej innowacyjne firmy z sektora rolno-spożywczego nie mają swoich centrów w Warszawie, tylko bardzo często w niewielkich miejscowościach. I to właśnie stamtąd płynie prąd zmian i rozwoju. Anita Bednarek, która była jedną z naszych prelegentek, jest dyrektorem w przedsiębiorstwie, które swoją siedzibę ma w Przechlewie. Wsi, która nie ma nawet 3 tys. mieszkańców, a ma przychody na poziomie ok. 1 mld zł. Jeżeli ktoś mnie pyta, czy wieś może być bardziej smart niż miasto, to mam przykłady, że tak dokładnie jest. A może za kilka lat to miasta będą uczyć się od wsi, jak budować zrównoważone, cyfrowe i odporne społeczności? Bo Smart Village to nie tylko technologia. To ludzie, współpraca, odwaga do zmian i wizja przyszłości, w której jakość życia nie zależy od kodu pocztowego.
Rozmawiał: Karol Wasilewski












