W poniedziałek (5 października) odbyła się rozmowa telefoniczna między prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim a premierem Polski Donaldem Tuskiem. Głównym tematem dyskusji było polskie zaangażowanie w pomoc Kijowowi przy odpieraniu rosyjskiej agresji.
Zwrócił uwagę na systematyczne zaostrzanie konfliktu przez Moskwę, podkreślając kluczową rolę sojuszniczej współpracy. W opublikowanym komunikacie przekazał: „Każdego dnia Rosja zamiast pokoju wybiera eskalację. Jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce za to, że w tak trudnym czasie otrzymujemy niezbędną pomoc”.
Jak informowaliśmy, w niedzielę (4 października) wojska rosyjskie zaatakowały Most Północny w Kijowie. W wyniku ataku ranne zostały dwie osoby. Mieszkańcy wschodnich województw Polski otrzymali wtedy alert RCB wraz z informacją, że przy granicy z Ukrainą operuje polskie lotnictwo. Dzień wcześniej celem rosyjskich ataków stała się przeprawa przez Dniepr. Uszkodzono nawierzchnię mostu i trolejbusową sieć trakcyjną.
Oprócz polskiego wsparcia tematem rozmowy dwustronnej było przygotowanie ukraińskiej infrastruktury energetycznej do nadchodzącego sezonu zimowego oraz perspektywa ewentualnych rozmów z udziałem delegacji Ukrainy, Rosji i Stanów Zjednoczonych w roli mediatora. „Z naszej strony nie ma żadnych przeszkód, ale ważne jest, aby strona amerykańska przygotowała się ze swojej strony i zapewniła gotowość Rosji” – napisał prezydent Ukrainy.
W niedalekiej przyszłości przywódcy Ukrainy i Polski mają się spotkać twarzą w twarz. „Nie wszystko można szczegółowo omówić przez telefon – umówiliśmy się na osobiste spotkanie w najbliższym czasie. Jestem wdzięczny Donaldowi i Polsce za wsparcie. Tylko wspólną siłą wszystkich w Europie można zatrzymać Rosję i nie pozwolić, by ta chora wojna rozprzestrzeniła się dalej” – podsumował Wołodymyr Zełenski.
Płaszczyzną polsko-ukraińskiej współpracy mogły stać się produkty rolne, znów wywołane do tablicy w kontekście relacji dwustronnych obu tych krajów. Ukraiński minister rolnictwa Taras Wysocki ostrzegł, że z powodu blokady eksportu przez Morze Czarne w jego kraju może utknąć nawet 35 mln ton zboża. Kijów zaapelował o możliwość transportu większej ilości produktów rolnych przez Europę. Chodziło głównie o Rumunię i Polskę.
Rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury Anna Szumańska przekazała jednak, że resort nie planuje zmian, które miałyby zwiększyć tranzyt ukraińskich produktów rolnych przez Polskę. Krajowy rynek pozostaje więc chroniony embargiem na bezpośredni przywóz ukraińskich produktów rolnych.


