– Największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach [NATO] – powiedział Tusk w rozmowie z brytyjskim dziennikiem. Jednocześnie ostrzegł, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”.
Zdaniem szefa polskiego rządu UE powinna wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony, zawartą w art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Przypomnijmy, przepis ten stanowi, że jeśli państwo członkowskie UE padnie ofiarą agresji zbrojnej na swoim terytorium, pozostałe państwa mają obowiązek udzielić mu pomocy i wsparcia wszelkimi dostępnymi środkami, zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych.
– Dla całej wschodniej flanki, naszych sąsiadów… Pytanie brzmi, czy NATO nadal jest organizacją gotową, politycznie i także logistycznie, by zareagować – na przykład wobec Rosji, gdyby spróbowała ona zaatakować – podkreślił. Premier zaznaczył przy tym, że nie chodzi o obawy dotyczące relacji Polski z USA. – Waszyngton traktuje Polskę jako najlepszego i najbliższego sojusznika w Europie. Ale dla mnie, prawdziwym problemem jest, co to oznacza w praktyce, jeśli coś się stanie – zaznaczył.
Tusk wraca do rosyjskiej prowokacji. „Udawali, że nic się nie stało”
– Chciałbym wierzyć, że art. 5 nadal obowiązuje, ale czasem, oczywiście, mam trochę problemów. Nie chcę być tak pesymistyczny, ale to, czego potrzebujemy dziś, to bardziej praktyczny kontekst – podkreślił Tusk.
Szef polskiego rządu nawiązał do rosyjskiej prowokacji, do której doszło w ubiegłym roku. Podczas nocnego ataku z 9 na 10 września około 20 rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną. Część została zestrzelona przez polskie i sojusznicze siły powietrzne. Jak się okazało, były to drony-wabiki, wykorzystywane do odciągania uwagi ukraińskiej obrony przeciwlotniczej od rzeczywistych celów. W trakcie ich strącania jeden z pocisków wystrzelonych przez poderwane myśliwce trafił w dom w Wyrykach na Lubelszczyźnie. Uszkodził dach i przebił się przez strop.
Okazuje się, że współpraca z sojusznikami nie była taka kolorowa. Tusk w rozmowie z „FT” podkreślił, że niektórzy członkowie nie chcieli uznać zdarzenia za atak. – Miałem pewne problemy. Nie było mi łatwo przekonać naszych partnerów w NATO, że to nie był przypadkowy incydent, lecz dobrze zaplanowana i przygotowana prowokacja przeciwko Polsce – dodał.
– Niektórym naszym kolegom znacznie łatwiej było udawać, że nic się nie stało – powiedział. – Dlatego chcę mieć pewność, że gdyby coś się stało, to… Rosja wie, że reakcja będzie ostra i jednoznaczna – podkreślił.
„Gwarancje na papierze zamienią się w coś bardzo praktycznego”
Premier zaznaczył, że jego słów nie należy interpretować jako sceptycyzmu wobec art. 5 Traktatu Północoatlantyckiego, czyli zobowiązania NATO do wzajemnej obrony. Jak podkreślił, nie kwestionuje on jego obowiązywania, a raczej marzy, że „gwarancje na papierze zamienią się w coś bardzo praktycznego”.
Nie wykluczył przy tym ewentualnego ataku Rosji na kraj członkowski. – To naprawdę poważna sprawa. Mam na myśli perspektywę krótkoterminową – raczej miesiące niż lata – podkreślił. – Dla nas niezwykle ważne jest, aby mieć pewność, że wszyscy będą traktować zobowiązania wobec NATO równie poważnie jak Polska – dodał
„Polska jest największym państwem NATO pod względem wydatków [na uzbrojenie – red.], już teraz spełniając cel Sojuszu na poziomie 5 proc. Jest jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników NATO i stosunków transatlantyckich w Europie” – przypomina w artykule „FT”.
Szczyt UE na Cyprze i dyskusje o klauzuli
Warto przypomnieć, że w środę (23 kwietnia) rozpoczął się dwudniowy szczyt szefów państw i rządów UE na Cyprze. Choć wszystkie oczy skierowane są na Iran, przywódcy dyskutowali także m.in. o wspomnianej klauzuli wzajemnej obrony zapisanej w artykule 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Tusk w rozmowie z „FT” powiedział, że dyskusje dotyczyły określenia praktycznych sposobów, w jakie państwa będą udzielać sobie wzajemnego wsparcia w razie ataku.
– Jeśli chcecie mieć prawdziwy Sojusz, nie tylko na papierze, potrzebne są prawdziwe narzędzia i realna siła, jeśli chodzi o instrumenty obronne i mobilność sił zbrojnych między krajami itd. To bardzo praktyczny problem na dziś – powiedział Tusk. – Dlatego moją obsesją i misją jest teraz reintegracja Europy – dodał. – To oznacza wspólną obronę… wspólny wysiłek na rzecz ochrony naszych wschodnich granic – podkreślił szef polskiego rządu.
– Paradoksalnie, jeśli można dostrzec jakieś pozytywne aspekty wojny w Ukrainie, to jest to jeden z nich: Europa jest coraz bardziej świadoma, że będziemy razem w kwestiach militarnych i obronnych – podsumował.


