-
Część popularnych sposobów oszczędzania energii w domu nie działa i może prowadzić do wyższych rachunków za prąd.
-
Zamykanie nawiewów w nieużywanych pokojach oraz pozostawianie włączonego wentylatora w pustym pomieszczeniu nie przynosi spodziewanych oszczędności.
-
Ustawianie klimatyzacji na najniższą temperaturę nie przyspiesza chłodzenia, a częste gaszenie nowoczesnych świateł LED nie zwiększa ich zużycia energii.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Gdy temperatura za oknem przekracza 30 stopni Celsjusza, klimatyzatory, wentylatory i systemy wentylacji zaczynają pracować pełną parą. Nic dziwnego, że wiele osób szuka sposobów na obniżenie kosztów chłodzenia. W sieci można znaleźć dziesiątki porad dotyczących tego, jak szybciej schłodzić mieszkanie lub zmniejszyć rachunki za prąd. Część z nich ma sens. Inne brzmią logicznie, ale nie wytrzymują konfrontacji z pomiarami.
Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest przekonanie, że zamknięcie nawiewów klimatyzacji w nieużywanych pokojach automatycznie obniży zużycie energii. Na pierwszy rzut oka wydaje się to rozsądne. Skoro nie korzystamy z pokoju gościnnego czy gabinetu, po co chłodzić dodatkową przestrzeń?
Badania pokazują jednak, że w przypadku wielu systemów wentylacji i klimatyzacji efekt może być odwrotny. Już w 2003 r. zespół Lawrence Berkeley National Laboratory wykazał, że zamykanie nawiewów zwiększa ciśnienie w kanałach wentylacyjnych. W rezultacie więcej schłodzonego powietrza ucieka przez nieszczelności instalacji do ścian, stropów lub poddasza. Oszczędności wynikające z chłodzenia mniejszej liczby pomieszczeń bywają więc niwelowane przez większe straty w samym systemie. Problem może być szczególnie widoczny w starszych budynkach z mniej szczelną instalacją.
Wentylator nie obniża temperatury
Drugim bardzo popularnym błędem jest przekonanie, że wentylator chłodzi pokój. Wrażenie jest tak silne, że trudno uwierzyć, iż urządzenie nie obniża temperatury powietrza nawet o ułamek stopnia. Wiele osób pozostawia więc wentylatory włączone przez cały dzień podczas swojej nieobecności.
Wentylator działa przede wszystkim na człowieka. Ruch powietrza przyspiesza oddawanie ciepła przez skórę, dzięki czemu odczuwamy ulgę. Jeśli jednak postawimy w pokoju termometr, jego wskazania pozostaną praktycznie niezmienione. Schładzane jest nasze ciało, a nie samo pomieszczenie. Zjawisko to jest dobrze znane fizykom i meteorologom jako efekt chłodzenia wywołany ruchem powietrza.
To jednak wcale nie oznacza, że wentylatory są bezużyteczne. Według amerykańskiego Departamentu Energii używanie wentylatora sufitowego pozwala podnieść ustawienie klimatyzacji o około 2 stopnie Celsjusza bez pogorszenia komfortu. Dzięki temu klimatyzator pracuje krócej i zużywa mniej energii. Kluczowa jest jednak jedna zasada: jeśli nikogo nie ma w pomieszczeniu, wentylator nie przynosi żadnych korzyści energetycznych. W takiej sytuacji urządzenie jedynie pobiera prąd. W praktyce oznacza to, że wychodząc z pokoju warto wyłączyć wentylator tak samo, jak gasimy światło.
Klimatyzacja nie przyspieszy od „maksimum”
Podobnie działa kolejny popularny trik. Wiele osób wracających do nagrzanego mieszkania ustawia klimatyzację na najniższą możliwą temperaturę, licząc na szybsze schłodzenie wnętrza. Po osiągnięciu komfortu planują później podnieść ustawienia urządzenia. Takie zachowanie można zaobserwować zarówno w domach, jak i w biurach.
W rzeczywistości większość domowych klimatyzatorów nie działa jak pedał gazu w samochodzie. Urządzenie chłodzi z określoną wydajnością niezależnie od tego, czy ustawimy temperaturę na 24, 20 czy 16 stopni. Ustawienie skrajnie niskiej wartości nie sprawi więc, że mieszkanie schłodzi się szybciej. Zwiększa natomiast ryzyko, że zapomnimy później zmienić ustawienia i niepotrzebnie wychłodzimy pomieszczenie. Efektem mogą być nie tylko wyższe rachunki, ale również mniejszy komfort mieszkańców.
To ten sam mechanizm, który eksperci opisują przy ogrzewaniu budynków. Termostat nie steruje prędkością działania systemu, lecz temperaturą docelową. Im bliżej rzeczywistych potrzeb ustawimy urządzenie, tym łatwiej uniknąć niepotrzebnego zużycia energii. Zasada ta pozostaje aktualna niezależnie od pory roku.
Innym popularnym przekonaniem jest to, że klimatyzacja powinna działać przez cały dzień, bo ponowne schłodzenie mieszkania po powrocie do domu ma zużywać więcej energii. W praktyce przez wiele godzin chłodzimy wtedy puste pomieszczenia. W większości przypadków bardziej opłaca się wykorzystanie harmonogramów pracy lub inteligentnych sterowników, które uruchomią klimatyzację przed powrotem domowników. Dzięki temu komfort pozostaje podobny, a zużycie energii jest niższe.
Mit odziedziczony po świetlówkach
Ostatni z popularnych mitów nie dotyczy bezpośrednio chłodzenia, ale regularnie pojawia się w zestawieniach porad dotyczących oszczędzania energii. Chodzi o przekonanie, że częste gaszenie światła zużywa więcej energii niż pozostawienie lamp włączonych. To przekonanie przetrwało mimo ogromnych zmian technologicznych, jakie zaszły w ostatnich dwóch dekadach.
Źródłem tego poglądu są dawne świetlówki, które rzeczywiście gorzej znosiły częste włączanie i wyłączanie. Współczesne oświetlenie LED działa jednak zupełnie inaczej. Według amerykańskiego Departamentu Energii żywotność diod LED nie skraca się wskutek częstego przełączania. Oznacza to, że nie ma powodu, by zostawiać światło w pustym pokoju.
W dodatku latem niepotrzebnie włączone źródła światła mają jeszcze jeden efekt. Każde urządzenie elektryczne zamienia część energii w ciepło. W przypadku pojedynczej żarówki jest ono niewielkie, ale w nagrzanym mieszkaniu każdy dodatkowy wat oznacza więcej pracy dla klimatyzacji. Gaszenie światła w pustych pomieszczeniach pozostaje więc jedną z najprostszych metod ograniczania zużycia energii. W dużych budynkach biurowych ten efekt może być już całkiem zauważalny.
Wspólny mianownik wszystkich tych przykładów jest prosty. Najskuteczniejsze sposoby ograniczania zużycia energii podczas upałów rzadko mają postać sprytnych trików. Znacznie większe znaczenie ma rozsądne korzystanie z klimatyzacji, wentylatorów i innych urządzeń chłodzących. A przede wszystkim odróżnianie metod, które rzeczywiście działają, od tych, które jedynie sprawiają takie wrażenie. W czasach coraz częstszych fal upałów taka wiedza może przełożyć się na realne oszczędności.













