W ostatnim czasie duży rozgłos zyskała propozycja ministry funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, która w wywiadzie dla Wirtualnej Polski zasugerowała, że kobiety posiadające dzieci mogłyby zachować prawo do emerytury w wieku 60 lat, natomiast kobiety bezdzietne przechodziłyby na świadczenie na takich samych zasadach jak mężczyźni, czyli po ukończeniu 65 lat.
Pomysł mocno skrytykowała ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. – Nie będzie podwyższania wieku emerytalnego – podkreśliła Dziemianowicz-Bąk, zaznaczając, że deklaracja ta dotyczy obu płci.
Nieco inaczej na tę kwestię patrzy wiceministra pracy w pierwszym rządzie Donalda Tuska prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, obecnie dyrektorka Instytutu Statystyki i Demografii SGH. W jej ocenie pewne zmiany w tym zakresie są potrzebne.
Wiek emerytalny wzrośnie? Wiceminister komentuje
– Uważam, że wiek emerytalny kobiet i mężczyzn powinniśmy przynajmniej zrównać, a docelowo także go podnosić. Nasz stan zdrowia się poprawia, żyjemy dłużej. To wszystko sprawia, że mamy też potencjał do tego, aby pracować dłużej – mówi w rozmowie z Money.pl była wiceszefowa resortu pracy.
Chłoń-Domińczak podkreśla, że w dyskusji o wieku emerytalnym musimy pamiętać o kurczących się zasobach pracy w Polsce. – Z drugiej strony mamy na rynku pracy nie do końca wykorzystany potencjał pracowników 50 plus oraz szeroko pojętą automatyzację i robotyzację, które ułatwiają nam wypełnianie obowiązków i sprawiają, że wykonywana praca potrafi być mniej obciążająca fizycznie. Moim zdaniem powinniśmy w tej debacie wziąć pod uwagę wszystkie wspomniane elementy i na tej podstawie wypracować nowe mechanizmy, zamiast kurczowo trzymać się tych rozwiązań, które z dzisiejszego punktu widzenia są już mocno archaiczne – tłumaczy rozmówczyni portalu.
Z niedawnego sondażu pracowni SW Research dla „Wprost” wynika, że aż 56,3 proc. Polaków uważa, że bezdzietne kobiety nie powinny przechodzić na emeryturę później niż matki. Odmiennego zdania jest jedna czwarta badanych (24,8 proc.), a 19 proc. nie ma zdania w tej sprawie.












