-
Brytyjski minister zdrowia Wes Streeting planuje rezygnację ze stanowiska, planuje wystartować w wyborach na lidera Partii Pracy, a decyzja o dymisji może zapaść w czwartek.
-
W ostatnim czasie z rządu odeszło czworo członków, a ponad 80 członków Partii Pracy domaga się ustąpienia premiera Keira Starmera.
-
Badania opinii publicznej wskazują na krytyczną ocenę premiera Starmera przez Brytyjczyków oraz wyborców Partii Pracy z 2024 r.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Brytyjski minister zdrowia Wes Streeting zamierza zrezygnować ze stanowiska i wystartować w wyborach na lidera Partii Pracy – podał „The Times”. Do dymisji, jak przekazali sojusznicy szefa resortu, może dojść w czwartek.
Doniesienia o planowanej rezygnacji pojawiły się niedługo po środowym spotkaniu Streetinga z premierem Starmerem.
Rozmowa polityków odbyła się przed otwierającym obrady parlamentu wystąpieniem króla Karola III i dotyczyła trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się partia.
Pozycja Keira Starmera zagrożona. Minister zdrowia chce podać się do dymisji
– Jeśli zwolennicy Starmera myślą, że to już koniec, będą rozczarowani. Spodziewam się, że ruch nastąpi przed końcem tygodnia – przekazało redakcji „The Times” jedno ze źródeł.
Rzecznik ministra zdrowia nie udzielił jednak szczegółowego komentarza w sprawie spotkania. Streeting, jak wskazał, „nie planuje wypowiadać się w sposób, który mógłby odwrócić uwagę od królewskiego przemówienia”.
Dodał przy tym, że szef resortu jest „dumny ze swoich osiągnięć”. Jako przykład podał skrócenie list oczekujących i odbudowę NHS (National Health Service).
Doniesienia ws. ewentualnej dymisji ministra zdrowia to kolejny sygnał słabnącej pozycji Keira Starmera. We wtorek z pełnionych stanowisk zrezygnowało czworo członków rządu, a agencja Reutera podała, że ponad 80 członków Partii Pracy domaga się odejścia polityka.
„The Guardian” pisał z kolei, że podczas wtorkowego spotkania z ministrami premier zapowiedział, że nie zamierza podawać się do dymisji.
Czarne chmury nad brytyjskim premierem. Zaczęło się od Mandelsona
Czarne chmury piętrzą się nad brytyjskim premierem odkąd wyszło na jaw, że Peter Mandelson, jeden z laburzystów, został nominowany na stanowisko ambasadora Stanów Zjednoczonych.
Zbiegło się to w czasie z ujawnieniem tak zwanych akt Epsteina, które wskazywały na kontakty utrzymywane między brytyjskim politykiem a przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem. Sytuacja Starmera pogorszyła się po lokalnych wyborach, w których laburzyści ponieśli klęskę.
Mimo deklaracji premiera o zamiarze pozostania na stanowisku lidera regulamin Partii Pracy przewiduje sytuację, w której może dojść do zmiany. Z takim wnioskiem może wystąpić poseł, którego poprze co najmniej 20 proc. członków klubu poselskiego tego ugrupowania. Obecnie jest to minimum 81 osób.
Jak przekazał Reuters, w wyścigu na nowego lidera, poza Streetingiem, mogłoby stanąć jeszcze dwoje potencjalnych kandydatów – burmistrz hrabstwa Wielki Manchaster Andy Burnham oraz była wicepremier Angela Rayner.
Sondaże w Wielkiej Brytanii. Żółta kartka dla Starmera
Sytuację premiera Starmera odzwierciedlają sondażowe wyniki przedstawione w artykule „The Times”. Badania przeprowadzone przez YouGov podkreślają trudne położenie szefa brytyjskiego rządu.
Tylko 11 proc. Brytyjczyków uważa, że Starmer był „dobrym lub świetnym” premierem, a prawie 60 proc. jest zdania, że sprawował tę funkcję „słabo lub fatalnie”.
Z kolei ponad 70 proc. wyborców Partii Pracy z 2024 r. (w lipcu 2024 r. Starmer stanął na czele rządu – red.) uważa, że premier sprawował tę funkcję „przeciętnie lub poniżej przeciętnej”.
Źródła: „The Times”, „The Guardian”, Reuters, PAP
-
Europoseł PiS z zakazem wjazdu do Wielkiej Brytanii. „Spotkamy się w sądzie”
-
Tusk po spotkaniu ze Starmerem. „Podpiszemy traktat”













